PiS zamierza zintegrować KPWiG, KNUiFE i GINB. Pomysł budzi mieszane uczucia, ale ma szansę na realizację.
Możliwe, że wkrótce nad rynkiem kapitałowym czuwać będzie supernadzorca. Program Prawa i Sprawiedliwości (PiS) przewiduje pełną integrację instytucji nadzorujących rynek kapitałowy w Polsce. Ojcem i promotorem pomysłu jest Cezary Mech, były szef Urzędu Nadzoru Funduszy Emerytalnych.
3 w 1...
— Zakładamy połączenie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE) oraz Głównego Inspektoratu Nadzoru Bankowego (GINB) w jeden zintegrowany podmiot. Rynki, które są nadzorowane przez te podmioty, coraz bardziej przenikają się, a instytucje nie nadążają za zmianami, co osłabia ich siłę. Połączenie znacznie by je usprawniło — uważa Artur Zawisza, poseł PiS, kandydat na ministra gospodarki.
Zapewnia, że zmiany wzorowane są na przykładzie brytyjskim i nie nastąpią z dnia na dzień.
— Wdrożenie tego pomysłu wymaga kilkunastu miesięcy prac. Projekt musi być przedyskutowany, a potem przejść drogę legislacyjną — tłumaczy Artur Zawisza.
Jakie są szanse tego projektu? Sceptycznie podchodzi do niego Platforma Obywatelska (PO).
…wątpliwej jakości...
— Nie widzę synergii w zakresie funkcjonowania i efektywności działania połączonego podmiotu. Przeprowadzenie go wyłącznie dla synergii kosztowej mija się z celem — mówi Adam Szejnfeld z PO.
Na tym wątpliwości ewentualnego koalicjanta się nie kończą.
— Włączenie do nowego podmiotu nadzoru bankowego oznacza wyjęcie go spod kontroli Narodowego Banku Polskiego (NBP), a to budzi podejrzenia o chęć wykorzystania nadzoru bankowego do ingerencji w ten segment rynku. I raczej oznacza jego upolitycznienie — dodaje poseł PO.
Liga Polskich Rodzin, która w przypadku rządu mniejszościowego miałaby wspierać PiS, też nie jest zachwycona.
— To są rozbieżne elementy nadzoru. Rozumiem intencję, ale bardzo ostrożnie podchodziłbym do tego pomysłu. Oczywiście GINB i KNUiFE, a szczególnie KPWiG, można wiele zarzucić, ale łączenie nie jest receptą na pozbycie się nieprawidłowości. Można wręcz osiągnąć odwrotny skutek — twierdzi Dariusz Grabowski, poseł LPR.
Bardziej optymistycznie do pomysłu podchodzi Samoobrona, która także w przypadku rządów mniejszościowych typowana jest na sojusznika partii braci Kaczyńskich.
— Połączenie nadzorów powinno przynieść korzyści. Analizując wydarzenia wokół PZU, dywersyfikacja nadzorów w ogóle się nie sprawdziła. Gdyby ze sobą współpracowały, nie doszłoby do tylu nieprawidłowości. Idea jest zatem dobra, ale konieczna byłaby symulacja działania nowego organu — mówi Stanisław Kowalczyk, doradca przewodniczącego partii ds. politycznych w Samoobronie.
…tylko niezależny
Co o fuzji myślą zainteresowani?
— Mówimy o obszarach ważnych dla rozwoju i stabilności finansowej. W jakiejś perspektywie koordynacja i integracja nadzorów jest do dyskusji. Jeśliby do tego doszło, musiałoby to być rozwiązanie stabilne i autonomiczne. Szczególnie usytuowanie nadzoru bankowego zbyt daleko od NBP mogłoby wpłynąć na gorszą koordynację polityki monetarnej — twierdzi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.
— Niewykluczone, że połączenie przyśpieszyłoby przepływ informacji, który i tak jest dobry. Najważniejsze jednak, aby nowy nadzór był w pełni niezależny od administracji rządowej i wyłączony spod politycznych wpływów — mówi osoba związana z KPWiG.