Dostawcy systemów informatycznych podsumowują rok 2009
Wszyscy dostawcy
systemów informatycznych
dla biznesu przyznają,
że mijający rok był ciężki.
Ale z optymizmem patrzą
w przyszłość.
Rok 2009 minął pod znakiem kryzysu. To słowo przedsiębiorcy odmieniali przez wszystkie przypadki. Do tego doszły problemy ze ściąganiem należności, zwolnienia oraz bankructwa. Spowolnienie gospodarcze nie ominęło branży systemów informatycznych dla biznesu.
— W 2009 roku można było zauważyć dość wyraźny spadek koniunktury i spore zawirowania, które nie ominęły branży IT. Byliśmy świadkami przejęć, fuzji i upadków, co spowodowało, że na rynku zostały tylko sprawnie i dobrze zarządzane firmy, potrafiące działać nie tylko w okresie wzmożonego popytu, ale także w sytuacji spowolnienia gospodarczego — mówi Krzysztof Szubert z Connect Distribution.
Jego opinię podziela Andrzej Dopierała, prezes polskiego oddziału Oracle, jednej z największych firm informatycznych na świecie.
— Rok 2009 zdecydowanie upłynął pod znakiem spowolnienia gospodarczego, które dotknęło praktycznie wszystkie sektory będące odbiorcami rozwiązań informatycznych. Chociaż etap ten mamy już za sobą, jednak dla branży IT nie oznacza to od razu końca wszystkich kłopotów, które z tego wynikły — mamy świadomość, że jeszcze przez długi czas nasi klienci będą realizowali budżety inwestycyjne przygotowane w poprzednim okresie — mówi Dopierała.
Rynek jak CV
Zmniejszenie budżetów na systemy IT znacząco odbiło się na całym rynku.
— Duże firmy, które dotychczas bazowały głównie na zamówieniach rządowych, zanotowały spore spadki. Zamrożenie wydatków na sprzęt odczuli chyba wszyscy światowi producenci, stąd również zwolnienia i redukcje kosztów, które odbiły się głośnym echem w branży — mówi Krzysztof Szubert.
Zwolnienia już na początku roku 2009 zapowiedziały największe globalne koncerny, jak Cisco, Nokia, Microsoft czy IBM. Nie ominęły także Polski, zwalnia na przykład giełdowe Sygnity.
— Ja analizuję rynek przez jakość CV, które do nas trafiają. Aplikują do nas dobrzy kandydaci, ze świetnym wykształceniem, dużym doświadczeniem zawodowym i rozsądnymi żądaniami płacowymi. Czegoś takiego nie było rok temu i wcześniej. To oznacza, że firmy z branży po prostu zwalniają pracowników — mówi Zbigniew Rymarczyk członek zarządu Comarchu.
Prognozy na 2010
Jaki będzie rok 2010 według przedstawicieli branży? Firmy spodziewają się kontynuacji trendów z roku 2009.
— Spowolnienie gospodarcze wymusiło zmianę kryteriów wyboru rozwiązań IT. Klienci, wybierając w tym roku system, dążyli do uzyskania wymiernych korzyści w określonej perspektywie czasu. Przypuszczam, że i w przyszłym roku wciąż istotnym wyznacznikiem będzie spodziewany zwrot z inwestycji (ROI) i czas, w jakim to nastąpi. Tworzymy więc dla potencjalnych klientów tzw. business case, szyte na miarę analizy, które na konkretnych wyliczeniach pokazują możliwy wskaźnik ROI dla danej firmy — mówi Marcin Sokołowski z Epicore Software.
Dodaje, że spodziewa się czegoś, co na giełdzie nazywa się bocznym trendem.
— Nie spodziewałbym się ani gwałtownych ruchów w dół, ani spektakularnych wzrostów. Globalnie wyniki dostawców IT na pewno będą niższe niż w czasach hossy, przy czym wprowadzone programy oszczędnościowe i restrukturyzacje pozwolą osiągać wynik operacyjny na poziomie zbliżonym do tych z ubiegłych lat. Szczerze mówiąc, postrzegam to jako jedną z dobrych stron kryzysu — firmy usprawniają procesy — o tym nie myśli się w czasach gwałtownych wzrostów i pogoni za rekordami sprzedaży — mówi Marcin Sokołowski.
Dobry czas na systemy
Dostawcy systemów biznesowych chcą przekonać swoich klientów, że pomimo kryzysu to właśnie teraz jest najlepszy czas na inwestycje w informatykę.
— Firmy właśnie teraz powinny inwestować we wdrożenie systemów ERP. Dopóki była koniunktura, nie miały czasu ani zasobów, żeby realizować taki projekt, bo po prostu musiały realizować zamówienia od klientów. Teraz, kiedy mają mniejsze obroty, powinny wykorzystać okazję, żeby wdrożyć nowoczesne oprogramowanie. Dzięki temu, kiedy nadejdzie ożywienie gospodarcze, będą rosły szybciej niż konkurencja — mówi Zbigniew Rymarczyk.
Dodaje on, że pieniądze na takie inwestycje firmy mogą zdobyć m.in. z dotacji unijnych. Również wielu dostawców coraz częściej oferuje interesujące oferty finansowania, m.in. leasing systemów.
— Każda przemyślana inwestycja w obecnym okresie będzie doskonałą platformą do późniejszego wzrostu. Do takich inwestycji można z pewnością zaliczyć wszelkie rozwiązania ukierunkowane na minimalizację kosztów operacyjnych i optymalizację procesów gospodarczych — takie jak narzędzia wzmagające kontrolę nad przepływem finansów, kontrolujące koszty, wspomagające analizę opłacalności prowadzonego biznesu, czy monitorowanie kluczowych wskaźników funkcjonowania organizacji — mówi Andrzej Dopierała.
A co się będzie sprzedawać?
— W roku 2010 spodziewamy się zwiększonego popytu na specyficzne aplikacyjne rozwiązania modułowe, przynoszące bardzo szybko zwrot z inwestycji. W trudniejszych czasach rzadziej kupuje się złożone systemy, w przypadku których korzyści z wdrożenia pojawiają się dopiero po kilku latach — dodaje Andrzej Dopierała.
Wzrosnąć powinny również inwestycje w systemy analityczne klasy business intelligence.
Wojciech Chmielarz
