Ryzyko można sprzedać
Niewiele jest firm zajmujących się przeprowadzaniem analiz ryzyk. Prosta porada u doradcy kosztuje około 300 zł. Skomplikowany projekt — nawet kilkadziesiąt tysięcy zł. Polskie firmy z rezerwą podchodzą do oferty doradców.
Rodzimi przedsiębiorcy działający w branży transportowo-spedycyjnej jeszcze nie doceniają zalet profesjonalnie przygotowanego projektu postępowania, poprzedzonego wnikliwą analizą ryzyk.
Mimowolne zarządzanie
Zdaniem Zbigniewa Kurzeli, prezesa agencji aTraŐS Polska, gospodarka dopiero dochodzi do etapu, na którym firmy transportowe będą poważnie traktowały zarządzanie ryzykiem.
— Jednak większość przedsiębiorstw zarządza nim nieświadomie. Na przykład jeśli jakaś firma decyduje się nie wysyłać samochodów na wschód, bo tam jest niebezpiecznie to właśnie zarządza ryzykiem. Firmy takie jak moja starają się wprowadzić na rynek świadome uporządkowania, wzorem rynków UE — mówi Zbigniew Kurzela.
Działanie profesjonalnej firmy, świadczącej usługi dla firm transportowych w zakresie zarządzania ryzykiem, polega na analizie ryzyk, opracowaniu sposobu ich unikania bądź redukcji oraz finansowania.
— Powszechną metodą finansowania ryzyk jest przenoszenie ich na ubezpieczycieli. Inne formy, niestety, nie są jeszcze na naszym rynku obecne — dodaje Zbigniew Kurzela.
W polskich oddziałach dużych firm pochodzących m.in. z krajów Unii Europejskiej rzadko wyodrębnione jest stanowisko specjalisty ds. zarządzania ryzykiem.
— Firmy te korzystają z komórek odpowiedzialnych za zarządzanie ryzykiem w spółkach matkach. Często przenoszą do Polski gotowe rozwiązania. Czasami dostosowują te projekty do specyfiki rynku, ale tym najczęściej zajmują się specjaliści od ubezpieczeń. Zdarza się również, że proszą o pomoc firmy takie jak moja — twierdzi Zbigniew Kurzela.
Jednak zainteresowanie tą problematyką rośnie.
Za drogo
Firma Euroad nie korzysta z usług firm doradczych.
— Współpracujemy z bankami chcąc korzystać z dostępnych instrumentów. Moim zdaniem, usługi te są za drogie, zaś doradztwo zbyt wąskie. Sami nie dorobiliśmy się jeszcze definicji zarządzania ryzykiem w naszej firmie. W praktyce ograniczyliśmy zarządzanie ryzykiem do zabezpieczenia przed skutkami wahań kursowych. Zamierzamy jednak wziąć pod uwagę ryzyka wynikające z innych zdarzeń — mówi Jacek Grzelczak, dyrektor finansowy Euroad.
Marcin Bołtryk