Rynki wschodzące boją się irlandzkiego "nie"

Browary Żywiec S.A.
opublikowano: 2001-06-07 17:16

LONDYN (Reuters) - Czwartkowe irlandzkie referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Nicejskiego niesie za sobą znaczne ryzyko dla walut i obligacji państw rynków wschodzącyh w Europie.

Traktat zawiera rozwiązania mające ułatwić rozszerzenie Unii Europejskiej o 12 nowych członków. Musi go zaakceptować wszystkich 15 państw członkowskich. Jeżeli Irlandia odrzuci Traktat może to potencjalnie opóźnić proces rozszerzania Unii.

Z sondażu opublikowanego w ostatni weekend wynika, że zwolennicy traktatu mają 17-procentową przewagę nad jego przeciwnikami, ale ich przewaga w ostatnich tygodniach znacznie się zmniejszyła w wyniku agresywnej kampanii za głosowaniem "nie".

Wielu Irlandczyków jest niezdecydowanych, a prawdopodobna niska frekwencja jeszcze zwiększa niepewność co do końcowego wyniku.

"Nie sądzę by referendum obecnie zaprzątało uwagę zbyt wielu inwestorów, ale być może powinno" - powiedział Callum Henderson, analityk z Citibank SSSB. "Odrzucenie Traktatu sprawiłoby, że na rynkach wschodzących w Europie rozdzwoniłyby się dzwonki alarmowe" - dodał.

RYNEK CZUŁY NA IRLANDZKIE "NIE"

Główne ryzyko związane z ewentualnym irlandzkim "nie" polega na opóźnieniu w procesie przystosowywanie gospodarek krajów kandydujących do unijnych standardów.

Pierwszą ofiarą ewentualnego odrzucenia traktatu przez Irlandczyków stałyby się niemal na pewno polski i węgierski rynek obligacji. Powstałyby bowiem duże wątpliwości co do tego, kiedy wysokie stopy procentowe w tych krajach spadną do poziomu europejskiego.

"Sprzedaż polskich obligacji jaką obserwowaliśmy w tym tygodniu można po części przypisać nerwowości przed irlandzkim referendum, choć są oczywiście także inne czynniki" - powiedział Paul King, analityk ds. rynków wschodzących w HSBC.

Polska wydaje się być szczególnie podatna na skutki ewentualnego "nie", ponieważ nastroje wokół jej papierów i tak się pogarszają.

Środowa aukcja dwuletnich obligacji spotkała się z niewielkim zainteresowaniem, co może odzwierciedlać przekonanie, że polska waluta i obligacje są obecnie za drogie.

Spór polityków z NBP na temat polityki monetarnej jeszcze zaostrza sytuację.

Kłopoty mogą się zacząć na Węgrzech, gdzie rynek finansowy ma wkrótce zostać w pełni zliberalizowany. W oczekiwaniu na to uwolnienie forint wzrósł do najwyższego w historii poziomu wobec euro i może być podatny na realizację zysków.

Odrzucenie traktatu mogą też odczuć Czesi. Wprawdzie różnica rentowności czeskich obligacji w porównaniu z tą jaka panuje na głównych rynkach europejskich jest stosunkowa niewielka, ale może wzrosnąć, jeżeli wejście Czech do UE przesunie się w czasie.

PANIKI RACZEJ NIE BĘDZIE

Irlandzkie "nie" byłoby oczywiście złą wiadomością, ale raczej nie wywoła paniki.

"Mam wrażenie, że wielu uczestników rynku już uznało, że proces rozszerzenia Unii uległ znacznemu spowolnieniu" - powiedział Stan Rudcenko, analityk ds. rynków wschodzących w Societe Generale.

Porażka zwolenników traktatu w referendum może stać się wymówką dla realizacji zysków z polskich obligacji, ale większość inwestorów przyciąga do Polski wysoka rentowność jej papierów, a nie długookresowe założenie, że Polska wejdzie do UE.

Analitycy podkreślają, że zwycięstwo "tak" jest bardziej prawdopodobne, ale wielu wyraża zdziwienie, że referendum skupiło na sobie tak niewielką uwagę.

"Wygląda na to, że Irlandczycy zagłosują na tak, ale w przypadku porażki z pewnością dojdzie do zawirowań na rynku" - powiedział Paul Kinghorn z HSBC.

Wyniki spodziewane są w piątek około 16.00 czasu warszawskiego.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))