A co, jeśli wolny kapitał będzie potrzebny do inwestycji, która jest planowana za rok?
Jeśli inwestuje się w fundusze stabilnego wzrostu czy zrównoważone, to powinno się to robić minimum na dwa lata. Przy funduszach akcyjnych ten horyzont jest jeszcze dłuższy. Inwestowanie nadwyżek w te instrumenty na kilka miesięcy to czysta spekulacja, która może się źle skończyć.
Wyobraźmy sobie, że firma ma 100 mln zł, z których za pół roku ma sfinansować budowę fabryki. Inwestuje w fundusz akcyjny i trafia na korektę, która sprawia, że po pół roku nie tylko nie udaje jej się powiększyć kapitału, ale maleje on do 90 mln zł. Powstaje problem, z czego finansować inwestycję.
W skrajnym scenariuszu korekta na giełdzie mogłaby tak uszczuplić kapitał, którym dysponuje firma, że doprowadziłoby to do utraty płynności, a nawet bankructwa. Dlatego eksperci zdecydowanie zalecają firmom fundusze rynku pieniężnego — np. CitiPłynnościowy, Uniwibid czy DWS Bezpiecznego Wzrostu Plus. Taki fundusz ma wiele zalet.
— W odróżnieniu od lokaty, firma nie musi deklarować okresu inwestycji. Pieniądze ma w każdej chwili do dyspozycji. Cel inwestycyjny to 0,2-0,3 proc. powyżej tego, co można uzyskać na lokacie typu overnight. I — jak pokazuje praktyka — udaje się uzyskać lepsze wyniki, niż dałaby lokata — zapewnia Tomasz Jędrzejczak, prezes Legg Mason TFI.