Po okresie zawirowań związanych z wydarzeniami na Ukrainie inwestorzy wracają powoli do zwyczajowych zachowań kierowanych głównie decyzjami instytucji centralnych oraz publikacjami danych makro. Rynek zakłada, że po zajęciu Krymu przez Rosję konflikt wejdzie obecnie w fazę dyplomacji, co przynajmniej teoretycznie oddala scenariusz bezpośredniego konfliktu zbrojnego w regionie. Korzystają na tym m.in. waluty regionu CEE, do grona których zalicza się polski złoty.
Polska waluta po okresie podwyższonej zmienności przeszła w stan konsolidacji przy poziomie 4,20 zł za euro, skąd najprawdopodobniej po okresie stabilizacji zakładać można próby umocnienia. Granie pod odbicie gospodarcze w Polsce wymagać będzie jednak przynajmniej częściowego ustabilizowania sytuacji zewnętrznej.
Na szerokim rynku widoczna jest korekta w wycenie wspólnej waluty, po tym jak przedstawiciel Bundesbanku Jens Weidmann stwierdził, że możliwe jest wprowadzenie ujemnych stóp procentowych w celu przeciwdziałaniu silnemu euro. Deklaracja ta wyraźnie osłabiła wspólną walutę, gdyż Jens Weidmann poprzednio opowiadał się przeciw takim rozwiązaniom. Możemy więc mówić o przesunięciu uwagi rynku w tym tygodniu w kierunku działań podejmowanych przez Fed oraz kolejnych danych makro z USA. Nie oznacza to jednak skokowego umocnienia dolara, gdyż tak długo jak amerykańskie indeksy będą znajdować się blisko historycznych szczytów, tak długo inwestorzy wybiórczo podchodzić będą do sygnałów umocnienia na dolarze.