Stopa bezrobocia w czerwcu wyniosła 7,1 proc., poinformował GUS. Oficjalne dane są więc jeszcze lepsze — dokładnie o 0,1 pkt. proc. — niż szacunki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które poznaliśmy ponad dwa tygodnie temu. Tak czy inaczej to najniższy odczyt za czerwiec od 1991 r. W tym roku stopa bezrobocia spada z miesiąca na miesiąc, startując z 8,6 proc. w styczniu. O ile nie można wykluczyć nowych rekordów, o tyle utrzymanie obecnego tempa redukcji bezrobocia jest mało realne.



— Jeśli trend spadkowy się utrzyma, dynamika będzie zapewne niższa. To dlatego, że zasoby osób zdolnych i chętnych do pracy się wyczerpują. Obecny poziom bezrobocia nie pozwala oczekiwać silnych spadków. Według naszych szacunków, stopa bezrobocia na koniec roku wyniesie około 7 proc., choć w okresie letnio-jesiennym, z uwagi na prace sezonowe, może spaść poniżej tego poziomu — komentuje Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.
Przez długi czas brakującym elementem układanki było wyraźne przyspieszenie dynamiki wzrostu płac. Pierwsze oznaki odbicia widoczne były w danych za maj. W ubiegłym tygodniu GUS poinformował, że nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób wzrosła w czerwcu do 6 proc. r/r., wobec 5,4 proc. w maju. To najwyższy poziom od stycznia 2012 r. Jednak dopiero opublikowane we wtorek informacje o strukturze wynagrodzeń pozwalają powiedzieć więcej na temat trwałości tego trendu.
— Struktura pokazuje, że wzrost płac jest dość szeroki. Wzrost płac powinien postępować, choć jego dynamika będzie prawdopodobnie nieco niższa niż w czerwcu. Oczekujemy, że w kolejnych miesiącach będzie to średnio 5,5-6 proc. r/r — mówi Urszula Kryńska. Na czerwcowy wzrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstwzapracowały wszystkie monitorowane przez GUS sekcje. Najwyższą dynamikę miesięczną zanotowało górnictwo i wydobywanie (21,4 proc.), głównie za sprawą wypłacanych w tym czasie premii. To argument, który mógłby podkopać wiarę w trwałość wzrostu płac. Ciężko jednak uznać go za solidny.
— Wzrost płac w górnictwie dodał 0,4 pkt. proc. do czerwcowej dynamiki wynagrodzeń w całym sektorze przedsiębiorstw — zaznacza ekonomistka Banku Millennium. \W to, że czerwcowe dane były dopiero zalążkiem pozytywnego trendu, wierzy także Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Ekspert oczekuje, że „prawdziwe” przyspieszenie dynamiki wzrostu wynagrodzeń mamy dopiero przed sobą.
— Przeciętna średnioroczna dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw w ubiegłym roku wyniosła4,1 proc. Po sześciu miesiącach tego roku mamy 4,8 proc. Druga połowa roku będzie jednak wyraźnie lepsza. Myślę, że realne jest nawet 7-8 proc. na koniec roku — mówi Piotr Bujak. Spośród działów o znaczącym udziale w zatrudnieniu istotnym wzrostem wyróżniły się przedsiębiorstwa związane z transportem lądowym i rurociągowym (8 proc. r/r). W ramach przedsiębiorstw związanych z budową obiektów inżynierii lądowej i wodnej zanotowano natomiast wysoki wzrost płac (7,2 proc. r/r). To sektor, który w czerwcu wyróżnił się największym wzrostem produkcji w segmencie budowlano-montażowym (27,4 proc. r/r), a taka działalność jest skorelowana z inwestycjami publicznymi.
— Kolejne dane potwierdzają, że odbicie w inwestycjach to pewnik. Przyczynią się do tego inwestycje publiczne i prywatne — mówi Piotr Bujak.