Resorty krytykują "poprawiony" projekt nowej ustawy o lobbingu
Wzmacnianie dzikiego lobbingu, łamanie konstytucji, zabijanie dialogu społecznego — to tylko niektóre z zarzutów.
Julia Pitera, minister ds. walki z korupcją, nie radzi sobie z opracowaniem prawa, które ma okiełznać nielegalne kontakty biznesu z politykami i urzędnikami. Na jej projekcie założeń do nowej ustawy o lobbingu suchej nitki nie pozostawiły już organizacje przedsiębiorców, także te obecne w Komisji Trójstronnej. Teraz zyskały najsilniejszego z możliwych sojuszników, czyli przedstawicieli rządu.
— Wątpliwości budzi przede wszystkim powierzenie Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu (CBA) prowadzenia procedur związanych z działalnością lobbingową. To może sugerować, że taka działalność jest aktywnością z pogranicza legalności. Istnieje też zagrożenie uznania za niejawny lobbing działalności ekspertów, dziennikarzy czy naukowców, a za to miałaby grozić kara pozbawienia wolności do lat trzech —przestrzega minister Michał Boni, szef zespołu doradców premiera i Komitetu Rady Ministrów.
Reaktywacja bubla
To drugie podejście i druga porażka Julii Pitery. Pierwszy projekt przedstawiła rok temu. Był tak zły, że został zablokowany w trakcie uzgodnień międzyresortowych. Minister Pitera poprawiała go przez wiele miesięcy. Na niewiele się to zdało: według organizacji biznesowych także poprawiony projekt powinien trafić do kosza . Instytucje państwowe nie zostawiły na nim suchej nitki.
W ich ocenie, powiela on mnóstwo błędów poprzedniego.
Jego grzechem pierworodnym jest powierzenie CBA rejestrowania, kontrolowania i karania lobbystów. Julia Pitera chce podzielić lobbystów na zawodowych i niezawodowych. Pierwsi musieliby rejestrować się w CBA i meldować u kogo i w jakich sprawach lobbowali. Za łamanie ustawy grozi kara do trzech lat wiezienia i 50 tys. zł grzywny. Grzywnę nakładałoby... CBA.
Minister Boni twierdzi, że ten pomysł nie ma uzasadnienia. Podobne zarzuty wysuwają m.in. Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Skarbu Państwa, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, kolegium ds. służb specjalnych.
Zbigniew Kłosowicz, wiceminister obrony narodowej, wskazuje, że działalność lobbingowa ma taki sam związek z CBA, jak działalność gospodarcza, kulturalna czy społeczna.
— Na tej samej zasadzie można by powierzyć CBA prowadzenie rejestru przedsiębiorców — drwi wiceminister obrony.
Radosław Sikorski, szef MSZ, twierdzi, że psychologiczny efekt prowadzenia rejestru przez antykorupcyjną służbę specjalną może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
Fundacja Batorego, która wzięła udział w konsultacjach, przestrzega, że wepchnięcie lobbingu w szpony CBA doprowadzi do naznaczenia tej działalności piętnem korupcji. Michał Boni dodaje, że pomysły Julii Pitery utrwalą negatywne postrzeganie lobbingu i ograniczą dialog społeczny.
Co ciekawe, krytyki projektowi nie szczędzi też samo CBA. Jego wiceszef Maciej Klepacz pisze, że biuro nie ma instrumentów weryfikacji prawdziwości sprawozdań lobbystów ani uprawnień do ich kontroli, a także kontroli lobbowanych organów władzy, a stosowanie kar przez CBA jest problematyczne i będzie bardzo utrudnione.
Lawina zastrzeżeń
Piotr Wiesiołek, wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, alarmuje, że propozycje minister Pitery mogą doprowadzić do naruszenia niezależności banku centralnego. Resort sprawiedliwości zarzuca projektowi forsowanie rozwiązań sprzecznych nie tylko z zasadami kodeksu karnego, ale i z Konstytucją RP.
Ministerstwo Infrastruktury ostrzega przed kolejnym absurdem: jeśli prawo wejdzie w życie, to organizowanie konferencji czy sympozjów z udziałem polityków lub urzędników byłoby możliwe tylko w przypadku wprowadzenia… zakazu dyskusji i wymiany poglądów na temat projektów ustaw.
Lech Czapla, szef kancelarii Sejmu, zarzuca projektowi ogólnikowość i brak precyzji. Marek Bucior, wiceminister pracy, ujął się za biznesem.
— Projekt powinien być skonsultowany z organizacjami pracodawców, a nie został — zarzuca wiceminister Bucior.
Czy projekt ma szanse?
— Tak silna dezaprobata raczej nie pozwoli na jego uchwalenie. Minister Pitera już wie, że ta bezproduktywna debata nie ma sensu, szczególnie w czasie kampanii wyborczej — mówi Maciej Grelowski, szef Rady Głównej Business Centre Club.
Na wszystkie opinie resortów minister Pitera odpowiedziała pisemnie. Nie zamierza ustąpić w przypadku pomysłu poddania lobbystów nadzorowi CBA. Zadeklarowała jedynie uwzględnienie uwag w kilku drobnych kwestiach.
Główne zarzuty*
- nieprecyzyjna definicja lobbingu (niemożność stworzenia czytelnego katalogu działań lobbingowych)
- bezzasadne odebranie MSWiA prowadzenia rejestrów lobbystów i przekazanie tego zadania CBA
- niezgodność z Konstytucją RP
- wzmocnienie tzw. dzikiego lobbingu, czyli nielegalnego wpływu na kształt ustaw
-pogorszenie jakości stanowionego prawa
- zablokowanie dialogu społecznego, tj. legalnego wpływu obywateli (i ich reprezentantów) na regulacje prawne
- uznanie z góry lobbingu za działalność przestępczą
- nadmierna restrykcyjność kar
- niejasne kryteria ujawniania wszelkich kontaktów (pisemnych i ustnych) lobbystów z organami władzy
- naruszenie niezależności NBP
* resortów do najnowszego projektu założeń ustawy o lobbingu autorstwa minister Julii Pitery
Historia bubla
- "Puls Biznesu"
z 1 czerwca 2010 r.
Pierwszy projekt założeń do nowej ustawy autorstwa minister Pitery wywołał oburzenie organizacji przedsiębiorców.
- "Puls Biznesu"
z 18 czerwca 2010 r.
Obawy przedsiębiorców podzieliły ministerstwa i wytknęły projektowi masę błędów i wypaczeń.
- "Puls Biznesu"
z 30 sierpnia 2010 r.
Ostra krytyka ze strony
biznesu i rządu nie zniechęciła minister Pitery. Postanowiła projekt poprawić.
- "Puls Biznesu"
z 17 marca 2011 r.
Także na drugi, "poprawiony", projekt Julii Pitery posypały się gromy ze strony organizacji przedsiębiorców.