Rynek stoi murem za Herbertem Wirthem

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-12-21 00:00

Analitycy: KGHM nie miał lepszego zarządu. Skarb jednak wie swoje

Wczoraj napisaliśmy, że karuzela zmian na stanowiskach prezesów największych spółek należących do skarbu państwa może objąć również KGHM. Na wymuszoną rezygnację ze stanowiska zdecydowali się już Tomasz Zadroga z PGE i Michał Szubski z PGNiG.

O ile ten pierwszy zbierał różne oceny jako menedżer, o tyle drugiemu rynek nie był w stanie niczego zarzucić. Podobnie jak Herbertowi Wirthowi z KGHM.

— Duża część rynku uważa, że obecny zarząd KGHM jest najlepszy w giełdowej historii tej spółki — stwierdził wczoraj Michał Marczak, szef analityków DI BRE Banku.

Optymista w ogniu zmian

Tymczasem z kręgów rządowych płyną niedwuznaczne komunikaty, że wnikliwie przeglądana jest cała lista menedżerów popieranych przez Grzegorza Schetynę, byłego marszałka sejmu, i Aleksandra Grada, byłego ministra skarbu.

Decyzja dotycząca KGHM miała już zapaść, ale wydarzenia wokół spółki (plany przejęć i podatek od kopalin) przesunęły jej upublicznienie. Herbert Wirth, pytany wczoraj przez TVN CNBC o ewentualne plany złożenia rezygnacji, nazwał się optymistą.

— Jesteśmy w trakcie wielkich zmian, a w trakcie wyścigu koni się nie zmienia — stwierdził szef KGHM.

Wielkie zmiany to planowane przejęcie kanadyjskiej spółki górniczej Quadra, zajmującej się wydobyciem i produkcją miedzi, niklu, złota, platyny i palladu w kopalniach w USA, Chile i Kanadzie. Jak wynika z naszych informacji, nie wszyscy w resorcie skarbu popierają taki wydatek. Oficjalnie resort skarbu wypowiada się skąpo.

— Projekt przejęcia kanadyjskiej spółki Qadra jest interesujący. Ministerstwo Skarbu Państwa, jako jeden z akcjonariuszy, uważa że każde obiecujące w sferze akwizycji działanie spółki jest warte rozważenia — informuje Magdalena Kobos, rzecznik ministerstwa. Transakcja ma mieć wartość 9,4 mld zł. I to może być problem.

Ale o co chodzi?

Wydatek jest potężny, potężne są też potrzeby skarbu państwa. Projekt budżetu na 2012 r. zakłada aż 8 mld zł z tytułu dywidend. A wielkim kontrybutorem jest zawsze KGHM, którego tegoroczny zysk netto — według prognozy — ma wynieść ponad 9 mld zł. Duża transakcja finansowana ze środków własnych osłabia możliwość wypłaty z zysku.

Choć zdania są różne. Mikołaj Budzanowski, nowy minister skarbu, stwierdził w zeszłym tygodniu, że „KGHM stać na wypłatę godziwej dywidendy, zaczynającej się od 3 mld zł”.

Tymczasem zarząd KGHM podawał, że rozważa przeznaczenie na dywidendę do 3 mld zł. Może KGHM mógłby się zadłużyć i wypłacić więcej? Nie. W wywiadzie dla „Parkietu” Herbert Wirth stwierdził, że nie chce zadłużać spółki na wypłatę dywidend. W sytuacji, kiedy skarb mówi, że transakcja przejęcia Quadry jest „warta rozważenia”, analitycy traktują ją jak niemal zamkniętą.

— Umowa KGHM i Quadry jest wiążąca i nie wymaga zgody polskiego rządu. KGHM może się wycofać tylko wtedy, gdy pojawi się konkurencyjna oferta, a takiej na razie nie ma. Zresztą wykluczam starania KGHM o wycofanie się z umowy — kupują Quadrę naprawdę tanio — podkreśla George Topping, analityk Stifel Nicolaus.

— Nie rozważałem dotychczas scenariusza zakładającego, że to KGHM wycofa się z transakcji przejęcia Quadry — przyznaje Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Podobne nastawienie ma Michał Marczak z DI BRE Banku. — KGHM nie może odstąpić od przejęcia Quadry, chyba że zostanie przelicytowany. Zresztą transakcja już została ogłoszona, kursy obu spółek zareagowały. Nie przewiduję wycofania się — podkreśla Michał Marczak. W krótkim terminie ewentualne fiasko przejęcia Quadry mogłoby zostać pozytywnie przyjęte przez rynek.

— Oznaczałaby bowiem, że w kasie firmy zostanie prawie 10 mld zł gotówki. A to mogłoby się przełożyć np. na wyższą dywidendę i jednocześnie na większe prawdopodobieństwo akceptacji programu skupu własnych akcji. Jednak w długim terminie plan przejęcia Quadry świetnie się broni fundamentalnie. To dobry ruch dla KGHM, dla którego jednym ze strategicznych celów powinna być możliwie szybka dywersyfikacja wydobycia geograficznie poza Polskę, zarówno ze względu na poziom lokalnych kosztów, jak i (a może zwłaszcza) ze względu na planowane bardzo wysokie podatki od wydobycia miedzi i srebra — tłumaczy Paweł Puchalski.

— Quadra to bardzo ciekawa spółka. W krótkim terminie jej przejęcie może się negatywnie przełożyć na wyniki, ale w długim terminie wejście na chilijskie złoża przyniesie ogromne korzyści — dodaje Michał Marczak.