Rynek w Broniszach czeka drugie otwarcie
CASUS BRONISZE: Przy obecnym natłoku placówek hurtowych zajmujących się handlem niemal w każdym polskim mieście, każda nowa instytucja tego rodzaju musi liczyć się z kłopotami.
Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy otworzono z wielką pompą pod koniec maja. Jednak, jak się później okazało, efektowne było tylko otwarcie. Nowy rynek już od samego początku nie spełniał swoich założeń. Podstawowy problem, z jakim boryka się do tej pory, to niska frekwencja firm handlujących.
ZAISTNIAŁĄ SYTUACJĘ ma uzdrowić nowy zarząd pod kierownictwem Janusza Bylińskiego. W celu przyciągnięcia jak największej liczby jednostek uczestniczących w obrocie towarowym na WRSRH zaplanowano 10 listopada ponowną, uroczystą inaugurację warszawskiego rynku. Obecnie trwa intensywna promocja tego przedsięwzięcia. Należy mieć nadzieję, że ten ruch okaże się dobrym posunięciem, a tuż po 10 listopada magazyny i hale w Broniszach zapełnią się zarówno kupującymi, jak też sprzedającymi.
TYMCZASEM miesiące upływają, a w Broniszach nadal brakuje zdecydowanych na prowadzenie działalności. Wiele firm, które wykupiło wcześniej miejsca gwarantujące im możliwość sprzedaży na warszawskim rynku, nie korzysta z nich. Niektórzy pośrednicy chcący handlować na WRSRH narzekają, że opłaty związane z przyznaniem i użytkowaniem stoiska są zbyt wygórowane. Skarżą się również na brak drugiej strony w handlu, czyli kupujących. Trudno bowiem wyobrazić sobie funkcjonowanie rynku, na którym nie ma kupców.
Warto już teraz zadać sobie pytanie, gdzie tkwi błąd? Być może szwankowała promocja rynku i z braku odpowiedniej informacji nie każdy potencjalny zainteresowany mógł skorzystać z oferty WRSRH. Z drugiej strony, przy obecnym natłoku różnego rodzaju jednostek zajmujących się handlem niemal w każdym polskim mieście, dużym i małym, niezwykle trudno jest przebić się nowo powstałej instytucji. Tym bardziej wydaje się to utrudnione, jeśli robi się coś na dużą skalę, a tak jest w przypadku rynku w Broniszach. Niektórzy specjaliści od rynków rolno-spożywczych twierdzą, iż powstał on zbyt późno.
PRZYKŁADEM i wzorem może tu być rynek hurtowy zorganizowany w Poznaniu, który z powodzeniem działa już od kilku lat. Jest on źródłem zaopatrzenia dla całego regionu Wielkopolski. Jednak powstał on dobrych kilka lat temu.
Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy w pierwotnych założeniach miał być największym rynkiem pośredniczącym w obrocie płodami rolnymi w kraju. Na powierzchni około 36 ha swoje towary mieli oferować tam zarówno producenci, jak też hurtownicy, gotowi prowadzić sprzedaż w sektorze kwiatowym, owocowo-warzywnym, produktów spożywczych, mięsnym i rybnym. W sumie warszawski rynek może pomieścić grubo ponad tysiąc różnych podmiotów. W tej chwili do dyspozycji sprzedających jest około 1700 stanowisk o powierzchni handlowej sięgającej do 180 mkw. Dodatkowo, drobni producenci, którzy chcieliby oferować towar z samochodów, mają przygotowane blisko 2 tys. miejsc. Inwestycja, która pochłonęła blisko 56 mln dolarów, miała zapewnić łatwy dostęp do produktów rolno-spożywczych, zarówno krajowym, jak też zagranicznym odbiorcom. Jednocześnie miała gwarantować zbyt.
W TEJ CHWILI około 630 podmiotów wykupiło miejsca, które dają im możliwość sprzedaży towarów. Jednak według zarządu WRSRH, problem tkwi w tym, że cześć z nich po prostu nie korzysta z tych miejsc. Ponowne otwarcie rynku ma być zachętą dla tych instytucji do podjęcia wreszcie działalności w Broniszach, a jednocześnie ma umożliwić zaistnienie tym firmom, które do tej pory omijały rynek.