Ryzykowny biznes Anderson Holding

Emil Górecki
opublikowano: 2013-04-19 00:00

Firma z Katowic kusi atrakcyjnym zyskiem z lokat zabezpieczonych hipoteką lub izotopem miedzi. KNF uważa, że działa nielegalnie i doniosła do prokuratury

Inwestycje w Polsce warte 200 mln EUR (ok. 822 mln zł) do 2018 r. zapowiada niemiecka firma Anderson Holding. Większość, bo 60 proc., ma pochłonąć deweloperka mieszkaniowa, resztę — domy starości. Spółka ma je budować, kupować i nimi zarządzać. Kapitał ma pochodzić od amerykańskiej firmy matki Anderson Holding. Do wspólnego inwestowania spółka zachęca także Polaków. Przygotowała ofertę nazwaną „security bond”. Minimalna wpłata to 10 tys. zł, a z symulacji przedstawionych przez firmę wynika, że po 10 latach można liczyć na 70 proc. zysku. Co więcej, zgodnie z hasłem reklamowym firmy: „zaufanie jest dobre, bezpieczeństwo jest lepsze!”, oferuje zabezpieczenie sumy wkładu na „nieruchomościach emitenta” lub „fizycznym złotem”. Tyle ze strony internetowej spółki, w relacji prezesa oferta wygląda nieco inaczej — zamiast złota pojawia się izotop miedzi.

SZUKAJĄ PRACOWNIKÓW:
 W sieci jest sporo ofert pracy w firmie Anderson Holding, głównie dla opiekunów ludzi starszych z podstawową znajomością języka niemieckiego. Witryna spółki oferuje także pracę w charakterze przedstawiciela. Ma być ciekawa, stabilna, dawać wysokie zarobki i możliwość rozwoju zawodowego.
SZUKAJĄ PRACOWNIKÓW: W sieci jest sporo ofert pracy w firmie Anderson Holding, głównie dla opiekunów ludzi starszych z podstawową znajomością języka niemieckiego. Witryna spółki oferuje także pracę w charakterze przedstawiciela. Ma być ciekawa, stabilna, dawać wysokie zarobki i możliwość rozwoju zawodowego.
None
None

— Najbardziej popularny jest instrument, w którym po trzech latach oddajemy 50 proc. odsetek. Mamy też produkty o stopie oprocentowania 8,5-8,75 proc. rocznie. Wszystkie są zabezpieczone na hipotekach domów starości, które posiadamy w Niemczech, lub na izotopie miedzi. Jeden miligram tej substancji kosztuje 2,7 EUR, my posiadamy 8,75 kg — mówi Jacek Zwardoń, prezes Anderson Holding Polska.

Izotop dla inwestora

Działalność Anderson Holding, spółki zarejestrowanej w ubiegłym roku w Katowicach należącej do prezesa Zwardonia (ma jedną trzecią udziałów) oraz Anderson Holding AG, wzbudziła poważne wątpliwości Komisji Nadzoru Finansowego. Wpisała ją na listę ostrzeżeń publicznych, bo podejrzewa, że prowadzi działalność bankową bez zezwolenia. O sprawie powiadomiła też prokuraturę.

— Podejrzewamy, że Anderson Holding prowadzi działalność bankową, przyjmując depozyty i obarczając je ryzykiem. W przypadku każdej firmy, która trafia na listę ostrzeżeń, składamy zawiadomienie do prokuratury. Prokuratura ma możliwość wystąpienia do spółki o odpowiednie dokumenty, które te podejrzenia potwierdzą lub odrzucą — mówi Maciej Krzysztoszek z KNF.

— Zawiadomienie trafiło do nas 9 kwietnia, trwa postępowanie sprawdzające. Podejrzanym w sprawie jest Jacek Zwardoń — potwierdza Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Anderson Holding jest działaniem KNF zaskoczony.

— Nasi prawnicy wyjaśniają tę sprawę, bo nie zostaliśmy o tym nawet poinformowani. Anderson Holding z siedzibą w Berlinie jest w posiadaniu dokumentu od odpowiednika KNF, według którego tego typu działalność parabankowa, w której pieniądze klientów są w całości zabezpieczone, nie wymaga zgody nadzoru. Jesteśmy w Unii, więc chyba nie mamy obowiązku pytać o to w każdym kraju, w którym działamy. Poza tym Anderson Holding Polska jest tylko pośrednikiem, stroną wszystkich umów jest nasza niemiecka spółka. Co więcej, dopiero skończyła się u nas pięciomiesięczna kontrola Urzędu Kontroli Skarbowej, która wypadła pomyślnie. To była specjalna kontrola przeprowadzana wśród spółek parabankowych po aferze Amber Gold — tłumaczy Jacek Zwardoń.

BaFin, niemiecki nadzór finansowy, odpowiedział „PB”, że wprawdzie zna Anderson Holding, ale go nie nadzoruje i nie może ujawniać informacji na temat konkretnych spółek.

— Z naszej praktyki dotyczącej biznesu depozytowego wynika jednak, że jeśli oferowane depozyty mają pokrycie na przykład na hipotekach, to jest możliwe, że taka działalność nie wymaga nadzoru BaFin. Konieczne jest jednak, by w przypadku bankructwa depozytariusz był w stanie spłacić roszczenia wierzycieli bez udziału stron trzecich — mówi Sven Gebauer, rzecznik BaFin.

St. George dla seniora

Według deklaracji szefów Anderson ma w Niemczech domy starości z 2,3 tys. miejsc dla pensjonariuszy, w których zatrudnia 1,8 tys. ludzi. Jedna doba pobytu ma dawać 100-200 EUR przychodu. Jak przekonuje Jacek Zwardoń, wkrótce spółka będzie miała pierwszy obiekt w Polsce. To hotel uzdrowiskowy St. George w Kudowie-Zdroju, gdzie Anderson ma być partnerem. Spółka zarabia również na sprzedawaniu wybudowanych domów starości.

— Dla nas dodatkowym źródłem dochodów jest dostarczanie polskich pracowników i polskich materiałów na budowy domów spokojnej starości w Niemczech. Mamy własną, niewielką spółkę budowlaną, jej koszty fakturujemy na spółkę w Berlinie — dodaje Jacek Zwardoń. St. George należy do rodzinnej spółki Rutkowski Ltd. Kamila Rutkowska, dyrektor hoteli, tłumaczy jednak, że współpraca z Anderson Holding nie będzie polegała na przejmowaniu udziałów w istniejących obiektach.

— Nawiązaliśmy współpracę z grupą Anderson i jej firmą córką w Polsce w zakresie budowy certyfikowanych obiektów dla pobytów długoterminowych i rehabilitacji — mówi Kamila Rutkowska.

Przedstawicielka Rutkowski Ltd. nie odpowiedziała na pytanie, czy nie obawia się problemów z reputacją Anderson Holding.

Złe słowo robi karierę

Parabank — to słowo zostało w 2012 r. uznane przez polskich językoznawców za słowo roku. Szczególnie po ujawnieniu przez „PB” afery Amber Gold takie instytucje kojarzą się w Polsce jednoznacznie negatywnie. Oprócz stworzonej przez Marcina P. piramidy ryzykowne instrumenty oferowały m.in. Finroyal, Centrum Inwestycyjno-Oddłużeniowe ze Stargardu Szczecińskiego czy Pozabankowe Centrum Finansowe. Od podobnej działalności nie są wolni nawet nasi zachodni sąsiedzi, u których bankowść ma znacznie dłuższe tradycje. Według fundacji Warentest, drobni niemieccy inwestorzy co roku tracą w sektorze parabanków i piramid finansowych 30 mld EUR.

OKIEM EKSPERTA

Ryzykowne i zastanawiające

MICHAŁ SADRAK

Open Finance

Oferowana przez Anderson Holding lokata daje ponad 11 proc. rentowności w skali roku. Nietrudno znaleźć na rynku Catalyst, a szczególnie na rynku wtórnym, obligacje dające podobną rentowność. Różnica jest taka, że firmy emitujące obligacje korporacyjne przedstawiają audytowane sprawozdania finansowe. Ryzykowne jest zabezpieczenie na nieruchomościach czy surowcach znajdujących się poza granicami Polski. Zastanawiające jest też, że firma oferuje tak wysokie oprocentowanie na budowę domów starości, podczas gdy bardzo łatwo mogłaby wyemitować w Niemczech obligacje czy nawet wziąć kredyt.