Rynek sztuki pokazuje gębę

opublikowano: 08-06-2016, 22:00

Obrazy Gruppy czyta się jak Gombrowicza — są krzykliwe i przyprawiają gęby, ale ich pozycja jest na rynku stabilna.

Prostsza prostopadła przetnie aukcję w warszawskim antykwariacie Antiqua już 11 czerwca, co — tłumacząc z języka Gruppy — oznacza, że nadeszła okazja do zainwestowania w malarstwo Marka Sobczyka. Obraz, który składa się z prowokującego napisu i czarnego kwadratu, licytowany będzie od 6 tys. zł, a wspomniana „Prostsza prostopadła” od 18 tys. zł, przy czym oba dzieła powstały po 2000 r. W czasach minionego ustroju takie bogate treściowo malarstwo wyładowywało emocje, bo skutecznie i jadowicie obnażało absurdy — dzisiaj może się sprawdzić jako składnik portfela aktywów.

„Prostsza prostopadła” ma estymację 20-30 tys. zł, a styl umieszczonego w obrazie napisu od razu prowadzi do autora — Marka Sobczyka.
Zobacz więcej

PROSTA PIŁKA:

„Prostsza prostopadła” ma estymację 20-30 tys. zł, a styl umieszczonego w obrazie napisu od razu prowadzi do autora — Marka Sobczyka. ANTIQUA

Oj dobrze już

Im bardziej prowokująca grupa, tym więcej kontrowersyjnych określeń ma szanse do niej przylgnąć na rynku. Zawiązaną na początku lat 80. warszawską Gruppę kojarzono już więc nawet z hasłem „militaria, genitalia i Indianie”, co bezpośrednio nawiązywało do szokującego pomieszania wątków indiańskich i motywów kopulacji z bieżącymi politycznymi treściami. Artyści tej formacji bluźnili właściwie na każdym możliwym polu, bo obsceniczne napisy wmieszane były w kompozycje o kolorach tak jaskrawych, po jakie w tamtym okresie raczej w kraju nie sięgano — dlatego też zestawianie tej sztuki z zalewem pstrokatych obrazów dostępnych dzisiaj na rynku nie jest sprawiedliwe. Zamiast tego ówczesną dzikość warto porównać z dzikością innych międzynarodowych przemian lat 80., w ramach których u zachodnich sąsiadów wyłoniła się estetyka Neue Wilde — a „nowi dzicy” też malowali agresywnie, zaostrzając kontrasty i wyciskając farbę z tubki prosto na płótno. Nazwiska, które lokalny inwestor może zacząć w tym kontekście obserwować,to m.in. Pawlak, Modzelewski, Woźniak czy właśnie Sobczyk, ale zamiast szukać obok nich rekordów, lepiej spojrzeć na okazje cenowe. Nastawionym na szybki zysk artyści mogliby odpowiedzieć tytułem pisemka, w którym przez kilka lat publikowali rysunki i teksty — „Oj dobrze już”.

Rynek dzika

Aukcyjny rynek prac Marka Sobczyka jest zbyt mały, żeby go jakoś analizować, natomiast licytacje prac Modzelewskiegoczy Pawlaka pozwalają zauważyć, że popyt na dzieła buntowników z Gruppy trochę się kilka lat temu umocnił. W przypadku pierwszego autora — i chyba najspokojniejszego w sposobie malowania — rekord aukcyjny padł w zeszłym roku i wyniósł 95 tys. zł, co ponaddwukrotnie przebiło przeciętną cenę w tym okresie. Rok 2015 okazał się też pomyślny dla kolekcjonerówWłodzimierza Pawlaka, bo w grudniu również zanotowano najwyższą cenę, ale tym razem osiągnęła poziom 60 tys. zł, choć wielu inwestorów miałoby problem z rozpoznaniem obrazu na zdjęciu. Wysoko cenione na rynku „Dzienniki” różnią się dopiero przy bliżej perspektywie, bo artysta tworzył je, odznaczając rzędy krótkich kreseczek w schnących warstwach farby. Dziennik, który sprzedał się w najwyższej cenie, powstał w 1990 r., co dobrze jest odkryć, szczególnie kiedy na aukcjach najszybciej drożeje wcześniejsza o kilka dekad awangarda. Jaskrawe, zadziorne malarstwo Gruppy nie wydaje się na tyle wystarczająco stare, ale zamiast je — zgodnie z konwencją — upupiać, bardziej opłaca się korzystać z niższych stawek, bo w długim terminie lata 80. będą się przecież tylko oddalać.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy