Rząd Donalda Tuska czaruje prognozami

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 10-02-2010, 00:00

Gospodarka będzie rosła w siłę, a ludziom będzie żyło się dostatniej. Tak przynajmniej rząd zapewnia Brukselę.

Jeśli sprawdzą się prognozy MF, złoty zostanie podpięty pod euro już w 2011 r.

Gospodarka będzie rosła w siłę, a ludziom będzie żyło się dostatniej. Tak przynajmniej rząd zapewnia Brukselę.

Wreszcie znane są oficjalne założenia tegorocznej Aktualizacji Programu Konwergencji (APK) — dokumentu, w którym Polska tłumaczy się przed Brukselą, jak zamierza naprawiać swoje finanse publiczne. Według rządu, nie będzie z tym problemu, bo nasza gospodarka w najbliższych latach ma kwitnąć.

Będzie dobrze

Już rok 2010 ma być niezły — PKB ma wzrosnąć o 3 proc., a w przyszłym roku mamy już zupełnie zapomnieć o kryzysie. Gospodarka będzie rosła w tempie 4,5 proc., bo inwestycje przeżyją prawdziwy boom (wzrost nakładów o 11,3 proc. r/r), a konsumpcja przyspieszy (do 3 proc.). Do tego na wysokie obroty wróci handel zagraniczny (patrz wykres).

— Jako całość, to dość optymistyczne założenia. Nie sądzę, by gospodarka w bieżącym i przyszłym roku mogła tak mocno przyspieszyć, a dynamika inwestycji wrócić do dwucyfrowego tempa — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Dzięki dobrej sytuacji makroekonomicznej potrzeby pożyczkowe państwa będą — według rządu — coraz mniejsze. W 2010 r. deficyt finansów publicznych ma wynieść 6,9 proc. PKB, a w 2012 r. — już tylko 2,9 proc.

— Nie wiem, jak rząd chce to osiągnąć. Nie zamierza przeprowadzać w najbliższych dwóch latach żadnych istotnych reform, a samo przyspieszenie wzrostu gospodarczego nie wystarczy, żeby tak drastycznie ściąć deficyt — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Dług publiczny ma jednak dalej rosnąć. Z poziomu 53,1 proc. PKB w 2010 r. podskoczy do 56,3 proc. w 2011 r. i 55,8 proc. w 2012 r. Rząd jednak uspokaja: próg ostrożnościowy 55 proc. (powyżej którego "włącza się" gwałtowne dokręcenie fiskalnej śruby) nie zostanie przekroczony.

— Pamiętajmy, że w APK dług publiczny prezentowany jest zgodnie z metodologią unijną, a ustawowe progi ostrożnościowe dotyczą długu liczonego według metodologii krajowej. Między nimi występują pewne różnice, dlatego nawet jeśli zadłużenie w APK będzie wyższe niż 55 proc. PKB na koniec 2011 r., nie oznacza to, że przekroczymy próg ustawowy — tłumaczy Marek Rozkrut z Ministerstwa Finansów, autor APK.

Kulą w płot

Problem w tym, że rządowe prognozy zawarte w aktualizacjach dotąd okazywały się niewiele warte. Rok temu rząd zapewniał Brukselę, że deficyt w perspektywie trzech lat nie przekroczy 2,5 proc. PKB (a już przekroczył 7 proc.), dług publiczny nie będzie większy niż 46 proc. PKB (jest powyżej 50 proc. i rośnie), a gospodarka w 2009 r. będzie rosła w tempie 3,7 proc. (stanęło na 1,7 proc.).

— Ścieżki zbijania deficytu i długu w aktualizacjach to raczej życzenia niż prognozy. Rząd przedstawia w nich ambitny plan, którego później nie jest w stanie dotrzymać — uważa Grzegorz Maliszewski.

Dlatego z praktycznego punktu widzenia istotniejsza wydaje się informacja dotycząca planów przyjmowania euro. Dokument sugeruje, że w 2013 r. unijna statystyka potwierdzi spełnianie przez Polskę "eurowymogów" dotyczących finansów publicznych. To oznaczałoby, że mamy szansę na przyjęcie euro już w 2014 r. A biorąc pod uwagę fakt, że rząd jak najszybciej zamierza wprowadzać złotego do ERM2 (patrz rozmowa obok z Markiem Rozkrutem), teoretycznie może się okazać, że już za rok-dwa przedsiębiorcy i kredytobiorcy niemal całkowicie uwolnią się od ryzyka kursowego.

Marek Rozkrut: Błędem byłoby odkładanie euro

1Sytuacja fiskalna pozwoli nam przyjąć euro dopiero w 2014-15 r. Rząd planuje jednak usztywnić złotego do euro w ramach mechanizmu ERM2 jeszcze przed wypełnieniem wymogów. Czy taki pośpiech nie zachęci inwestorów do spekulacji?

Marek Rozkrut, dyrektor Departamentu Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki Ministerstwa Finansów: Strategia rządu zakłada wejście do ERM2 wtedy, gdy wszystkie kryteria będą mogły z dużym prawdopodobieństwem być spełnione po około dwuletnim pobycie w mechanizmie. Kluczowe dla bezpiecznego uczestnictwa w ERM2 jest to, czy rynki oczekują, że kraj na czas spełni wszystkie kryteria. Jeśli wyznaczymy kurs centralny na odpowiednim poziomie i będziemy mieli wiarygodny plan wypełnienia wszystkich kryteriów w momencie oceny gotowości do przyjęcia euro, będę spokojny o bezpieczne przebywanie w ERM2.

2Czy dla rynków bardziej wiarygodne nie byłoby równoczesne spełnianie kryteriów i perspektywa spełniania ich w przyszłości?

Odwlekanie momentu przystąpienia do ERM2 tylko dlatego, że w danej chwili nie spełniamy kryteriów, byłoby równoznaczne z opóźnianiem członkostwa w strefie euro, a to byłoby niewątpliwie ekonomicznym i strategicznym błędem.

3Jedno z kryteriów wymaga zmiany konstytucji. Rząd deklaruje, że do wejścia do ERM2 wystarczy mu "polityczna zgoda". Wystarczy jednak, że kilku posłów tę zgodę zerwie, by plan przyjęcia euro legł w gruzach, wystawiając złotego i bank centralny na atak spekulacyjny.

Mimo że argumenty ekonomiczne zdecydowanie przemawiają za możliwie szybkim przyjęciem euro przez Polskę, ostateczna decyzja będzie zależeć od czynników politycznych. Brak wywiązania się z przyjętych zobowiązań przez jakąś grupę polityczną w czasie przebywania w ERM2 byłby skrajną nieodpowiedzialnością, której skutki, np. w postaci możliwej destabilizacji sytuacji na rynkach finansowych, odczuliby wszyscy obywatele.

3%

Taka prognoza wzrostu gospodarczego na 2010 r. znalazła się w rządowym dokumencie wysłanym do Komisji Europejskiej

1,2%

…a taka jest prognoza rządu zawarta w budżecie państwa.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rząd Donalda Tuska czaruje prognozami