Rynek surowców o krok od zawału

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 15-02-2011, 00:00

Przybywa analityków, którzy ostrzegają przed pęknięciem coraz większej bańki cenowej.

Surowce i związane z nimi spółki giełdowe drożeją w oczach. Hossa trwa już dwa lata. Jak długo jeszcze?

Przybywa analityków, którzy ostrzegają przed pęknięciem coraz większej bańki cenowej.

Hossa na rynku surowców trwa w najlepsze od dwóch lat, kiedy w lutym 2009 r. bessa osiągnęła swoje dno. Od tego czasu miedź podrożała o blisko 200 proc., przebijając 10 tys. USD za tonę. Ropa zanotowała skok o 130 proc. i niedawno pokonała barierę 100 USD za baryłkę. W trzycyfrowym tempie rosły także ceny wielu innych surowców. Wśród nich są towary rolne. W ostatnich dniach cukier osiągnął na nowojorskiej giełdzie poziom niespotykany od 30 lat, a notowania pszenicy na Chicago Board of Trade w kilka miesięcy skoczyły niemal 100 proc. i zbliżyły się do rekordowych poziomów z 2008 r.

Spekulacje i nie tylko

Tak duże zwyżki skłaniają inwestorów do zastanowienia, gdzie jest ich kres.

— Trudno jednoznacznie ocenić ceny surowców. Wysoki kurs miedzi to wynik gry spekulacyjnej, a mniej fundamentalnego zapotrzebowania światowych gospodarek. Zachowanie ropy w przedziale 50-100 USD za baryłkę można natomiast odbierać jako odzwierciedlenie fundamentalnego zapotrzebowania na surowiec i jego podaży. W przypadku towarów rolnych duże znaczenie mają warunki pogodowe, rzutujące na zbiory — ocenia Łukasz Rosiński, analityk DM Amerbrokers.

Część ekspertów uważa, że mamy już do czynienia z bańką spekulacyjną.

— Wysokie ceny surowców są konsekwencją nadpłynności na rynkach finansowych. Mamy coś w rodzaju bańki, która na dłuższą metę jest nie do utrzymania i tylko pytanie, kiedy pęknie? Spekulacyjne wzrosty cen metali ograniczają popyt, a w dłuższym okresie przyspieszają rozbudowę mocy produkcyjnych — uważa Michał Marczak, dyrektor działu analiz DI BRE Banku.

Niebezpiecznie zaczyna być na rynku towarowym.

— Zboża są drogie. Notowania pszenicy na Chicago Board of Trade zbliżyły się do rekordowych poziomów z 2008 roku, kiedy mieliśmy do czynienia z bańką spekulacyjną. Trudno jest racjonalnie uzasadnić silny wzrost cen zbóż tym, że spadek globalnej podaży zbóż w bieżącym sezonie szacowany jest na 1,7 proc. Natomiast działania spekulacyjne potęgowane są przez zawirowania w międzynarodowej wymianie handlowej, wywołane m.in. sytuacją w Rosji i na Ukrainie oraz niepokojami w Afryce i polityką Chin. Spekulacje nakręcają wysoką płynność na rynkach terminowych i sprzyjają bańce spekulacyjnej — komentuje Izabela Dąbrowska-Kasiewicz, analityk Banku BGŻ.

Ostatnio hitem towarowym na rynku rolnym jest cukier. Jego ceny są najwyższe od 30 lat.

— Mamy niedobór cukru na świecie. Jeśli ten rok będzie kolejnym deficytowym, to należy oczekiwać dalszego wzrostu cen. Natomiast, jeżeli produkcja wzrośnie i nastąpi odbudowanie globalnych zapasów, to ceny mogą się ustabilizować, a nawet poddać się korekcie, jednakże w kolejnym sezonie pozostaną na historycznie wysokim poziomie — dodaje Izabela Dąbrowska-Kasiewicz.

Surowce ciągną giełdę

W ślad za drożejącymi surowcami podążają związane z nimi spółki. Jednym z najlepszych przykładów jest KGHM. Akcje miedziowego giganta przez dwa lata podrożały już o 420 proc.

— Jesteśmy sceptycznie nastawieni do KGHM. W ostatnim czasie na rynek trafił szereg wycen akcji KGHM z ceną powyżej 200 zł za akcję. Naszym zdaniem, obecny wzrost cen miedzi ma charakter spekulacyjny, wynikający z programu QE2 w USA, a ceny surowca, jak również metali szlachetnych nie utrzymają się na obecnych poziomach w kolejnych latach — uważa Michał Marczak.

Różnie oceniane są spółki paliwowe — Lotos i Orlen, które również mają za sobą trzycyfrowy wzrost kursu.

— W przypadku spółek paliwowych ubiegły rok upłynął pod znakiem wzrostu cen ropy naftowej, co sprzyjało poprawie sentymentu do sektora paliwowego, w szczególności w drugiej połowie roku. Optymizm wbudowywany w ceny surowca nie szedł jednak w parze z danymi z rynków paliwowych, co w ostatnich miesiącach doprowadziło do znacznego zawężenia marż rafineryjnych. W zeszłym roku duży wpływ na poprawę wyników miało przeszacowanie zapasów. W tym roku o to będzie trudno, a otoczenie makroekonomiczne pogorszyło się — zauważa Michał Marczak.

Trzeba zaznaczyć, że mimo silnych wzrostów wycen spółek surowcowych wiele z nich jest notowanych z niskim wskaźnikiem cena/zysk.

— Spółki surowcowe generalnie wskaźnikowo wyglądają przyzwoicie — korzystają na wzroście cen, dzięki czemu realizują wyższe zyski. Widać, że inwestorzy mają jednak zastrzeżenia co do kontynuacji tendencji poprawy wyników, stąd dużo spółek surowcowych jest notowanych z C/Z poniżej 10. Z ciekawych spółek korzystających na wzroście surowców wymieniłbym Agroton i Astartę oraz z drugiej strony Synthos i Bogdankę — ocenia Łukasz Rosiński.

Słodko-gorzki cukier

Wspomniana Astarta, ukraiński producent zbóż oraz cukru, to największy beneficjent surowcowej hossy na GPW. Jej kurs urósł przez dwa lata o — bagatela — 900 proc.

— Obserwowana hossa na towarach rolnych będzie wspierała wyniki Astarty oraz Kernela. Na razie nie widać jednak jej końca. W pewnym stopniu obserwowane zwyżki mają charakter spekulacyjny, za którym stoją instytucje finansowe. Konsekwencją tego są wysokie ceny towarów rolnych, które ciągną za sobą wyceny ich producentów — zauważa Tomasz Manowiec, analityk BM BGŻ.

Nie wszyscy jednak są zadowoleni z wysokich cen surowców i towarów.

— Na przeciwległym biegunie są spółki, które zajmują się przetwórstwem. Część z nich próbuje przenosić dodatkowe koszty wynikające ze wzrostu cen na klientów, podnosząc ceny wyrobów. Są też inne metody. Spółki cukiernicze dużo zainwestowały w efektywność produkcji, co pozwala im produkować przy niższych kosztach. Trzeba też mieć świadomość, że rekordowe ceny cukru na świecie nie mają większego wpływu na nasze spółki cukiernicze, które zaopatrują się w ten towar na polskim rynku. U nas notowania cukru skoczyły przez rok tylko o 20 proc. — komentuje Tomasz Manowiec.

Cykl pokoleniowy na rynku surowców

Krach na rynku surowców z drugiej połowy 2008 r. był najgwałtowniejszym tego typu załamaniem w historii minionych dziesięcioleci. Można go porównać jedynie z załamaniem cen surowców, które nastąpiło w połowie lat 70. Było ono reakcją na globalną recesję o podobnej skali do tej sprzed dwóch lat.

Mamy za sobą drugi rok wzrostu cen surowców będący odreagowaniem krachu z 2008 r. Wcześniej takie odreagowanie rozpoczęło się w połowie 1977 r., obecną sytuację można więc uznać za podobną do tej z 1979 r. Ówczesna hossa na rynkach towarowych miała kulminację dopiero 20 listopada 1980 r., czyli w momencie wyborów prezydenckich, w których urzędujący prezydent z Partii Demokratycznej Jimmy Carter przegrał z republikaninem Ronaldem Reaganem. Jeśli ta wywiedziona z "cyklu pokoleniowego" analogia jest poprawna, to obecna hossa surowcowa potrwa do następnych wyborów prezydenckich w USA, czyli do listopada 2012 r.

Wojciech Białek

główny analityk CDM Pekao

Rośnie zagrożenie dla hossy surowcowej

Miedź znajduje się blisko historycznych szczytów i cały czas jest w silnym trendzie wzrostowym. Jednak zagrożenia dla kontynuacji wzrostów rosną. Głównie chodzi o możliwą podwyżkę stóp procentowych. Niskie stopy procentowe ustalane przez Fed oraz w strefie euro doprowadzą najprawdopodobniej do silnego przewartościowania surowców. Dopiero ich silniejszy wpływ na inflację może zmienić nastawienie banków centralnych krajów rozwiniętych. W krajach rozwijających się stopy już zaczęto podnosić. Jeśli chodzi o ropę, to do historycznych szczytów brakuje jej sporo. Trzeba pamiętać, że ropa to znaczący czynnik inflacjogenny. W związku z tym wzrost jej ceny przyspieszy podnoszenie stóp procentowych. Obecnie moja ocena dla KGHM jest pozytywna, a dla Orlenu i Lotosu neutralna.

Marcin Palenik

analityk DM Millennium

W tym kwartale czeka nas korekta

Silny wzrost cen surowców odbieram jako pokłosie luźnej polityki monetarnej większości banków centralnych. Banki widzą możliwość w miarę bezpiecznego obracania pieniędzmi na rynku finansowym, w tym surowcowym, stąd mamy hossę na rynku towarowym. Obecnie kluczowym czynnikiem ryzyka jest to, że globalne ożywienie gospodarcze może nie przyśpieszyć, lecz wyhamować.

W krótkim terminie, jeszcze w pierwszym kwartale, spodziewam się mocniejszej korekty na towarach, która jednak nie musi oznaczać, że trend wzrostowy zostanie zakończony.

Wśród beneficjentów wysokich cen surowców powinni znaleźć się dystrybutorzy stali. Spółki te mają zapasy zrobione po niższych cenach, sprzedając je drożej, mogą więcej zarobić.

Grzegorz Pułkotycki

dyrektor działu analiz DM BZ WBK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu