Ryzyko można wyeliminować

Adrian Boczkowski
03-04-2009, 00:00

Wprowadzenie procedur zarządzania ryzykiem opłaca się każdej firmie, ale trzeba się do tego dobrze przygotować.

Podpowiadamy, jak się zabezpieczać, by nie spekulować, i jak negocjować z bankami

Wprowadzenie procedur zarządzania ryzykiem opłaca się każdej firmie, ale trzeba się do tego dobrze przygotować.

Efektywne zarządzanie ryzykiem buduje wartość firmy dla jego właścicieli. To wniosek płyną ze środowej konferencji "Jeśli nie opcje, to co? Instrumenty zabezpieczające w praktyce", zorganizowanej przez "Puls Biznesu".

— Z naszych globalnych badań wynika, że ponad 80 proc. inwestorów uważa, że dobre zarządzanie ryzykiem zasługuje na premię w wycenie rynkowej — mówił Paweł Preuss, szef działu zarządzania ryzykiem Ernst Young.

Nie dla centralizacji

W modelowym procesie zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwie powinny brać udział różne grupy osób.

— Udziałowcy definiują skłonność do ryzyka, rada nadzorcza aprobuje cele, politykę i limity, zarząd wprowadza w życie strategię, a komitet ryzyka decyduje o metodologii i narzędziach zarządzania ryzykiem. W proces są jeszcze zaangażowane: jednostka zawierająca transakcje (dział skarbnika), jednostka nadzoru ryzyka, jednostka ewidencyjna (dział głównego księgowego) oraz dział informatyki i doskonalenia procesów — dodał Paweł Preuss.

W polskich spółkach często deleguje się wszystkie zadania na jedną osobę.

— Jeśli jedna osoba zawiera transakcje, ewidencjonuje, potwierdza i wycenia moźe dojść do nadużycia. Przy stratach strach blokuje racjonalne decyzje — powiedział ekspert Ernst Young.

Kluczową kwestią jest przyjęcie konsekwentnej strategii zabezpieczeń dobranej indywidualnie.

— Należy jednak pamiętać, że na dłuższą metę hedging nie może kompensować malejącej rentowności działalności podstawowej. Nie może również jednocześnie spełniać celu zabezpieczającego i quasi-inwestycyjnego (spekulacyjnego) — mówi Ryszard Krug, szef departamentu sprzedaży instrumentów finansowych Fortis Banku.

W tytule konferencji przewrotnie zapytaliśmy o to, co jeśli nie osławione opcje. A może to właśnie strategie opcyjne są dobrym rozwiązaniem przy hedgingu?

— Wybór instrumentów ma drugorzędne znaczenie. Pozwala jedynie na uzyskanie konkretnego profilu ryzyka, np. na ograniczenie możliwych kosztów utraconych możliwości —przekonywał Ryszard Krug.

Dla małych i dużych

Efektywny proces zarządzania ryzykiem to sprawa indywidualna. Inaczej będzie wyglądał w małej, inaczej w wielkiej firmie. Przedstawiciel obracającego miliardami złotych KGHM Polska Miedź mówił o metodologii przyjętej przez spółkę i wielu osobach zaangażowanych w proces hedgingu walutowego i surowcowego. Ale z doświadczeń KGHM mogą korzystać także przedstawiciele dużo mniejszych firm.

— Używamy jedynie zrozumiałych dla nas instrumentów, które sami możemy wycenić (nie korzystamy z banku). Używamy także płynnych instrumentów, by zawsze można było je sprzedać — powiedział Michał Holaczuk, szef wydziału ryzyka towarowego KGHM.

O praktyce zabezpieczeń w mniejszych spółkach mówił przedstawiciel DM TMS Brokers. Zainteresowanie uczestników konferencji wzbudził netting.

— To łączenie ekspozycji z różnych par walutowych, które umożliwia zaoszczędzenie na kosztach transakcyjnych — wyjaśnił Marek Wołos, szef departamentu doradztwa i analiz DM TMS Brokers.

Uwaga na umowy

Eksperci zaproszeni przez "PB" do udziału w środo- wej konferencji podkreślali, że ryzyko walutowe nie zniknie nawet po przyjęciu euro. Kontrakty w USA czy na Wschodzie pozostaną. Dlatego nadal trzeba będzie uważać, negocjując z bankami.

— Banki starają się podpisywać umowy opcyjne czy swapowe na gruncie prawa bankowego. Zachęcam jednak do negocjacji takich zapisów, bo nie są wymagane, a są niekorzystne dla przedsiębiorców. Umożliwiają bowiem stosowanie bankowego tytułu egzekucyjnego — wyjaśniła Izabella Żyglicka, partner zarządzający w katowickiej kancelarii Izabella Żyglicka i Wspólnicy.

Jej zdaniem, trzeba jednak zawsze zadbać o to, by rozmawiać z osobami decyzyjnymi, którymi z reguły nie są pracownicy oddziałów. Izabella Żyglicka opowiedziała również o sukcesach w prowadzeniu negocjacji z bankami w imieniu firm z opcyjnymi kłopotami.

— W większości przypadków przy umiejętnym prowadzeniu negocjacji banki zgadzają się na atrakcyjne z punktu widzenia przedsiębiorcy rozwiązanie — zapewniła Izabella Żyglicka.

W razie sukcesu przy negocjacyjnym stole trzeba mieć się również na baczności, by nie wpaść z deszczu pod rynnę.

— Umowy przede wszystkim trzeba sprawdzać pod względem biznesowym, a nie prawnym. Ponadto często pomijany jest bardzo ważny aspekt podatkowy — zauważył Andrzej Krawczyk, szef stołecznego oddziału kancelarii Izabella Żyglicka i Wspólnicy.

Zbigniew Jakubas: nie wierzę, że opcje to przypadek

Banki świadomie wciągały klientów w spekulację walutami. Obie strony zawiniły i obie są przegrane — uważa Zbigniew Jakubas.

Według znanego przedsiębiorcy i prezesa Polskiej Rady Biznesu, w 2007 r. i do połowy 2008 r. trwały w Polsce niezwykle nasilone próby sprzedaży krajowym firmom asymetrycznych produktów opcyjnych, które teraz dla wielu z nich są dużym balastem. Gdy jesienią zeszłego roku nasza waluta zaczęła się mocno osłabiać, ujemna wycena wystawionych przez krajowe spółki opcji kupna waluty (finansowały często zakup opcji sprzedaży) urosła do miliardów złotych.

— Pięć znanych wszystkim instytucji międzynarodowych sprzedawało te produkty za pomocą krajowych banków, akurat gdy złoty był najmocniejszy. Nie wierzę w przypadki. Przed laty w Rosji też chciały tak zrobić, ale trafiły na Putina — większego cwaniaka niż one, który zablokował kurs rubla i skończył zabawę. W Polsce było jednak inaczej — skomentował Zbigniew Jakubas podczas środowej konferencji "PB" "Jeśli nie opcje, to co teraz? Instrumenty zabezpieczające w praktyce".

Zdaniem szefa Polskiej Rady Biznesu, mieliśmy do czynienia ze świadomą akcją wciągania klientów banków w spekulowanie walutami.

— Zdiagnozowaliśmy już około 1,6 tys. firm zainfekowanych toksycznymi opcjami —wyjawił Zbigniew Jakubas.

Według niego, winni obecnej sytuacji są zarówno krajowe banki, jak i przedsiębiorcy.

— Obie strony liczą straty. Jednak drugim nieszczęściem, przez które kilka banków może mieć problemy, są kredyty walutowe. Do zamiany złotowych zobowiązań na franki czy jeny bankowcy kuszeni prowizjami namawiali również w szczycie mocy złotego. Tu skala problemów może wynosić aż 200 mld zł — powiedział Zbigniew Jakubas.

Znany inwestor przedstawił również przykład uwikłania w toksyczne instrumenty jego firmy Feroco, budującej i remontującej torowiska.

— Członek zarządu, wyedukowany były bankowiec, w dwa dni podczas wakacji na Florydzie kupił struktury opcyjne z lewarem razy dwa na 50 mln EUR. Po przyjeździe do kraju dobrał jeszcze 110 mln EUR. Nikt o tym nie wiedział, a to przecież dziesięć razy więcej niż majątek spółki. Tymczasem zarząd mógł bez zgody rady nadzorczej zaciągać zobowiązania jedynie do 500 tys. EUR! Jak właściciele mają się bronić przed nadużyciami, jeśli nie wystarczają zapisy w statucie spółki? — zastanawia się Zbigniew Jakubas.

Opcje walutowe dobrze czuję na własnej skórze. Zastanawiałem się nawet, czy niestatutowe działania dyrektora finansowego jednej z moich spółek nie były próbą wrogiego przejęcia.

Zbigniew Jakubas, przedsiębiorca, inwestor giełdowy i prezes Polskiej Rady Biznesu

Z naszych globalnych badań wynika, że ponad 60 proc. inwestorów nie kupuje akcji spółki, jeżeli ocenia jej zarządzanie ryzykiem za nieadekwatne.

Paweł Preuss, szef działu zarządzania ryzykiem dla przedsiębiorstw Ernst Young

Warunki umów z bankami można negocjować. Już na początku warto zatrudnić specjalistę, bo można dużo zyskać. Można powalczyć o wyłączenie z umów stosowania bankowego tytułu egzekucyjnego.

Izabella Żyglicka, partner zarządzający w kancelarii Adwokaci i Radcowie Prawni Izabella Żyglicka i Wspólnicy

Używamy jedynie płynnych instrumentów zabezpieczających, takich, które rozumiemy i sami możemy wycenić.

Michał Holaczuk kierownik wydziału ryzyka towarowego KGHM Polska Miedź

Przemysław Cichulski ekspert Business Centre Club

Wielu przedsiębiorców poddało się mechanizmom psychologicznym zamiast zarządzać ryzykiem. Obawiam się, że ostatnia nauczka nie wystarczy.

Ryszard Krug, dyrektor departamentu sprzedaży instrumentów finansowych Fortis Banku

Należy dokładnie przeanalizować sytuację, opracować strategię, a następnie ją wdrożyć i monitorować jej efekty, elastycznie dostosowując działania do aktualnej sytuacji. To jest dopiero polityka zabezpieczeń, a nie spekulacji.

Marek Wołos dyrektor departamentu doradztwa i analiz DM TMS Brokers

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Ryzyko można wyeliminować