Rząd chce pomóc firmom za Odrą

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2006-12-04 00:00

Polscy dyplomaci w Niemczech chcą namówić polskie firmy do stworzenia izby handlowej. Na razie namawiają rząd. Na dotację.

Polscy przedsiębiorcy za granicą po raz pierwszy od lat mają szansę na własną organizację z prawdziwego zdarzenia.

— Chciałbym, by powstała Polska Izba Handlowa w Niemczech. Dwa lata temu założyliśmy Forum Przedsiębiorców Polskich przy każdej z pięciu działających w Niemczech placówek dyplomatycznych. Uczestnikami forum jest 1,5 tys. Polaków zatrudnionych w firmach lub mających własne przedsiębiorstwa — mówi Józef Olszyński, ambasador tytularny, kierownik wydziału promocji handlu i inwestycji w ambasadzie w Berlinie.

Dwa razy w roku polskie placówki organizują dla członków spotkania, warsztaty i szkolenia. Raz do roku w grudniu (w tym roku 14), odbywa się spotkanie w Berlinie.

Bez dotacji ani rusz

Założenie organizacji samorządowej wymaga jednak nie tylko aktywności przedsiębiorców, ale też pomocy z budżetu państwa.

— Izba, która chciałaby przejąć część zadań związanych z ochroną interesów polskich, nie utrzyma się ze składek członków — wyjaśnia Józef Olszyński.

Jedynym rozwiązaniem jest, jego zdaniem, dotacja budżetowa, która początkowo sięgałaby nawet 80 proc. kosztów, a potem sukcesywnie malała np. do 50 proc. Na takiej zasadzie działa Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa.

— Niedawno po raz pierwszy usłyszeliśmy w Ministerstwie Gospodarki, że pomysł się podoba. Wiceminister Andrzej Kaczmarek zapowiedział, że będzie próbował zdobyć na ten cel środki budżetowe — twierdzi Józef Olszyński.

Nie ma jeszcze biznesplanu, gdyż powstanie izby to kwestia roku-dwóch lat. Dla przykładu, Niemcy wydają rocznie 120 mln EUR na 120 biur Związku Izb Przemysłowo-Handlowych w 80 krajach. Dotacja z budżetu federalnego sięga 30-40 mln EUR.

Potrzebna, ale...

Polska izba mogłaby udzielać informacji, doradzać, jak założyć firmę, oferować porady prawne, reklamować polskie produkty czy bronić członków.

— Rynek niemiecki, na którym jesteśmy obecni od kilku lat, nie należy do łatwych. Wszystko oczywiście zależy od zakresu jej działań, ale myślę, że jest to dobra inicjatywa. Taka instytucja mogłaby być pomocna szczególnie dla firm, które wchodzą na rynek np. w zakresie wiedzy o rynku — uważa Dorota Liszka, rzecznik prasowy Maspeksu.

— Izba mogłaby być bardzo pomocna, o ile zatrudniłaby fachowców ze znajomością obu języków i doświadczeniem najlepiej na obu rynkach. Izbie gospodarczej łatwiej zachęcić lokalnych partnerów do współpracy. Niestety, każda większa instytucja traci dynamikę — komentuje Łukasz Ostrowski, przedstawiciel Germania Consulting, firmy konsultingowej doradzającej w zdobywaniu niemieckiego rynku.