Rynki stoją u progu „Wielkiego Zwrotu”

Na rynkach finansowych właśnie rozpoczyna się wielka ucieczka od bezpiecznych obligacji do ryzykownych akcji, uważają specjaliści z Wall Street.

Ten rok na rynkach finansowych zostanie zapamiętany jako rok „Wielkiego Zwrotu”, przekonują stratedzy amerykańskich banków i towarzystw inwestycyjnych. Co to oznacza? Szeroki strumień pieniędzy, który dotychczas trafiał z kieszeni inwestorów na rynek bezpiecznych – i przynoszących śladowe oprocentowanie – obligacji rządowych, zacznie przepływać w stronę bardziej ryzykownych akcji. To zaś oznaczałoby koniec trwającej nieprzerwanie od 30 lat hossy na rynkach obligacji rządowych krajów rozwiniętych i umocnienie – choć dopiero w długim terminie – zwyżek na rynkach akcji.

- Ogromny kapitał jest wciąż ulokowany w gotówce, bo ludzie boją się tego, co stanie się z gospodarką. Jednak gotówka to zła inwestycja, bo za sprawą łagodnej polityki banków centralnych przynosi straty w ujęciu realnym, a w dodatku obserwujemy obecnie zmniejszanie się obaw inwestorów. To przekłada się na zmniejszenie atrakcyjności gotówki – powiedział w wywiadzie udzielonym w Davos dla telewizji CNBC Ray Dalio, założyciel towarzystwa Bridgewater Associates.

Dlatego jego zdaniem jest bardzo prawdopodobne, że to właśnie rozpoczęty rok będzie rokiem przełomu w światowej alokacji aktywów. Ogromne ilości gotówki trafią według niego na rynek akcji i surowców, a także do realnej gospodarki, gdzie zostaną wymienione na dobra i usługi. Czemu to zła informacja dla notowań bezpiecznych obligacji? Konsekwencją takich inwestycji byłaby poprawa koniunktury, a to zasiałoby ziarno pod zmianę ultrałagodnej polityki Fedu. W ostatecznym rozrachunku posiadacze obligacji zaczęliby obawiać się o wzrost stóp procentowych za oceanem, a skutkiem tego byłby początek ucieczki inwestorów z rynku obligacji rządowych.

Problem w tym, że dotychczasowe dane z USA pokazują napływ kapitału na rynek akcji, jednak wciąż nie widać w nich odpływu z rynku obligacji. Zdaniem Michaela Hartnetta, głównego stratega inwestycyjnego BofA Merrill Lynch, to zaczyna się zmieniać właśnie teraz.

„Choć krajowe dane o przepływach kapitału nie wskazują jeszcze na ucieczkę z rynku obligacji, to jednak obserwacja naszych klientów wskazuje, że „Wielki Zwrot” już się rozpoczął” – napisał Michael Hartnett w raporcie.

Jak ostrzega ekonomista, w krótkim terminie nagła wyprzedaż obligacji nie będzie korzystna dla rynku akcji. Przypomina sytuację z 1994 r., kiedy poprawa koniunktury i podwyżka stóp Fedu doprowadziły do wyprzedaży obligacji. Mniej płynności na rynku zaszkodziło wtedy także akcjom, które weszły w korektę. Jednak w ciągu następnych 61 miesięcy po jej zakończeniu indeks S&P500 zyskał 211 proc., co było jednym z jego najlepszych wyników w historii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynki stoją u progu „Wielkiego Zwrotu”