Rynek mocy wraca do Sejmu

Projektem ustawy, na którą czeka polska energetyka, w przyszłym tygodniu zajmie się Sejm. Bruksela dała zielone światło?

Nad koncepcją rynku mocy polski rząd pracuje od początku 2016 r. Nie jest łatwo, bo rozwiązania mocowe w Europie dopiero się kształtują, a do tego budzą zainteresowanie Komisji Europejskiej, badającej je pod kątem pomocy publicznej. W połowie września projekt polskiej ustawy o rynku mocy wydawał się gotowy i miał trafić do pierwszego czytania w Sejmie. Nie trafił jednak, został z planu prac wykreślony. W przyszłym tygodniu wróci.

Zobacz więcej

W TEMPIE:  Za prace nad rynkiem mocy odpowiada Andrzej Piotrowski, wiceminister energii. Ma nadzieję, że ustawa będzie gotowa do końca roku, a aukcje odbędą się jesienią. Fot. Marek Wiśniewski

— Pierwsze czytanie projektu ustawy o rynku mocy odbędzie się najprawdopodobniej na posiedzeniu Sejmu zaplanowanym na 10-12 października — zapowiada Andrzej Piotrowski, wiceminister energii, odpowiedzialny za prace nad rynkiem mocy.

Jesienne aukcje

Powrót projektu do Sejmu oznacza, że Ministerstwo Energii porozumiało się z Brukselą. Jego wycofanie z prac tłumaczyło bowiem wcześniej „potrzebą dodatkowych uzgodnień z Komisją Europejską”.

— Przez cały okres prac nad projektem byliśmy w kontakcie z Komisją Europejską. Na tym etapie wszystko, co istotne, jest uzgodnione, a niezbędne poprawki zostaną wprowadzone do projektu na etapie prac komisji parlamentarnych. Dotyczą one np. sposobu organizacji aukcji, uczestnictwa podmiotów zagranicznych w aukcjach — mówi Andrzej Piotrowski.

Wiceminister przekonuje, że prace pójdą teraz sprawnie, a ustawa zostanie uchwalona do końca roku.

— Pierwsze aukcje na podstawie tej ustawy mogłyby się odbyć jesienią 2018 r. W październiku odbyłaby się aukcja na 2021 r., w listopadzie — na 2022 r., a w grudniu — na 2023 r. [w tych latach miałaby nastąpić dostawa energii z nowych źródeł — red.]. Kluczowe jest dla nas umożliwienie inwestorom przygotowanie się do aukcji, również formalne. Nie możemy jednak zwlekać, bo już w 2021 r. obejmą nas obowiązki wynikające z nowych regulacji BAT [nowe wymogi związane z emisyjnością — red.]. Nie mamy nadmiaru czasu — zwraca uwagę Andrzej Piotrowski.

Zdążyć przed 550 g

Ministerstwu śpieszy się również dlatego, że chce zdążyć przed ewentualnym uchwaleniem, na poziomie europejskim, tzw. pakietu zimowego. To projekt nowej architektury rynku energetycznego w Europie, a jeden z jego elementów stanowi dla polskiej energetyki potężne zagrożenie. Chodzi o pomysł wprowadzenia limitu emisji dwutlenku węgla na poziomie 550 g na tonę. Kto emituje więcej, nie mógłby korzystać z publicznego wsparcia. Oznacza to, że polskie elektrownie węglowe, które emitują ponad 550 g/t, nie mogłyby korzystać z rynku mocy. Dla Polski to recepta na katastrofę, bo 80 proc. krajowej energetyki oparte jest na węglu.

— Wejście w życie ustawy o rynku mocy oznaczać będzie, że w przypadku późniejszego uchwalenia pakietu zimowego, w obecnej formie [czyli zawierającego ograniczenie emisyjności źródła do 550 g CO 2 na tonę — red.], część polskiej energetyki zostałaby objęta derogacjami [czasową ochroną przed nowymi regulacjami — red.] — tłumaczy Andrzej Piotrowski.

Ostrołęka czeka

Powrót projektu ustawy do Sejmu to dobre wieści dla firm energetycznych, bo rynek mocy ma być dla nich finansowym wsparciem, zachęcającym do budowy nowych bloków węglowych i gazowych. Nowa ustawa jest ważna m.in. dla Energi i Enei, które chcą wspólnie budować blok węglowy w Ostrołęce i nie kryją, że w biznesplanie uwzględniają instrumenty mocowe. Wszystko wskazuje też na to, że rynek mocy da wsparcie niektórym istniejącym źródłom wytwarzania. To po to, by zachęcić firmy do ich modernizacji.

 

 Pensja za gotowość

Rynek mocy to temat numer jeden w całej europejskiej energetyce, a jednocześnie wielka nadzieja dla właścicieli bloków konwencjonalnych, czyli węglowych, gazowych i atomowych. Dziś wypychane są z rynku przez mniej stabilne źródła energii odnawialnej, które mają wsparcie państwa i korzystają z pierwszeństwa w dostępie do sieci. W efekcie źródła konwencjonalne pracują przez mniej godzin w roku niż kiedyś. Ich przychody maleją i nie zawsze pokrywają koszty. Rządy chcą więc wytwórcom dopłacić, by trzymali nierentowne bloki w gotowości do pracy. Ta pensja za gotowość to właśnie rynek mocy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Rynek mocy wraca do Sejmu