Rybacy, którzy wezmą rekompensaty nie mogą łowić ryb

Polska Agencja Prasowa SA
13-07-2005, 12:56

Armatorzy rybaccy, którzy wezmą rekompensaty za rezygnację z połowów dorsza w okresie ochronnym tego gatunku, muszą całkowicie zrezygnować z łowienia ryb. Ten warunek otrzymania pieniędzy, postawiony przez Ministerstwo Rolnictwa, uważają za skandaliczny. Według resortu, jednoczesne połowy i korzystanie z pomocy państwa, to łamanie prawa.

Armatorzy rybaccy, którzy wezmą rekompensaty za rezygnację z połowów dorsza w okresie ochronnym tego gatunku, muszą całkowicie zrezygnować z łowienia ryb. Ten warunek otrzymania pieniędzy, postawiony przez Ministerstwo Rolnictwa, uważają za skandaliczny. Według resortu, jednoczesne połowy i korzystanie z pomocy państwa, to łamanie prawa.

    "Zostaliśmy oszukani przez ministerstwo, zrobiono to złośliwie i z premedytacją, żeby nam dokuczyć. Z tymi ludźmi nie będziemy już więcej rozmawiać, ponieważ najwyraźniej postawili sobie za cel, żeby tych pieniędzy nie wypłacić. To zwyczajna dywersja" - powiedział PAP członek Sztabu Kryzysowego Polskiego Rybołówstwa Bogdan Waniewski.

    "Jak rybacy mogą czuć się oszukani? Nie rozumiem takiego sposobu myślenia. Specjalne pozwolenia połowowe to jeden dokument, dotyczący nie tylko dorsza, ale także innych gatunków ryb" - powiedział w środę PAP p.o. dyrektora departamentu rybołówstwa Ministerstwa Rolnictwa Grzegorz Łukasiewicz.

    Zdaniem Łukasiewicza, z prawa unijnego i z rozporządzeń resortu rolnictwa "wynika jasno i konkretnie", że jednym z warunków skorzystania z odszkodowania jest zdeponowanie pozwoleń. "Taki zapis jest również zawarty w porozumieniu ze sztabem kryzysowym podpisanym przeze mnie w maju w Słupsku" - stwierdził.

    Według Waniewskiego, z dotychczasowych uzgodnień z resortem rolnictwa wynikało, że rybacy złożą zezwolenia tylko na połów chronionego dorsza. "Sam byłem przekonany, że można odławiać inne gatunki ryb, dlatego chciałem skorzystać z rekompensaty. Miałem przygotowane wszystkie dokumenty, ale zrezygnowałem gdy dowiedziałem się, że jest inaczej" - stwierdził Waniewski.

    "Jednostki rybackie, które będą korzystać z wypłat rekompensat zdeponują specjalne zezwolenia połowowe w Inspektoratach Ochrony Rybołówstwa" - mówi punkt piąty porozumienia. Jednak w trzecim punkcie zawarty jest zapis, że armatorzy otrzymają ryczałtem po 5 tys. zł na każdego zatrudnionego na statku rybackim w chwili rozpoczęcia okresu ochronnego, czyli więcej niż oferuje obecnie państwo.

    Łukasiewicz podkreślił, że jednoczesne otrzymywanie rekompensat i prowadzenie połowów to łamanie prawa ponieważ złożenie pozwolenia oznacza całkowitą rezygnację z połowów.

    Od 1 maja do 15 września obowiązuje na Bałtyku wydłużony zakaz połowu dorsza w stadzie wschodnim. Został wprowadzony w grudniu ub.r. przez Radę Ministrów UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa, która w ten sposób chciała zapobiec zbyt szybko postępującemu zmniejszaniu się jego zasobów. W stadzie zachodnim okres ochronny trwał 2miesiące i zakończył się 30 kwietnia. Dorsze, poławiane w skali przemysłowej, a jednocześnie limitowane, zapewniają rybakom około 60-70 proc. dochodów.

    Na początku czerwca rybacy nie zgodzili się na stawki proponowane przez resort rolnictwa, główna rozbieżność w trakcie dwustronnych rozmów dotyczyła wysokości kwot dla załóg kutrów. Pomimo braku porozumienia minister rolnictwa Jerzy Pilarczyk podpisał rozporządzenie wprowadzające rekompensaty w wysokości ustalonej z ministrem finansów, ministrem polityki społecznej, ministrem gospodarki i pracy, Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej oraz Rządowym Centrum Legislacyjnym.

    Waniewski uważa, że pomoc państwa pokrywa jedynie 30 proc. kosztów utrzymania kutra i załogi, 70 proc. płaci armator. "Dlatego tak mało rybaków złożyło wnioski o rekompensaty. Gdyby, rezygnując z połowu dorsza, można było łowić i sprzedawać flądrę, to armator pokrywałby 50 proc. kosztów" - uważa członek sztabu kryzysowego.

    Zgodnie z informacją przekazaną PAP przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), do 1 lipcaarmatorzy złożyli 153 wnioski o rekompensaty finansowe mające pokryć koszty utrzymania kutrów i załogi w trakcie okresu ochronnego. Dotychczas umowy podpisano z 5 armatorami na kwotę blisko 73,8 tys. zł, którzy by otrzymać pieniądze musieli złożyć specjalne pozwolenia połowowe w Okręgowych Inspektoratach Rybołówstwa Morskiego.

    Jak poinformował, w środę Łukasiewicz, do 12 lipca wnioski o rekompensaty złożyło 195 armatorów, 5 otrzymało już pieniądze, a około 50 wniosków otrzymało rekomendację komitetu sterującego co umożliwia podpisanie umowy z ARiMR.

    "Jednostek, które mogą poławiać dorsza jest około 700, dla niektórych armatorów branie odszkodowań jest nieopłacalne, mogą poławiać dorsza na łowiskach zachodnich, co robią. W Słupsku rybacy zadeklarowali, że z pomocy skorzysta maksymalnie 250 armatorów" - dodał Łukasiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rybacy, którzy wezmą rekompensaty nie mogą łowić ryb