Tego lata Ryanair realizował tylko o 10 proc. lotów mniej niż w rekordowym 2019 r. Linia liczy, że to lato również będzie dobre i przygotowuje się na rozwój rynku.
- Do 2026 r. Ryanair zwiększy flotę o 210 samolotów i za cztery lata przewiezie ponad 225 mln pasażerów. W Polsce w tym roku liczba samolotów urośnie z 56 do 60. Ogłaszamy rekrutację na 100 kadetów. W trzy latach chcemy zatrudnić 300 osób – mówi Michał Kaczmarzyk, prezes Buzza, spółki Ryanaira, która lata w Europie Środkowej i Wschodniej.
Linia szuka adeptów szkół lotniczych. Wybrani kandydaci zdobędą uprawnienia do wykonywania lotów boeingami 737-8200 wykorzystywanymi przez Buzza.
Kandydaci na pilotów Ryanaira to m.in. absolwenci Bartolini Air, łódzkiego ośrodka szkoleniowego, jednej z trzech zlokalizowanych w Europie szkół partnerskich Ryanaira.
- Umowę z Ryanairem na wyszkolenie w cztery lata 300 pilotów podpisaliśmy tuż przed wybuchem pandemii. COVID-19 pokrzyżował nam plany, m.in. dlatego, że na wiele miesięcy zostały zamknięte granice, a 90 proc. naszych uczniów pochodzi spoza Polski. Poza tym Urząd Lotnictwa Cywilnego wstrzymał egzaminy. Do tej pory pracę w Ryanairze dostało 28 absolwentów, teraz liczymy, że nadrobimy opóźnienia – mówi Bartłomiej Walas, prezes Bartolini Air.
Program mentorski Bartolini Air realizowany z Ryanairem pozwala w dwa lata ukończyć kurs pilotażu. Jego koszt to 59,9 tys. EUR, jak zapewniają przedstawiciele szkoły, to o 30-40 proc. mniej niż w konkurencyjnych ośrodkach. 98 proc. absolwentów dostaje pracę w irlandzkiej linii. Potem konieczne jest półroczne przeszkolenie na odpowiednim typie samolotu. Jego koszt to 30 tys. EUR, z czego kandydat pokrywa jedną piątą.
- Koszt dwuletniego kursu pierwszy pilot Ryanaira odzyskuje w pierwszym roku pracy. Po dwóch-trzech latach może awansować na kapitana, a wówczas jego zarobki się podwajają. To dobra inwestycja, zwłaszcza, że za dwa-trzy lata zapotrzebowanie na pilotów będzie olbrzymie – uważa Bartłomiej Walas.