1,2 tys. - tyle kilometrów sieci kolejowej może zostać odnowionych dzięki programowi Kolej Plus. Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jacek Sasin zapowiedzieli zwiększenie budżetu na program inwestycyjny z 5,5 mld zł do 11 mld zł.
– Wraca moda na kolej. Bardzo się z tego cieszę, bo to bezpieczny, sprawny, szybki oraz przyjazny dla środowiska naturalnego środek transportu – podkreślił Mateusz Morawiecki.
Zrealizowane zostaną 34 projekty. 85 proc. wartości inwestycji pokryje budżet państwa, a resztę samorządy. Przetargi mają ruszyć jeszcze w tym roku, a prace potrwają do 2028 r.
Zwiększenie puli na inwestycje kolejowe to dobra wiadomość nie tylko dla pasażerów, ale także dla wykonawców. Na wieść o dodatkowych funduszach pozytywnie zareagowali akcjonariusze Trakcji, którą mają dokapitalizować PKP Polskie Linie Kolejowe, zajmujące się m.in. weryfikacją wniosków w programie Kolej Plus. Kurs giełdowej spółki wzrósł wczoraj o 4,32 proc. Zyskały także akcje Torpolu i ZUE.
Rynkowi eksperci prognozują jednak, że na lokalnych inwestycjach skorzystają przede wszystkim mniejsze podmioty.
- Ruch rządu interpretuję jako próbę ratowania segmentu kolejowego, który od kilkunastu miesięcy jest w stagnacji. Ze względu na przedłużający się konflikt polityczny na linii Warszawa - Bruksela branża kolejowa nie może doczekać się napływu nowych funduszy UE. Po uruchomieniu przetargów z programu Kolej Plus spodziewam się jednak ostrej konkurencji cenowej wśród wykonawców, zdeterminowanych, by przetrwać wyjątkowo trudny okres. W uprzywilejowanej sytuacji mogą być mniejsze podmioty, które na niewielkich kontraktach zazwyczaj są w stanie zaproponować niższą cenę – uważa Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Jego zdaniem zamawiający nie powinni wybierać wykonawców w formule aukcji, co dotychczas było popularne.
- Wybór pozornie tanich ofert może w niedalekiej przyszłości doprowadzić do paraliżu inwestycyjnego na polskiej kolei – uważa branżowy ekspert.