Rynki wieszczą upadek Grecji

Jacek Kowalczyk
10-06-2010, 00:00

Zachodnia Europa to najbardziej ryzykowna część świata — wynika z ankiety Bloomberga. Strefa euro może pękać.

Trzech na czterech analityków i inwestorów spodziewa się bankructwa rządu w Atenach

Zachodnia Europa to najbardziej ryzykowna część świata — wynika z ankiety Bloomberga. Strefa euro może pękać.

Finansiści przygotowują się na bankructwo Grecji. Jak wynika z badania agencji informacyjnej Bloomberg, 73 proc. analityków i inwestorów spodziewa się, że rząd w Atenach wkrótce nie będzie w stanie spłacać długów. Grecji nie uratuje nawet uzgodniony przed miesiącem największy w historii pakiet pomocowy wart 750 mld EUR. Tylko 23 proc. ankietowanych ekspertów uważa, że program ratunkowy uchroni strefę euro przed bankructwami.

Ateny bez odwagi

— To tylko subiektywne odczucia i trzeba do nich podchodzić z dystansem. Tak poważne obawy analityków i inwestorów pokazują jednak, jak duża jest nerwowość na rynkach finansowych. Nadal panuje obawa o stabilność sektora finansowego, a to oznacza, że kryzys jeszcze się nie skończył — komentuje Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Według rynków, główną przyczyną bankructwa Grecji nie będzie słabość gospodarki. Prawdziwa wina leży po stronie nieodpowiedzialnej polityki rządu, który nie ma dość odwagi, by przeprowadzić konieczne reformy.

— Greckiemu rządowi brakuje długofalowej woli zapanowania nad wydatkami państwa — twierdzi Robert Knox, prezes RG Knox, amerykańskiego domu maklerskiego.

Potencjalni banici

Na liście potencjalnych bankrutów za Grecją znalazły się Portugalia (35 proc. ankietowanych uważa jej niewypłacalność za prawdopodobną) i Argentyna (31 proc.). W czołowej dziesiątce znalazło się pięć krajów Eurolandu. To pokazuje, że strefa euro jest dziś regionem uznawanym przez rynki za najbardziej ryzykowny na świecie. Dlatego spora część finansistów ma też obawy o jej stabilność. 41 proc. ankietowanych twierdzi, że w perspektywie kilku najbliższych lat Grecja może porzucić Euroland lub być z niego wyrzucona.

— Zdecydowanie istnieje ryzyko rozpadu strefy euro — przekonuje Geoff Marson, dyrektor zarządzający brytyjskiego funduszu Odey Assets Management.

Zszargany wizerunek

Bloomberg co pół roku sprawdza też zaufanie rynków do czołowych decydentów gospodarczych. Okazuje się, że ostatnie sześć miesięcy mocno nadszarpnęło wizerunek Jean-Claude’a Tricheta, prezesa Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Dobrze ocenia go dziś 41 proc. finansistów, wobec 60 proc. w styczniu.

— Prezes Trichet poświęcił niezależność ECB dla ratowania Grecji — tłumaczy Cyril Boudin, trader w Unicredit Group w Londynie.

Chodzi m.in. o deklarację, że bank będzie kupował papiery dłużne krajów zagrożonych bankructwem, co w praktyce oznacza zasilanie budżetów państw dodrukowanymi pieniędzmi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynki wieszczą upadek Grecji