Ryzykowne działanie ustawodawcy

opublikowano: 28-02-2018, 22:00

Rząd chce ograniczyć możliwość wwożenia do Polski do 200 l paliwa ze wschodu. Może to uderzyć w przewoźników, ale część zgadza się na takie ograniczenie.

 

OSTRZEŻENIE: Ograniczenie wwozu paliwa do 200 l będzie oznaczało problemy dla wszystkich polskich przewoźników — mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce
Zobacz więcej

OSTRZEŻENIE: Ograniczenie wwozu paliwa do 200 l będzie oznaczało problemy dla wszystkich polskich przewoźników — mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Fot. Marek Wiśniewski

„Puls Biznesu”: Czy według ZMPD propozycja ograniczenia możliwości wwozu paliwa do 200 litrów to dobre rozwiązanie?

Jan Buczek, prezes ZMPD:

Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: wprowadzenie tego ograniczenia będzie oznaczało problemy dla wszystkich polskich przewoźników. Jednoznacznie opowiadamy się przeciw nieprzemyślanym działaniom ustawodawcy.

 

Skąd taka ostra reakcja?

Przecież nowe regulacje mają m.in. ograniczyć nieuczciwą konkurencję. Jeśli rząd wskazuje na jakieś patologie związane z przywozem paliwa, to powinien znaleźć taki instrument prawny, którym będzie z tym zjawiskiem walczył. Ale nie zgodzimy się, by odbywało się to kosztem tysięcy uczciwych polskich przewoźników, czyli wielu małych rodzinnych firm transportowych, bo takich jest większość. To jest wylewanie dziecka z kapielą. W debacie na ten temat ZMPD uczestniczy od lat. Od kolejnych rządów domagaliśmy się działań dla poprawy konkurencyjności. Omawialiśmy pomysł ograniczeń w wwozie paliwa, ale do zaakceptowania tylko wtedy, jeśli obejmie wszystkie granice zewnętrzne UE, by jednakowo wszystkich dotyczył.

Wybiórcze ograniczenie zawsze będzie bezskuteczne. Rozważaliśmy też opcje przeciwną, czyli całkowitą liberalizację. Tymczasem nadal obowiązują w tej sprawie umowy międzynarodowe z różnymi limitami wwozu paliwa dla poszczególnych państw. Projektowana ustawa tego nie zmienia, co oznacza, że nasi konkurenci ze wschodu nie będą mieli takich ograniczeń i ten przepis, który ogranicza naszą konkurencyjność, pogorszy już i tak trudną sytuację polskich przewoźników.

Głos ZMPD w tej dyskusji jest ważny także dlatego, że zrzeszacie większość polskich przewoźników drogowych, którzy zajmują się przewozami na i ze wschodu.

Rzeczywiście, praktycznie sto procent przedsiębiorców realizujących przewozy na wschód to członkowie naszego stowarzyszenia. Dlatego uważam, że ZMPD jest jedyną organizacją mającą tytuł do wypowiadania się w tej sprawie. Niestety, co stwierdzam z dużym zaskoczeniem, twórcy zmian w ustawie nawet nie próbowali z nami skonsultować tego projektu przed jego upublicznieniem.

Jaki, pana zdaniem, zamysł towarzyszył powstaniu takich przepisów?

Ustawodawca określił to dokładnie w opisie projektu, podając kwoty spodziewanego wpływu do budżetu: zwiększenie przychodów w pierwszym roku o około 377,7 mln zł. Szacuje też, że od planowanego dnia wejścia w życie projektowanej zmiany [połowa 2018 r. — red.] wpływy z tego tytułu do budżetu państwa w 2018 r. wyniosą około 220 mln zł. Te kwoty mają pochodzić z podatku VAT, akcyzy i opłaty paliwowej od dodatkowej ilości paliwa, jakie zostanie zakupione w Polsce. Generalnie — z kieszeni polskich przewoźników. A trzeba przypomnieć, że rolnicy, rybacy, transport morski i lotniczy mogą odliczyć część akcyzy za zakupione paliwo. A przewoźnicy drogowi nie, mimo że od lat o to zabiegamy.

Muszę teraz podać inną kwotę — 120 mln zł. To roczny koszt polskich przewoźników wynikający z przymusowych postojów na granicach głównie z powodu złej organizacji pracy na przejściach. Nawet kiedy nasze pojazdy wracają do kraju puste, stoją na przejściach po osiem godzin, co oznacza stratę całego dnia pracy ciężarówki. Dlaczego o tym mówię? Bo należy się spodziewać, że po wprowadzeniu nowelizacji ustawy te przestoje z uwagi na prawdopodobną znacznie większą niż dotychczas liczbę kontroli, znacznie się wydłużą. Co za tym idzie — nie tylko zwiększą się nasze straty, lecz także, co niezmiernie dla nas istotne, pogorszą się warunki pracy kierowców.

Jakie mogą być jeszcze skutki tej nowelizacji?

Utrata pozycji konkurencyjnej, o której już wspomniałem, pogorszy naszą już i tak trudną sytuację. Pamiętajmy, że część państw zachodnich od kilku lat poprzez stawianie swoimi krajowymi przepisami administracyjnych barier coraz bardziej stara się nam utrudnić funkcjonowanie. Do tego dokładają się plany Komisji Europejskiej stworzenia pakietu zasad, które rzucą nam kolejne kłody pod nogi. A nowy polski przepis może zaktywizować konkurencję ze wschodu, co odczuje cała Europa. Mało?

Część środowiska transportowego popiera jednak propozycję nowych przepisów.

I to właśnie najtrudniej mi zrozumieć. Może nie wzięli pod uwagę wszystkich konsekwencji planowanych zmian.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Ryzykowne działanie ustawodawcy