Rynki złapały oddech

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 02-04-2003, 00:00

Inwestorzy udowodnili , że nie lubią permanentnych spadków indeksów oraz wzrostu cen ropy. Akcje przestały więc tanieć, a paliwa drożeć. Mimo że w Iraku przełomu nie było.

Po kilku dniach istotnych spadków na giełdach całego świata wtorek przyniósł wreszcie odreagowanie. Inwestorzy pogodzili się już z myślą, że konflikt w Iraku będzie trwał raczej miesiące niż tygodnie. Co nie oznacza, że nadszedł czas wzrostów. Na poważne odbicie trzeba poczekać do momentu, gdy koalicja antyiracka zacznie odnosić sukcesy.

Tymczasem sytuacja w Iraku nie zmienia się. Amerykanie i Brytyjczycy oblegają ważniejsze miasta w północnej części kraju na drodze do Bagdadu. W okolicach stolicy przegrupowują się siły lądowe. Trwają bombardowania. Jednocześnie irackie oddziały specjalne i partyzanci stawiają zaciekły opór w strategicznych miastach. Bagdad wystrzelił także kolejne pociski w stronę Kuwejtu i baz USA – zostały one zestrzelone przez system obrony rakietowej. Inwestorzy doszli jednak do wniosku, że brak złych wiadomości to niezła wiadomość.

— Inwestorzy zbyt żywiołowo reagują na każdą zmianę sytuacji geopolitycznej. Mamy do czynienia z niepewnością, ale panika jest niewskazana — napisali analitycy banku Merrill Lynch do klientów.

Wszystko to dało nieznaczny oddech światowym rynkom — giełdy odnotowały nieznaczne wzrosty indeksów. Spadła z kolei cena ropy — głównie za sprawą odwołania strajku generalnego w Nigerii, który mógł zakłócić dostawy paliw. Dolar co prawda nie zyskał, ale też nie tracił. Ze strefy euro na rynek wpłynęły informacje, które świadczą, że nie tylko gospodarka USA ma problemy — w Eurolandzie wcale nie jest lepiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu