Bukmacher chce sprzedać maksymalnie 18,2 mln akcji. Liczy na drobnych graczy z Czech i polskie instytucje.
Wkrótce nie trzeba będzie mieć nosa do obstawiania, by zarobić u bukmachera. Taką możliwość dadzą także akcje Fortuny Entertainment Group, która wczoraj ruszyła z ofertą publiczną. Do inwestorów trafi 13,8 mln akcji bukmachera należących do Penty Investments, 2 mln nowych akcji, a w razie dużego popytu kolejne 2,37 mln papierów. Maksymalną cenę ustalono na 4,5 EUR za akcję (polscy inwestorzy zapisują się w złotych, a ewentualną różnicę kursową spółka bierze na siebie).
— Spodziewamy się, że więcej akcji zostanie sprzedane w Polsce, w proporcjach: 70- -30 czy nawet 80-20. Liczymy, że detal będzie silny w Czechach i na Słowacji, a w Polsce instytucje — mówi Jozef Janov, partner zarządzający Penta Investments.
Spółka przeznaczy kapitał na kluczowy projekt: uruchomienie loterii w Czechach (odpowiednik totolotka).
— Marża na zakładach sportowych to 20 proc. i jesteśmy uzależnieni od wyniku meczu i formy sportowej. W loterii model jest prostszy i przewidywalny, bo wynika ze statystyki, a marża sięga 40--50 proc. — tłumaczy Jozef Janov.
Drugi cel strategiczny to wejście z zakładami do polskiej sieci.
— Liczymy, że umożliwi nam to nowelizacja prawa planowana na 2011 r. Niezależnie rozwijamy międzynarodową platformę online — mówi Wilf Walsh, wiceprezes Fortuny.
Fortuna to największa firma bukmacherska w regionie — w Czechach ma 565 kolektur, na Słowacji 382, a w Polsce 364.
— Sieć kolektur ma urosnąć z 1,3 tys. do 1,75 tys. do końca 2012 r. Rozwój dwóch filarów: kolektur i zakładów online, to nasza przewaga nad konkurentami — mówi Jirzi Bunda, prezes Fortuny.
W pierwszym półroczu z zakładów spółka zebrała 192 mln EUR, o 12 proc. więcej niż przed rokiem. W 2009 r. miała 25 mln EUR EBITDA. Spółka będzie przeznaczała na dywidendę 70-100 proc. zysku.