Obowiązek posiadania licencji w pośrednictwie obrotu nieruchomościami wprowadzono półtora roku temu, ale sporo pośredników nadal działa nielegalnie.
Licencja ma potwierdzać kompetencje zawodowe pośrednika. Jeśli popełni błąd, można pozwać go do sądu. Licencjonowany agent nieruchomości dodatkowo odpowiada przed Komisją Odpowiedzialności Zawodowej (KOZ), podlegającą Urzędowi Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (UMiRM). Komisji nie ma jednak kompetencji do rozpatrywania spraw podmiotów nie posiadających licencji.
— Odpowiedzialność nielicencjonowanych pośredników jest często iluzoryczna. Stanowią oni zagrożenie dla klientów, zwłaszcza że zwykle nie mają ubezpieczenia OC — twierdzi Zbigniew Kubiński, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN).
Jak twierdzą pośrednicy, nie brakuje skarg na nieuczciwe agencje, kierowanych do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) czy Państwowej Inspekcji Handlowej (PIH). Prowadzone kontrole wykazują liczne uchybienia popełniane przez pośredników, w tym brak licencji zawodowej. Polscy klienci nadal za mało wiedzą o przysługujących im prawach w relacjach z biurami obrotu nieruchomościami. Tymczasem okazanie licencji to podstawowy obowiązek pośrednika.
Co ciekawe, o licencje nie pytają zwykle klienci dużych, międzynarodowych agencji, działających na rynku obiektów komercyjnych. W tym przypadku marka firmy staje się najlepszym potwierdzeniem jej solidności.
Jak szacuje Zbigniew Kubiński, dotychczas licencje uzyskało ponad 4 tys. pośredników.
— Ostatnio, firmy które dotychczas zatrudniały pojedynczych pośredników z licencjami, zmuszają cały personel do uzyskania tych dokumentów. Sukcesywnie rośnie więc w biurach liczba licencjonowanych pracowników — mówi Zbigniew Kubiński.
Jednak podmiotów bez licencji nadal nie brakuje, mimo że grozi im za to kara grzywny do 5 tys. zł.
— Niestety, rynek jest nadzorowany w zbyt małym stopniu. Co pół roku kontroli dokonuje PIH we współpracy z PFRN — informuje Zbigniew Kubiński.
Możliwości kontrolowania tego rynku są więc niewielkie. Ustawa Prawo działalności gospodarczej do sprawdzania licencji uprawnia władze lokalne, od prezydentów miast po wójtów.
— Niestety nie ma w Polsce ani jednego burmistrza, prezydenta czy wójta, który podjąłby się takich działań, choć należy to do jego obowiązków. Wynika z tego, że albo urzędnicy w nikłym stopniu znają przepisy, albo po prostu nie chcą zająć się tym problemem. Natomiast pewien nadzór nad naszym środowiskiem prowadzi UOKiK. Jednak te kontrole nie dotykają właściwych problemów, w tym działalności pośredników bez licencji — twierdzi Zbigniew Kubiński.
— UOKiK regularnie monitoruje wzorce umów stosowanych przez przedsiębiorców. W ostatnim czasie przedstawiliśmy wyniki kontroli umów zawieranych z konsumentami m.in. przez agencje pośrednictwa nieruchomościami. Nie monitorowaliśmy jednak biur nieruchomości w kontekście posiadania przez nie licencji zawodowych. Za kontrole w tym zakresie odpowiada bowiem PIH, która działa również na polecenie prezesa UOKiK — odpowiada Elżbieta Anders, rzecznik UOKiK.
Prowadzone kontrole w nikłym stopniu wpływają na zmniejszanie się liczby pośredników bez licencji. Najwięcej zależy od samych klientów, którzy powinni dokładnie sprawdzić, z kim mają do czynienia, zanim wydadzą swoje pieniądze.
Obecnie status danego biura można sprawdzić w krajowym rejestrze pośredników prowadzonym przez UMiRM.
— Na stronach internetowych UMiRM znajduje się spis licencjonowanych agencji. Jest on aktualizowany co miesiąc, a dodatkowo dwa razy w roku publikowany w formie dziennika urzędowego — wyjaśnia Henryk Jędrzejewski, dyrektor departamentu gospodarki nieruchomościami UMiRM.
Podobne informacje udostępnia PFRN, jednak dane te nie mają rangi urzędowego dokumentu. Wartość urzędową miałyby natomiast rejestry sporządzane przez władze lokalne, dostępne w każdym urzędzie miasta lub gminy.
— Niestety w żadnym województwie nie ma możliwości sprawdzenia w dzienniku urzędowym informacji, czy dany pośrednik ma licencje, gdyż nikt nie prowadzi takich rejestrów — twierdzi Zbigniew Kubiński.
Nie ulega jednak wątpliwości, że sukcesywnie będzie ubywać pośredników bez licencji. Jak przewiduje Zbigniew Kubiński, liczba licencjonowanych agentów w ciągu 2 at zbliży się do 6 tys. Mają na to wpłynąć szykujące się zmiany, które znajdą się w znowelizowanej ustawie o gospodarce nieruchomościami. Nowe zapisy zakładają bardziej szczegółowe regulacje, w wyniku których pośrednicy działający w filiach lub oddziałach biur będą musieli zdobyć licencje. Obecnie są zwolnieni z tego obowiązku, o ile działają pod nadzorem licencjonowanego pośrednika.
Otwarta pozostanie jednak kwestia nadzoru nad przestrzeganiem przepisów. Padła więc propozycja rozszerzenia kompetencji UMiRM.
— Na razie urząd współpracuje z PIH, która przekazuje nam informacje o nielegalnie działających biurach. Do tej pory takich powiadomień było kilkanaście. Te przypadki wskazują na konieczność zmian legislacyjnych przy nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. Wprowadzono więc odrębny przepis prawny, na mocy którego prezes urzędu otrzyma prawo wstępu do biur i kontrolowania umów. Do tej pory brakowało wyraźnego zapisu, który przyznawałby nam takie uprawnienia — wyjaśnia Henryk Jędrzejewski.