Rynek sztuki zdrowo utył

opublikowano: 11-07-2019, 22:00

Aukcyjny obrót dziełami był w 2018 r. tęższy o blisko 18 proc. niż w roku poprzednim — diagnozuje Artinfo, mierząc kondycję rynku w liczbach

17,7 proc. Tyle dokładnie utył aukcyjny obrót w ubiegłym roku, dając ostatecznie wynik 252 mln zł z włączeniem aukcyjnych opłat. Jak kalkuluje Artinfo, w ponad 80 proc. wygenerowała go sprzedaż malarstwa, pozostawiając 7,5 proc. rzeźbie, trochę ponad 3 proc. pracom na papierze i najcieńszy, jednoprocentowy klin diagramu fotografii.

730 Tyle prac Jerzego Nowosielskiego wylicytowano na lokalnych aukcjach od 2000 r. „Kobiety na statku” — obraz artysty, który zdobi raportową okładkę — ustanowił w tym 18-letnim przedziale rekord 800 tys. zł, które przybito młotkiem pod koniec 2018 r. Czy wszystkie dzieła Nowosielskiego są aż tak drogie, nawet grafiki czy rysunki? Nic podobnego, ponad 40 proc. tych sprzedanych w latach 2016-18 kosztowała nie więcej niż 10 tys. zł.

302 Tyle aukcji stacjonarnych — czyli w sali z krzesłami, a nie tylko online — odbyło się w 2018 r. Takie, na których licytowano sztukę dawną czy współczesną, były 122, natomiast tzw. aukcji sztuki młodej i aktualnej naliczono aż 92. Pod ostatnim z haseł kryje się oferta artystów dopiero promujących się na rynku, która w zależności od fantazji nazywana bywa sztuką młodą, nową, XXI-wieczną — byle nie współczesną, bo to termin zarezerwowany umownie dla dzieł powojennych.

88 proc. Taki udział w aukcyjnym rynku miała w ubiegłym roku Warszawa, po raz pierwszy przekraczając przy tym próg 200 mln zł obrotu. Drugie miejsce — chociaż już z wycinkiem niecałych 7 proc. — zajęło Trójmiasto, a trzecie Kraków, przy czym obrót w dawnej stolicy podsumowano na 5,5 mln zł. Może to być równowartość dwóch obrazów Fangora.

4,7 mln zł Jeśli mowa o rekordowych notowaniach abstrakcji Wojciecha Fangora, tyle kosztowała najwyżej wylicytowana pojedyncza praca malarza. W innych kategoriach, np. rzeźby, prym wiódł brązowy odlew Magdaleny Abakanowicz wylicytowany do blisko 1,5 mln zł z aukcyjną opłatą, natomiast najcenniejszy rysunek kosztował niecałe 180 tys. zł i wyszedł spod odważnej dłoni Witkacego. Rekord na rynku grafik odnotowała Tamara Łempicka — jej puszysta piękność przebiła z aukcyjną opłatą próg 30 tys. zł, dowodząc, jak wysoki jest popyt na odbitki, kiedy dzieła malarskie praktycznie nie trafiają do katalogów nad Wisłą.

1,7 tys. zł Taka w przybliżeniu była średnia młotkowa cena na aukcjach sztuki młodej, przy czym oznacza to kwotę przybitą symbolicznie młotkiem — przed naliczeniem transakcyjnych opłat. Intuicja podpowiada, że w zestawieniu z poprzednimi rekordami to stosunkowo niedużo, a statystyka tylko potwierdza podobne przypuszczenia: ponad 42 proc. obrazów wylicytowanych na aukcjach wpisuje się w tę kategorię, jednak na diagramie z obrotem zajmują już jedynie 3,6 proc.

7,5 mln zł Tyle łącznie kosztowały prace Jacka Malczewskiego wylicytowane w ubiegłym roku — jak podaje Artinfo, transakcji było 41, więc średnia stawka z opłatami to około 180 tys. zł. Na rynku sztuki dawnej Malczewski zajmuje pod względem łącznej sprzedaży czubek podium, dlatego warto zaznaczyć, że do ogólnej statystyki wlicza się i widowiskowy olej z ceną 1,4 mln zł, i cały plik szkiców czy rysunków ze stawkami rzędu kilku, kilkunastu tysięcy złotych.

103 Tyle prac Edwarda Dwurnika sprzedano na aukcjach w 2018 r., co na rynku sztuki współczesnej wyznacza rekord o niecałe 30 dzieł wyprzedający wynik, który odnotował Nikifor Krynicki. Jak twierdzą eksperci, na ożywiony apetyt na obrazy pierwszego wpływ miała również jego śmierć, słynny portrecista miast z lotu ptaka zmarł pod koniec października. Na licytacjach sztuki dawnej pod względem ilości przewodził tym razem nie Wlastimil Hofman, tylko Mojżesz Kisling z 50 wylicytowanymi obiektami, w tym jednym o siedmiocyfrowej wartości.

4,6 proc. Tyle obiektów na aukcjach sztuki współczesnej wylicytowano w minionym roku powyżej 100 tys. zł. i dla początkującego inwestora mogłaby to być informacja kluczowa, rozwiewająca sensacyjną aurę dzieł astronomicznie drogich. 23,4 proc. transakcji w tej kategorii — a więc niemal ćwierć — mieści się w granicach 1 tys. zł, a prawie 40 proc. w przedziale 1-5 tys. zł. Razem te szufladki dają ponad 60 proc., co oznacza, że jeśli nasz budżet na pierwsze zakupy wyniesie 5 tys. zł, mamy w zasięgu ponad połowę powojennych rysunków, grafik i przystępniejszego malarstwa.

2990 Tyle obiektów wylicytowano już w I kw. 2019 r., czyli o 139 mniej względem tego samego okresu w roku poprzednim. Czy to zapowiedź spowolnienia? Na to aż tak nie wygląda, dlatego że obrót w tym zestawieniu jest wyższy i wyniósł 53 mln zł. Gdyby sprytny analityk chciał jednak pomnożyć go przez 4 i oprzeć na tej pomysłowej kalkulacji prognozę, pominąłby naczelną prawidłowość, czyli wysoką sezonowość. Ponad połowa obrotu z 2018 r. wypracowana została w kwartale ostatnim, bo to właśnie przełom listopada i grudnia jest najbardziej tłusty, jakby rynek zapełniał tabelę rekordów — wizytówkę hossy — zawsze na ostatnią chwilę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu