- Co by nie mowić, to rynki byka na akcjach nie umierają ze starości – napisał Darby. – Umierają zarówno przez chorobowe efekty cyklu kredytowego jak i błędy polityki monetarnej polegające na nieuważnym zacieśnianiu – dodał.

Podwyższył prognozę wartości S&P500 na koniec roku z 2325 pkt do 2500 pkt. W czwartek na zamknięciu indeks miał wartość 2475,42 pkt.
Strateg Jefferies przekonuje, że wbrew powszechnej opinii, jakoby wzrosty na rynkach akcji w USA wynikały z oczekiwania na reformy prezydenta Donalda Trumpa, w rzeczywistości to globalny wzrost jest główną siłą napędową zwyżek. Mają to potwierdzać bardzo dobre wyniki spółek, szczególnie generujących dużą część sprzedaży na zagranicznych rynkach.
- Co zabawne, rynek akcji i w pewnym zakresie gospodarka są napędzane raczej przez słabszego dolara i spadające realne rentowności obligacji niż przez silnego dolara i wyższe rentowności obligacji, których oczekiwano w momencie inauguracji prezydentury Donalda Trumpa – napisał Derby. – W rzeczywistości fiskalne lewary nie zostały zastosowane, a cięcie opodatkowania firm, które „kupił” rynek, wciąż jest odległym marzeniem – dodał.