Udało nam się dotrzeć do kolejnych szczegółów projektu programu konwergencji, który rząd musi przesłać do końca miesiąca do Brukseli (Stały Komitet Rady Ministrów zajmie się nim na posiedzeniu w tym tygodniu). To jeden z najważniejszych dokumentów dotyczących polityki gospodarczej rządu, który określa jej kierunki na najbliższe lata.

Fiskus optymista
Minister finansów liczy na przyspieszenie tempa wzrostu PKB do 4 proc., ale dopiero za trzy lata, z 3,4 proc. obecnie. Ma też nadzieję na dynamiczny spadek bezrobocia do 6,5 proc. w 2018 r. z poziomu 9 proc. przed rokiem. Czy to realny scenariusz?
— Rząd patrzy dość optymistycznie na perspektywy gospodarki. Naszym zdaniem, w najbliższych latach tempo wzrostu nie przekroczy 3,5 proc., chociaż koniunktura się poprawia — komentuje Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole.
Optymistyczne są też przewidywania Mateusza Szczurka, ministra finansów, w kwestii długu publicznego, który za trzy lata ma spaść do 49,1 proc. PKB (na 2015 r. prognozowany jest jego wzrost do 51,7 proc.). Spadać ma również deficyt — w tym roku do 2,7 proc. PKB, a w przyszłym do 2,3 proc.
W 2017 r. dziura w polskich finansach ma się obniżyć do 1,8 proc., a rok później — do zaledwie 1,2 proc. Obniżka deficytu już w 2014 r. do 3,2 proc. — najniższego poziomu od 7 lat — w połączeniu z optymistycznymi prognozami to atut, z którego pomocą minister chce ugrać w Brukseli uwolnienie Polski spod rygoru procedury nadmiernego deficytu jeszcze w tym roku.
Nie od razu, miły, nie od razu
Do tej pory procedura była dla rządu wygodnym wytłumaczeniem, gdy wywoływany był temat obniżki podatków. Zgodnie z unijnym traktatami, dopóki kraj ma nadmierny deficyt, nie może podejmować działań obniżających dochody budżetu. Ekonomiści spodziewali się, że wcześniejszą decyzję Brukseli rząd zechce wykorzystać, by jeszcze przed wyborami ogłosić obniżkę stawek VAT, pierwotnie zapowiadaną na 2017 r. W dokumencie, który wkrótce trafi do Brukseli, MF trzyma się jednak wcześniej deklarowanego terminu. Zdaniem Krystiana Jaworskiego, nawet jeśli uzyska wcześniejszą decyzję Komisji Europejskiej, raczej się z niego nie wycofa.
— Na pewno zmniejszenie obciążeń podatkowych byłoby korzystne dla konsumentów, ale uszczupliłoby dochody budżetowe. Nie sądzę, aby po zdjęciu procedury nadmiernego deficytu rząd od razu ruszył do obniżania podatków i rozluźniania polityki fiskalnej — mówi Krystian Jaworski.
MF nie przewiduje też — przynajmniej na razie — waloryzacji progów podatkowych oraz kosztów uzyskania przychodów. Nie ulegną zmianie także kwoty zmniejszające podatek.
Coś dla palaczy i emerytów
Skoro na obniżkę nie można liczyć, podatnikom pozostaje cieszyć się z… braku podwyżek. W rządowym dokumencie są dobre wieści dla konsumentów i producentów wyrobów objętych podatkiem akcyzowym. W ostatnich latach na celowniku fiskusa były branża tytoniowa i przemysł spirytusowy. Akcyza na wyroby tytoniowe rosła w ostatnich latach co roku, by w 2014 r. osiągnąć wymagane przez Unię minimum. Producenci alkoholu za pięć lat spokoju zapłacili 15-procentową podwyżką, która wstrząsnęła rynkiem w ubiegłym roku. Minister finansów zapowiada, że teraz da obu branżom spokój — do 2018 r. nie będzie zwiększał obciążeń podatkowych.
Leży to także w interesie budżetu, bo ubiegłoroczna podwyżka podatku od napojów wyskokowych zamiast dodatkowych wpływów przyniosła finansom państwa ubytek w kasie. Projekt programu konwergencji przewiduje też, że na uwolnieniu Polski spod rygoru unijnej procedury zyska budżetówka, której rząd chce wreszcie odmrozić płace.
Ostatnie lata dla większości pracowników państwowej sfery budżetowej były raczej chude, ale od przyszłego roku pensje urzędników będą stopniowo rosły. Waloryzowane będą również emerytury i renty. Resort finansów przewiduje, że lepiej będzie się wiodło wszystkim zatrudnionym — spodziewa się wzrostu płac o 3,5 proc. w tym roku, o 3,6 oraz 3,8 proc. w kolejnych dwóch latach, a w 2018 r. — aż o 4,6 proc. © Ⓟ
OKIEM PRZEDSIĘBIORCY
Złe doświadczenia
LESZEK WIWAŁA
prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy
Mam mieszane uczucia. Deklaracja o niepodwyższaniu akcyzy oczywiście cieszy, ale też doświadczenie uczy, żeby podchodzić z rezerwą do takich informacji. We wrześniu 2008 r. też słyszeliśmy, że podwyżki nie będzie, a w grudniu została wprowadzona — bez vacatio legis. Obecne deklaracją mogą być więc po prostu elementem kampanii wyborczej. Za chwilę będzie nowy rząd i nie wiadomo, czy nowy minister zechce wywiązać się z tych obietnic. Nam zależy na rzetelnej i długofalowej współpracy z rządem, w ramach której ocenione zostanie, jakie są możliwości przedsiębiorstw i efektywne opodatkowanie. Jeśli rzeczywiście czekają nas trzy lata bez podwyżek, warto zastanowić się, co nastąpi później. Oby nie kolejny skokowy wzrost podatku, który ponownie zdestabilizuje rynek…
Potrzebna obniżka
JACEK JANTOŃ
prezes firmy Jantoń
Branża winiarska przez ostatnie lata mocno się kurczyła — spadającej produkcji i konsumpcji win owocowych nie zrekompensował wzrost win gronowych i wiele firm zniknęło z rynku. Zamiar niepodnoszenia akcyzy nas cieszy, ale nie ratuje sytuacji. Poprawę mogłaby przynieść tylko obniżka. Nie mamy też pewności, że te deklaracje zostaną zrealizowane.