Rynek giełdowy chce KSC, a związkowcy mówią „nie”

MSP analizuje wszelkie scenariusze prywatyzacji cukrowniczego giganta, z giełdą włącznie. W tym tygodniu zostaną przedstawione na kolegium resortu

Na początku kwietnia resort skarbu wstrzymał prywatyzację Krajowej Spółki Cukrowej (KSC), lidera polskiego rynku cukru z udziałami sięgającymi 40 proc. i przychodami równymi 1,8 mld zł. Domagali się tego m.in. plantatorzy — jak twierdzili, ze względu na próbę zakupu dużego pakietu akcji przez jedną z firm za pośrednictwem podstawionych osób.

Do udzielania pożyczek plantatorom i pracownikom przyznał się wadowicki Maspex. Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zdążyło od tego czasu ponownie zasiąść nad scenariuszem prywatyzacji i dotąd dwukrotnie spotkać się z przedstawicielami związków.

Nie wiadomo, kiedy poznamy efekty tych prac, ale w tym tygodniu ma się odbyć kolegium MSP, na którym zostaną przedstawione wszystkie możliwości sprzedania akcji spółki wraz z analizami prawnymi ich wykonalności. Będzie wśród nich więc nie tylko obecnie dopuszczana przez prawo prywatyzacja skierowana do rąk pracowników i plantatorów, ale również opcja debiutu części akcji na warszawskiej giełdzie.

— Analizujemy wszystkie możliwe warianty — mówi Magdalena Kobos, rzecznik resortu skarbu.

Gdyby resort zdecydował się na parkiet, konieczna będzie zmiana ustawy o przekształceniachwłasnościowych w przemyśle cukrowniczym.

Będzie zainteresowanie

— Patrząc na to, jak radzi sobie ukraińska Astarta, prowadząca taką działalność jak KSC, można powiedzieć, że firmy z tego sektora dobrze sobie radzą na giełdzie nawet w niepewnych czasach. Tego typu spółki notowane są też m.in. w Niemczech.

Dlatego wydaje się, że KSC mogłaby się cieszyć sporym zainteresowaniem inwestorów, chociaż branża surowcowa zawsze obarczona jest pewnym ryzykiem — twierdzi Adam Kaptur, analityk Millennium Domu Maklerskiego.

— Na pewno byłoby zainteresowanie ze strony odbiorców produkowanego w spółce cukru, czyli np. producentów napojów — dodaje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Takiego scenariusza nie dopuszczają jednak związkowcy.

— Obawiamy się przejęć m.in. ze strony zagranicznych koncernów. Pracowaliśmy na tę spółkę przez wiele lat, również gdy była w kłopotach finansowych, pracownicy pobierali niższe wynagrodzenia, a plantatorzy taniej sprzedawali buraki. Teraz już moralnie uważamy ją za naszą własność. Wszystkie akcje powinny trafić właśnie do rąk pracowników i plantatorów, a sama prywatyzacja musi być tak zorganizowana, żeby nikt poza nimi do spółki w żaden sposób nie wszedł — mówi Krzysztof Nykiel, prezes Rady Związku Plantatorów przy KSC.

Moralni właściciele

Plantatorzy na spotkaniach w ministerstwie przedstawili swoje warunki tej prywatyzacji.

— Chcielibyśmy, żeby przydział akcji odbył się według wielkości produkcji, a gwarancją spłaty były dostawy buraków cukrowych. Równocześnie oczekujemy też zmiany ceny akcji, bo 60 proc. tego rynku skarb państwa sprzedał za 800 mln zł, a 40 proc. chce sprzedać za 1,6 mld zł — wylicza Kazimierz Kobza, dyrektor Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.

Wygląda więc na to, że rozmowy nie będą łatwe. Sprzedającemu powinno jednak zależeć na czasie, bo obecne warunki do prywatyzacji w branży cukrowniczej można śmiało określić jako dobre.

Liczby

7

Tyle cukrowni ma KSC…

4

…które rocznie przerabiają tyle milionów ton buraków…

17

tys. …dostarczanych przez tylu plantatorów gospodarujących na ponad 78 tys. ha.

1,5

tys. Tyle osób pracuje w KSC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu