Rząd ma nowe pomysły dla stref

opublikowano: 21-03-2016, 22:00

Resort rozwoju analizuje, czy spółki nie mają za dużo gruntów. Może postawić szlaban na poszerzenia

14 specjalnych stref ekonomicznych zajmuje dziś 20 tys. ha, a dopuszczalny limit wynosi 25 tys. ha. Wydawało się, że wkrótce trzeba będzie go zwiększyć, ale niewykluczone, że obecna pula wystarczy na długo. Ministerstwo Rozwoju przygląda się poszerzeniom stref.

Radosław Domagalski, wiceminister rozwoju, uważa, że w niektórych regionach specjalne strefy ekonomiczne zajmują zbyt wiele miejsca, podczas gdy w innych brakuje im terenów.
Zobacz więcej

BRAK RÓWNOWAGI:

Radosław Domagalski, wiceminister rozwoju, uważa, że w niektórych regionach specjalne strefy ekonomiczne zajmują zbyt wiele miejsca, podczas gdy w innych brakuje im terenów. Marek Wiśniewski

— Problemem specjalnych stref jest niski poziom wykorzystania terenów. Często składają one wnioski o poszerzenie, podczas gdy 30-40 proc. ich powierzchni jest niezagospodarowana. Za dużo jest terenów strefowych w województwach, które doskonale sobie radzą, a za mało np. w Zachodniopomorskiem. Chcemy przełożyć akcenty. Pracujemy nad ewaluacją stref i planujemy wobec nich nową politykę — mówi Radosław Domagalski, wiceminister rozwoju. Prezesi stref uważają natomiast, że terenów w strefach jest za mało.

Inni też zwalniają z CIT

Polska nie jest wyjątkiem w zwolnieniach podatkowych dla inwestorów. W innych krajach jest o nie nawet łatwiej, np. w Czechach nie są ograniczone do wybranych obszarów — firmy dostają je przy inwestycji w dowolnym miejscu w kraju. Mogą liczyć na 10-letnie zwolnienie podatkowe na inwestycje produkcyjne, z sektora usług dla biznesu i centrów technologicznych, a w Słowacji — na inwestycje produkcyjne, w centra technologiczne, centra usług strategicznych i centra usług turystycznych. Na Węgrzech natomiast przez 10 lat są w 80 proc. zwolnieni z podatku przy inwestycjach produkcyjnych, logistycznych, w energię odnawialną, centra badawczo-rozwojowe, usług wspólnych i turystyki.

— Tereny włączane do stref nie są idealne. Trzeba je uzbroić, co trwa 4-5 lat, kolejne dwa mijają, zanim do strefy wejdzie inwestor. Byłoby świetnie, gdyby w strefach było nawet 10 tys. uzbrojonych terenów. Gdybyśmy mieli zapełnione 97 proc. gruntów, to powinno się nas wyrzucać z roboty, bo to by oznaczało, że nie mamy terenów dla nowych inwestorów — twierdzi prezes jednej ze stref.

Procedura poszerzenia, które musi zatwierdzić rząd, trwa dziś rok. Kiedyś był pomysł, by decyzje podejmował minister gospodarki, dziś — rozwoju.

Zmiany są potrzebne

Eksperci przestrzegają, by nie wylać dziecka z kąpielą. Niektóre strefy utrzymują się ze sprzedaży strefowych terenów. Ponadto wciąż wiele samorządów liczy, że wejście do strefy ściągnie do ich gmin inwestorów.

— W przypadku naszej strefy wnioskujemy o włączenie blisko 90 ha i jednocześnie o wyłączenie ponad 32 ha. Teren objęty przywilejami strefy winien być elastycznie dostosowywany do sytuacji na rynku nieruchomości przemysłowych. Staramy się przy współpracy z samorządami podnosić atrakcyjność naszej oferty — podkreśla Cezary Tkaczyk, prezes SSE Starachowice, która 77 proc. terenów ma w województwie świętokrzyskim. W przypadku kierowanej przez niego strefy zagospodarowanych jest ponad

Zmiana reguł

W Ministerstwie Rozwoju czeka kilka wniosków o poszerzenie. Kamiennogórska strefa liczy na włączenie 264 ha.

— Wniosek złożyliśmy na początku stycznia. W większości chodzi o powiększenie podstref. Nie możemy mieć tylko 2-hektarowych działek, potrzebujemy oferty dla większych inwestorów — tłumaczy Iwona Krawczyk, prezes Kamiennogórskiej SSE, w której stopień zagospodarowania terenów wynosi 70 proc. Kolejne strefy, np. mielecka, przygotowują się do złożenia wniosków.

— Proponuję, by nową strategię ogłosić po zatwierdzeniu złożonych wcześniej wniosków. Inwestorzy, którzy czekają z projektami na wejście do strefy, są bardzo wrażliwi na niespodziewane zmiany zasad — twierdzi jeden ze strefowych prezesów.

67 proc. terenów. Około 83 ha należy do Zakładów Azotowych Puławy. — To rezerwa spółki o strategicznym dla kraju znaczeniu. Utrzymanie tych terenów w strefie nie generuje żadnych kosztów, a dla spółki może być atutem w dalszym rozwoju — dodaje Cezary Tkaczyk.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rząd ma nowe pomysły dla stref