PAP: Ceny zbóż są dosyć stabilne i utrzymują się na poziomie 700 zł za tonę - powiedział dr Michał Kisiel z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Jego zdaniem, na tym rynku nic nadzwyczajnego się nie dzieje.
"Rynek zbóż jest raczej stabilny" - zapewnił Kisiel. Jak zaznaczył, dane zawarte w "Gazecie Wyborczej" na temat wzrostu
ceny zbóż są nieprawdziwe.
W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" podała, że "na rynku zbóż widać oznaki paniki. Cena z 670 zł w kwietniu skoczyła na 730-740 zł za tonę".
Według dziennika, "młynarze spodziewają się, że teraz, gdy stanie się jasne, że Agencja (Rynku Rolnego) nie może sprzedać zapasów, ceny pójdą ostro w górę i otrą się o astronomiczną kwotę 800 zł za tonę".
Zdaniem eksperta, raczej nie powinno być problemu do żniw z pozyskaniem pszenicy konsumpcyjnej, wystąpi natomiast niedobór zbóż paszowych.
W krajach Unii Europejskiej ceny pszenicy są nieco wyższe lub zbliżone do polskich, ale ostatnio występuje spadkowa tendencja w cenach zboża, znacząco na przykład spadły ceny jęczmienia - zaznaczył.
Przekazanie na rynek przez Agencję Rynku Rolnego 300 tys. ton pszenicy niewiele zmieni pod względem cenowym, dlatego że jest to zbyt mała ilość, by mógł nastąpić spadek cen zbóż.
Kisiel prognozuje, że zbiory zbóż w Polsce w 2004 roku ukształtują się na poziomie 26-27 mln ton, w zależności od warunków pogodowych.
"Nie zmieniły się materialne uwarunkowania produkcji zbożowej, jeżeli chodzi o intensyfikację tej produkcji. Jest stagnacja w nawożeniu, stosowaniu nasion kwalifikowanych i środków ochrony roślin. Sprawą kluczową są warunki pogodowe. Do tej pory są one bliskie optymalnych" - powiedział ekspert.
W opinii Kisiela, zapotrzebowanie krajowe spadnie, zwłaszcza spadnie zużycie zbóż na pasze. Według przewidywań Instytutu, pogłowie trzody chlewnej w II połowie 2004 roku będzie o 10 proc. niższe niż w podobnym okresie 2003 roku. W 2005 roku będzie kontynuacja spadku trzody.
Globalnie zużycie zbóż w Polsce szacowane jest na 25,7 mln ton. Powstanie więc nadwyżka zbóż. Trzeba będzie jednak odbudować zapasy, gdyż spadną one na przednówku do krytycznego poziomu nie notowanego od 1990 roku i wyniosą 900 tys. do 1 mln ton - wyjaśnił.
Jego zdaniem, nadal potrzebny będzie import, ale powstaną też szanse na eksport. Przy wersji optymistycznej zbiorów zbóż, import może być na poziomie 700 tys. ton, a eksport 300 tys. ton - szacuje Kisiel.
awy/ pad/ hes/