Rynek cementowy czeka rewolucja

Anna Bytniewska
opublikowano: 2002-11-05 00:00

Najpóźniej za dwa lata w branży cementowej rozpocznie się proces konsolidacji. Selekcja będzie ostra, bo jak przewiduje Andrzej Balcerek, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu i Wapna — na polskim rynku zostanie najwyżej czterech-pięciu graczy, a to oznacza eliminację co drugiego z nich.

Przedłużający się kryzys w branży cementowej to ciężka próba dla wielu krajowych producentów. Ma jednak swoje pozytywne strony, głównie dla dużych graczy. Andrzej Balcerek, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu i Wapna (SPCiW) oraz prezes grupy Górażdże Cement, uważa, że kryzys obnażył słabości niektórych firm, co może poskutkować nawet upadkiem kilku spółek. Dzięki temu za dwa-trzy lata liczba graczy na krajowym rynku może ulec sporej redukcji.

— Między koncernami cementowymi trwa ostra rywalizacja, która na razie toczy się na płaszczyźnie handlowej. Koncerny wstrzymują się jeszcze z ruchami kapitałowymi. Nie wierzę jednak, że wszyscy przetrwają ten kryzys. Firma, która popadnie w tarapaty finansowe, stanie się atrakcyjnym obiektem do przejęcia przez konkurencję. Takie sytuacje będą sprzyjać przetasowaniom właścicielskim — mówi Andrzej Balcerek.

Szef SPCiW zastrzega jednak, że trudno jest jeszcze powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpi ożywienie. Międzynarodowe koncerny cementowe — takie jak Lafarge, Heidelberg Cement czy CRH — bardzo dużo zainwestowały na polskim rynku. Teraz trzeba czasu na ponowną kumulację kapitału, aby mogły one wykonać następny ruch.

— Jeżeli więc nastąpią wyraźne ruchu kapitałowe, to będą one miały miejsce najwcześniej za dwa lata — przewiduje Andrzej Balcerek.

Jego zdaniem, na skutek akwizycji i upadłości w dłuższej perspektywie na polskim rynku może zostać tylko 4-5 dużych graczy. Obecnie działa dziewięciu.

— I choć nasz rynek jest relatywnie duży, to na Węgrzech działa tylko dwóch graczy, a w Czechach czterech. Z kolei na rynkach skandynawskich karty rozdaje firma Skancem. Zapewniam, że nie wpływa to na drastyczny wzrost cen cementu na tamtejszych rynkach. Jeżeli także w Polsce liczba uczestników rynku ulegnie ograniczeniu, to ten proces zapobiegnie powstawaniu dzikiej konkurencji, która wyniszcza firmy i rozregulowuje rynek — twierdzi Andrzej Balcerek.

A jest o co grać. Polski rynek jest bowiem wciąż atrakcyjny dla zagranicznych potentatów z branży. Mimo chwilowego tąpnięcia ma ogromny potencjał. Dla porównania, w Niemczech zużywa się około 400 kg cementu na osobę, podczas gdy w Polsce — tylko 265 kg. Ale na szczęście już w 2003 r. produkcja ma wzrosnąć o 3 proc. Jednak straty z 2001 r., kiedy sprzedaż cementu spadła o ponad 20,6 proc., cementownie będą musiały nadrabiać nawet przez pięć lat.

— Obawiam się jednak, że ten wzrost zostanie pochłonięty przez importerów cementu z Białorusi. W przyszłym roku import tego surowca ma wynieść 900 tys. ton, a tylko w tym 500 tys. ton. To może oznaczać zniknięcie z polskiego rynku jednej mniejszej cementowni — ostrzega Andrzej Balcerek.

Okiem eksperta

Gorzej być nie może

- Najważniejszym czynnikiem, który wpłynie na przyszłość branży cementowej, będzie zapotrzebowanie na materiały budowlane. Jeżeli będzie małe, walka o rynek jeszcze bardziej się zaostrzy, a wówczas ktoś może wypaść z rynku i stać się łatwym łupem do przejęcia dla dużego producenta. Gorszej sytuacji od tej, jaką mamy teraz, już być nie może. Moim zdaniem, od dna możemy zacząć się odbijać za rok, dwa, a w czasie koniunktury na polskim rynku znajdzie się miejsce i dla dużych, i dla mały cementowni. Jeśli oczywiście te ostatnie przetrwają kryzys. Jeszcze nie dostrzegam realnych przesłanek poprawy sytuacji branży.

Zdzisław Łukowicz

prezes Cementowni Odra

Duzi górą

- Konsumpcja cementu w Polsce jest niska i musimy dostosować ją do średniej w krajach UE. Ułatwią to duże potrzeby inwestycyjne naszego kraju w zakresie budownictwa, infrastruktury drogowej oraz przedsięwzięć proekologicznych. Zapaść polskiego rynku cementu to zjawisko przejściowe i nie potrwa długo. Nasz przemysł cementowy jest jednym z najnowocześniejszych w Europie. Jednak nie widzę powodu, dla którego globalizacja miałaby ominąć nasz rynek. Możliwe jest, że w jej wyniku w Polsce pozostanie 3-4 dużych graczy.

Andrzej Tekiel

prezes Lafarge Cement Polska