Rząd nie dostanie tajemnic firm, mimo że uruchomił... ABW

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2023-08-22 20:00

Ministerstwo Cyfryzacji całkowicie rezygnuje z krytykowanego pomysłu tzw. e-inwigilacji przedsiębiorców. Dobiły go silny opór biznesu i kalendarz wyborczy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co się dzieje z bardzo groźnym dla biznesu projektem einwigilacji firm
  • dlaczego nie zajmie się już nim obecny Sejm
  • jak eksperci oceniają wycofanie go przez rząd
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sejm nie rozpocznie prac nad projektem ustawy dotyczącej rozwoju e-administracji, zobowiązującego biegłych rewidentów do przekazywania rządowej instytucji tajemnic biznesowych i finansowych firm. Dlaczego? Bo w gorączce kampanii wyborczej rząd nie chce bardziej podpaść przedsiębiorcom.

Służby przeciwko eksperckiej krytyce?

Projekt Ministerstwa Cyfryzacji został przyjęty przez Radę Ministrów 10 lipca 2023 r., a 17 lipca trafił do Sejmu. Od początku budził ogromne obawy i sprzeciw organizacji biznesowych. Mocno skrytykowała go Rada Przedsiębiorczości, alarmując, że uderzy w całą polską gospodarkę i wystraszy inwestorów. Rząd chciał przymusić biegłych rewidentów — badających sprawozdania finansowe firm — do raportowania Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego informacji stanowiących tajemnice handlowe, bankowe, know-how, strategie i plany rozwojowe, politykę cenową, tajemnice finansowe firm. Po co? Rzekomo w celu skuteczniejszego zwalczania przestępczości gospodarczej. Biznes, a także samorządy adwokacki oraz biegłych rewidentów stanowczo zaprotestowali przeciwko tworzeniu będącej w rękach rządu tak wielkiej bazy danych o firmach. Mimo że od 17 lipca minął ponad miesiąc, Sejm nie tylko nie rozpoczął żadnych prac nad projektem, lecz nawet nie uzyskał on numeru druku sejmowego (czyli jakby go nie było). Postanowiliśmy dowiedzieć się, dlaczego. Dowiedzieliśmy się zadziwiającej rzeczy.

— Skala nacisku na rząd w sprawie tego projektu jest tak ogromna, i w naszej ocenie niedopuszczalna, że zawiadomiliśmy o tym Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Uważamy, że służby powinny dokładnie sprawdzić, kto i dlaczego tak bardzo lobbuje w tej sprawie i wywiera nielegalny wpływ na proces legislacyjny — mówi PB Janusz Cieszyński, minister cyfryzacji.

Nie sprecyzował, o jakie naciski chodzi. Eksperci de facto ograniczyli się do prezentowania oficjalnych opinii i wypowiedzi dla mediów.

Mimo podejrzenia nielegalnego wpływu na proces legislacyjny projekt e-inwigilacji firm idzie do kosza.

— W tej kadencji projekt dotyczący biegłych rewidentów na pewno nie będzie procedowany. Zostanie wycofany. Ponadto mamy końcówkę kadencji i praktycznie nie ma czasu na przeprowadzenie nad nim prac parlamentarnych — mówi Janusz Cieszyński.

To radykalna zmiana, gdyż jeszcze niedawno resort cyfryzacji nie widział możliwości całkowitej rezygnacji z projektu.

Biznes może odetchnąć

Przedstawiciele organizacji przedsiębiorców nie kryją satysfakcji.

— Zaprzestanie prac nad projektem e-inwigilacji to bardzo dobra wiadomość dla biznesu, organizacji społecznych, ale też dla gospodarki. Od początku, m.in. razem z adwokaturą i środowiskiem biegłych rewidentów, wskazywaliśmy, że prace powinny być zaniechane. Po pierwsze, nie uzasadniono podstaw merytorycznych dla takiej zmiany, tj. po co w ogóle ją wprowadzać i co miałaby jakościowo zmienić. Po drugie, zaproponowane rozwiązanie miałoby bardzo negatywne konsekwencje. W grę wchodzi kwestia bezpieczeństwa, ponieważ dziesiątki tysięcy akt rocznie, zawierających najwrażliwsze i kluczowe informacje dotyczące firm czy NGO-sów, w tym objęte tajemnicą adwokacką czy bankową, znalazłyby się w jednej państwowej elektronicznej bazie — mówi Adrian Zwoliński, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Podobnie uważa Arkadiusz Pączka, wiceszef Federacji Przedsiębiorców Polskich.

— Wycofanie się z tego bardzo groźnego pomysłu wskazuje, że resort cyfryzacji uwzględnił krytyczne głosy przedsiębiorców. Z drugiej strony dowodzi jednak, że częstym błędem rządu jest forsowanie kontrowersyjnych rozwiązań bez konsultacji z ekspertami. Racjonalnym postępowaniem byłoby przeprowadzanie rzetelnych konsultacji publicznych. W tym przypadku jednak zapewne znaczenie miał też fakt, że trwa kampania wyborcza i koalicja rządząca nie chciała kolejnego konfliktu z przedsiębiorcami — mówi Arkadiusz Pączka.

Biznes mógł liczyć na wsparcie Senatu, w którym większość ma opozycja.

— Zawsze skrupulatnie analizujemy ustawy, które do nas wpływają, i staramy się zablokować niekorzystne i groźne dla obywateli i przedsiębiorców regulacje. Tak samo byłoby z ustawą o tzw. e-inwigilacji firm — mówi Tomasz Grodzki, marszałek Senatu.

Czy po wyborach projekt nadal będzie straszył przedsiębiorców? Zasada dyskontynuacji powoduje, że wszystkie projekty ustaw, których nie zdążył uchwalić poprzedni parlament, lądują w koszu. Wszystko zależy więc od tego, jaka opcja polityczna wygra wybory i utworzy rządzącą większość.