Na konkrety dotyczące rynku mocy energetyczna branża czeka już od bardzo dawna. Wreszcie zaczynają się klarować.
— Koncepcję rynku mocy powinniśmy przygotować w ciąguroku. Kończymy uzgadniać szczegóły z Polskimi Sieciami Energetycznymi — ogłosił w piątek Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, w trakcie debaty zorganizowanej przez PAP. Rynek mocy to rozwiązanie, w ramach którego producenci energii będą utrzymywać określone bloki energetyczne w gotowości do włączenia. I to za tę gotowość, a nie za wytworzoną energię, otrzymają zapłatę. Mechanizm ma być receptą na wieszczony przez
URE oraz PSE niedobór mocy, który zagrozi Polsce prawdopodobnie po 2016 r. Wyniknie on z tego, że część starych i nierentownych bloków zostanie wyłączona (m.in. ze względu na wymagania unijne), zanim nowe bloki zostaną uruchomione. Zagrożenie jest tym bardziej realne, że nowym inwestycjom nie sprzyja dziś otoczenie rynkowe, co skutkuje opóźnianiem harmonogramów lub zawieszaniem projektów. Równolegle PSE ogłosiły, że kończy się już przetarg na usługę interwencyjnej rezerwy zimnej.
— Chodzi o moc pozostającą w wyłącznej dyspozycji operatora przesyłowego do wykorzystania, gdyby mocy w systemie zabrakło — precyzuje Henryk Majchrzak, prezes PSE. Podkreślił przy tym, że producenci zaproponowali, że wezmą udział w przetargu i opóźnią zamykanie starych i nierentownych jednostek, „pod warunkiem, że PSE będzie dalej ponosić koszty ich utrzymania”. Budżet na ten cel
szef PSE oszacował na kilkaset mln zł zawartych w taryfie. Do przetargu PSE przystąpiła PGE, ze swoją wiekową elektrownią Dolna Odra, oraz Tauron, z ośmioma blokami po 120 MW. Piątkowe zapowiedzi dotyczące rynku mocy przyjęły z otwartą satysfakcją.
— Już sama deklaracja, że takie narzędzia są przygotowywane, sprawia, że możemy patrzeć spokojniej w przyszłość — twierdzi Krzysztof Kilian, prezes PGE.
— To rozwiązanie pozwoli starym blokom działać
w czasie potencjalnych niedoborów mocy — dodaje Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu. Rynek mocy nie może być jednak kroplówką służąca do podtrzymywania życia nieefektywnych bloków. Zadeklarował to jasno wicepremier Janusz Piechociński.
— To jasne, że rynek domaga się zapłaty za utrzymanie nierentownych mocy wytwórczych, ale nie można w ten sposób premiować nieefektywności — uważa Janusz Piechociński. [GRA, PAP]