Wprzepisach prawnych dotyczących zasad funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych szykują się zmiany. Wkrótce OFE będą mogły inwestować nie tylko w akcje, papiery dłużne i lokaty, ale także w hipoteczne listy zastawne oraz instrumenty pochodne. Oczywiście te ostatnie instrumenty finansowe nie będą służyły do spekulacji, lecz do zabezpieczania się przed niekorzystnymi zmianami cen rynkowych instrumentów bazowych. Na początku — zapewne na próbę — OFE będą mogły otwierać pozycje w derywatach umożliwiających zabezpieczenie się przez zmianą stóp procentowych. Zapewne więc będą to Forward Rate Agreement (FRA) oraz opcje na stopę procentową. Tym samym fundusze będą w stanie obronić się przed spadkiem cen rynkowych papierów dłużnych o stałej stopie procentowej.
Prawie 70 proc. aktywów funduszy emerytalnych stanowią właśnie papiery dłużne, a zysk bądź strata na tej części portfela inwestycyjnego przekłada się w dużym stopniu na całkowitą wycenę jednostek uczestnictwa tych funduszy. Jeśli fundusze zaczną stosować FRA oraz opcje na stopę procentową (oczywiście możliwe są różne kombinacje tworzenia portfeli takich instrumentów), to unikną strat wynikających ze wzrostu rentowności obligacji oraz bonów skarbowych. Na razie główny trend na rynku papierów dłużnych jest wzrostowy (wzrost cen, czyli spadek rentowności), ale w przyszłości możliwe są przecież jego zmiany.
To oczywiście teoria. Czas pokaże, jaki wpływ będą miały te zmiany na wyniki OFE. Na razie można tylko podać pierwszy lepszy przykład. Zabezpieczenie portfela obligacji zerokuponowych będzie bardzo proste (podobnie jak bonów skarbowych). Bardziej skomplikowana będzie ochrona portfela obligacji, przy których co pewien czas wypłacane są odsetki (na przykład pięciolatki). Dobrze skonstruowany portfel FRA powinien kompensować straty na rynku papierów dłużnych.
Warto jednak zastanowić się nad następną sprawą: czy test związany z dopuszczeniem OFE na rynek instrumentów pochodnych będzie kontynuowany i czy fundusze te będą mogły niedługo także inwestować w kontrakty, opcje i warranty akcyjne oraz walutowe. Przecież i na tych rynkach dokonywane są przez nich inwestycje. Część osób zapewne uśmiecha się w duchu myśląc o kolejnych możliwych wpadkach w wykonaniu zarządzających aktywami OFE. Czy przekazanie takiej obosiecznej broni w ręce — cokolwiek by mówić — ciągle mało doświadczonych ludzi, inwestujących w naszym imieniu pieniądze na starość, nie będzie zbytnio ryzykowne? Nie ma przecież gwarancji, że instytucje kontrolne, jak KNUiFE, będą w stanie odróżnić transakcje zabezpieczające od transakcji spekulacyjnych.
Pozostaje mieć nadzieję, że przygotowywane przepisy zostaną dopracowane w szczegółach, a urzędnicy KNUiFE zostaną odpowiednio przeszkoleni. Sam pomysł dopuszczenia OFE do rynku instrumentów pochodnych jest jak najbardziej chwalebny. Wejście tak wielkich graczy na ten rynek spowoduje zwiększenie płynności tego segmentu, co powinno przyczynić się do spopularyzowania nie tylko kontraktów na WIG 20, lecz także kontraktów na bony skarbowe, obligacje, na indeksy rynku międzybankowego, a może nawet kontraktów i opcji walutowych. Zapewne część wspomnianych instrumentów zostanie wprowadzonych do obrotu giełdowego. Zresztą od pewnego czasu GPW zapowiada właśnie wprowadzenie futures na bony skarbowe. Byłoby to dobrze zsynchronizowane działanie — z jednej strony przekazanie narzędzi, a z drugiej wykreowanie stron transakcji. Szykuje się więc dodatkowo raj dla spekulantów, którzy będą mieli dodatkowe możliwości gry.
W środę MF po raz pierwszy zorganizowało przetarg na dwudziestoletnie obligacje skarbowe o stałej stopie procentowej. Jeszcze nie znane są szczegółowe informacje na temat struktury nabywców tych papierów, ale można się domyślać, że trzon popytu na nie tworzyły właśnie fundusze emerytalne. Jak wiemy, popyt zgłoszony na tym przetargu wyniósł ponad 2,6 mld zł przy ofercie sprzedaży na poziomie 400 mln zł. Być może właśnie fakt zbierania funduszy na ten dzień powodował ograniczenie zakupów akcji na GPW w wykonaniu OFE, stąd chyba ten marazm na rynku akcji w ostatnich tygodniach.
W najbliższych kilku tygodniach spodziewam się jednak rozpoczęcia ataku popytu na akcje w wykonaniu funduszy emerytalnych. Udział akcji w ich portfelach powinien jeszcze spaść, by OFE bardziej energicznie przystąpiły do zakupów. Im większe będą przelewy ze strony ZUS na konta funduszy, tym szybciej rozwodni się udział akcji w portfelu i tym szybciej fundusze ruszą do ataku. Na razie suma przelewów za kwiecień z ZUS do OFE przekracza nieznacznie 233 miliony złotych. To oczywiście zbyt mało. Trzeba jeszcze poczekać. Osobiście jestem przekonany, że za sprawą przyszłych zakupów akcji ze strony OFE oraz zagranicznych inwestorów wchodzących na nasz rynek przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, będziemy świadkami wielkiej hossy na GPW. Ta hossa zaćmi dwie poprzednie, zakończone w marcu 1994 oraz marcu 2000 roku. Może więc to apogeum przypadnie na marzec 2006? Życzę tego wszystkim inwestorom, radzę bardzo czujnie obserwować decyzje inwestycyjne funduszy emerytalnych.