Paliwa
Cztery lata temu Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, wysunął trzy postulaty wobec nowego rządu. I co? I nic. Żaden nie doczekał się realizacji. Trudno przecież uznać, że lewicowemu rządowi udało się zlikwidować szarą strefę. Najlepszym dowodem jest słynna afera paliwowa, która kosztowała budżet państwa setki milionów złotych. Kiepsko jest też z postulatem egzekucji prawa wobec łamiących go. Dowodem choćby niewielka liczba kierowców złapanych na korzystaniu z oleju opałowego. Ostatnio natomiast pojawiły się w środowisku celników pomysły, by utrudnić życie... legalnym importerom paliw. Branżę należało odpolitycznić i prywatyzować. O odpolitycznieniu nie było mowy, o czym świadczy zatrzymanie Andrzeja Modrzejewskiego, byłego szefa PKN Orlen. Do „sukcesów” prywatyzacyjnych można zaliczyć tylko upublicznienie Lotosu, który i tak nadal jest kontrolowany przez państwo.
Motoryzacja
W 2001 r. branża motoryzacyjna życzyła sobie tylko jednego — powrotu hossy z 1999 r., kiedy rynek wchłonął ponad 600 tys. nowych aut. Miało w tym pomóc państwo. Nie pomogło. Począwszy od dnia wejścia do UE, coraz mocniej ograniczało prawo do odpisu VAT od zakupu nowych samochodów i paliwa do nich, co dobijało i tak słaby popyt. Co gorsza — tak krytykowany w drugiej połowie 2004 r. wzór Lisaka, umożliwiający skromne odpisy, okazał się szczytem liberalizmu wobec najnowszych rozwiązań ustawy o VAT. Państwo próbowało też nakręcić popyt na nowe auta... próbując zablokować import samochodów używanych. Po wejściu do UE wszystkie zabiegi spaliły na panewce. A benzyna? Drożeje...
Ubezpieczenia
Branża nie powinna narzekać. Zgodnie z życzeniem sprzed czterech lat doczekała się bowiem nowego prawa ubezpieczeniowego. Sugerowała też, by rząd pomyślał o dobrowolnych ubezpieczeniach emerytalnych i odpowiednich zachętach. Pomysł zmaterializował się w postaci indywidualnych kont emerytalnych, choć nie spotkał się z szerokim odzewem, bo zachęty były niewielkie. Na to wszystko cieniem kładzie się sprawa PZU. We wrześniu 2001 r. „PB” sugerował jak najszybsze upublicznienie towarzystwa. Zamiast giełdy mamy aferę, która może kosztować każdego podatnika. Eureko żąda odszkodowania za niewywiązanie się polskiego rządu z obietnic prywatyzacyjnych. Oby nowa ekipa szybko zawarła kompromis.
Banki
Cztery lata temu bankowcy winszowali sobie dokończenia prywatyzacji sektora. I udało się. BGŻ doczekał się silnego inwestora w postaci Rabobanku, a PKO BP z wielkim sukcesem wszedł na warszawską giełdę. Nikt z bankowców pewnie nie spodziewał się, że pod koniec kadencji posłowie zrobią im niemiłą niespodziankę w postaci ustawy antylichwiarskiej, ograniczającej oprocentowanie kredytów. Nie jest to jednak powód do rozpaczy, bo w ostatnich latach wyniki banków systematycznie pięły się w górę.
Chemia
„Dla branży chemicznej polityczna zmiana warty może okazać się zbawienna” — pisaliśmy cztery lata temu. Czy była? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Po chudych latach firmy sektora wielkiej syntezy chemicznej zaczęły notować lepsze wyniki. Zaczęły spłacać lub już spłaciły zadłużenie wobec najważniejszego kontrahenta — PGNiG, dostawcy gazu. Z drugiej strony stracono mnóstwo czasu na rozmowy o konsolidacji sektora, do której ostatecznie nie doszło. Prywatyzacja natomiast dopiero w ostatnich miesiącach nabrała tempa i nie wiadomo, czy znajdzie szczęśliwy finał po zmianie ekipy rządzącej. A były przecież na to cztery lata...