Na wysyp kolejnych ofert publicznych na razie jednak nie liczę. Przez ostatni rok menedżerowie myśleli raczej o tym, jak obronić pozycję firmy na rynku, a nie o ekspansji i nowych inwestycjach. Dlatego też dziś trudno namówić zarządy do projektu wejścia na giełdę. Sądzę też, że spora część prospektów, które są obecnie w KNF, nigdy już nie ujrzy światła dziennego. M.in. dlatego, że otoczenie gospodarcze zweryfikowało plany wielu spółek, w tym m.in. prognozy finansowe.
Rynek jest w takiej fazie, że akceptuje tylko aktywa o najwyższej jakości. Na większe zainteresowanie mogą więc liczyć tylko spółki o dużej kapitalizacji, liderzy branży, charakteryzujące się wysoką płynnością finansową itp. Małe podmioty są zbyt ryzykowne. Z ich punktu widzenia ważne będzie, by do funduszy inwestycyjnych wróciły pieniądze. Dopóki to nie nastąpi, dostęp tego typu firm do pieniędzy będzie mocno ograniczony.
Konrad Zawisza
Autor jest specjalistą Domu Inwestycyjnego BRE
Banku