WARSZAWA (Reuters) - Na najbliższym posiedzeniu rząd zajmie się ewentualnymi zmianami w ustawie o Narodowym Banku Polskim (NBP), zapowiedział w piątek premier.
Jeden z koalicjantów, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) chciałoby powiększyć skład Rady Polityki Pieniężnej (RPP) o sześciu do 16 członków a także rozszerzyć kompetencje RPP. Chodzi o to, by prócz wskaźnika cen odpowiadała ona też za wzrost gospodarczy.
Miller od dłuższego czasu naciskał na Radę, aby ta obniżyła stopy, aby ożywić spowalniającą gospodarkę.
"Na najbliższym posiedzeniu rządu Rada Ministrów zajmie się to kwestią, ocenimy stan gospodarki po ostatnich doniesieniach GUS, zapoznamy się z argumentacją RPP i podejmiemy stosowne decyzje" - powiedział Leszek Miller w waywiadzie dla Radia Zet.
Między politykami, a Radą trwa konflikt, bo choć RPP w tym roku obniżyła stopy już o 750 punktów bazowych, a główna z nich wynosi 11,5 procent, chcą oni kolejnych redukcji. Politycy argumentują, że Rada powinna też dbać o wzrost gospodarczy, a nie tylko o inflację, która spadła już do 3,6 procent.
Analitycy sądzą, że propozycje PSL, zmierzające w istocie do wywarcia presji na Radę, mogą zaszkodzić wiarygodności Polski na arenie międzynarodowej i spowodować wzrost kosztu obsługi zadłużenia zagranicznego, inflacji, a nawet opóźnić nasze wejście do Unii Europejskiej.
Prezes NBP Leszek Balcerowicz jest zaniepokojony atakami politycznymi i uważa, że mogą one szkodzić polskiej gospodarce, a wypowiedzi członków rządu podważają wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej.
Również Polskie Stowarzyszenie Ekonomistów Biznesu stoi na stanowisku, że działania koalicji spwodują utratę wiarygodności Polski, a także mogą opóźnić wejście Polski do Unii Europejskiej.
((Katarzyna Mała, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))