Rząd nie słucha, obywatele tracą

Minister deklaruje zmiany w IKZE

Indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) nie zaskoczyło — przyznaje Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy. Inaczej powiedzieć nie mógł — w pierwszym półroczu konto założyło niespełna 36 tys. osób i wpłaciło na nie 20 mln zł. Od powstania 1 stycznia 2012 r. na konta IKZE wpłynęło… 79,9 mln zł. Dla porównania: choć indywidualne konta emerytalne (IKE) też nie są sukcesem — ma je jednak 816 tys. Polaków, którzy odłożyli na nich 3,8 mld zł.

Tym razem krytyka ministra jest konstruktywna — deklaruje zmiany w IKZE. Limit wpłat określony będzie kwotowo, a nie procentowo, jak dotychczas (4 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne), podatek na wyjściu z inwestycji po osiągnięciu wieku emerytalnegobędzie natomiast wynosił 10 proc. (dotychczas był według skali podatkowej PIT, czyli 18 lub 32 proc.).

Za proponowane zmiany duże brawa dla ministra pracy. Po tym, jak rząd zabiera nam sporą część oszczędności emerytalnych z OFE, coraz bardziej oczywiste jest, że o emeryturę musimy zadbać sami. Zachęta podatkowa i proste produkty na pewno do tego zachęcą. Nagana należy się ministrowi za to, że potrzebował tyle czasu, żeby zrozumieć coś, co było oczywiste od początku.

Już w lutym 2011 r., gdy projekt IKZE się krystalizował, eksperci na łamach „Pulsu Biznesu” wytykali błędy. Twierdzili, że limit procentowy niepotrzebnie komplikuje system — obywatel musi wyliczać, ile w kolejnym roku może odłożyć, a potem ktoś w urzędzie skarbowym musi sprawdzić, czy na pewnodobrze odliczył. To kosztuje.

Ponadto ponieważ każdy może odłożyć inną kwotę, to instytucje nie mogą wystandaryzować produktów. Eksperci od początku sugerowali też, że możliwość odliczenia od podstawy opodatkowania kwoty przekazanej na IKZE, a potem opodatkowanie jej standardową skalą PIT — to żadna ulga podatkowa, jedynie odroczenie podatku, w związku z tym IKZE „nie zaskoczy”.

Ale wtedy rząd nie słuchał, przeforsował swoje rozwiązanie, jak zwykle twierdząc, że wie lepiej (ministrem pracy nie był wtedy jeszcze Władysław Kosiniak-Kamysz). Teraz — po blisko dwóch latach funkcjonowania IKZE — je zmienia. Dwa lata dla oszczędności emerytalnych zmarnowane — Polacy nie odłożyli, a gospodarka nie dostała kapitału na inwestycje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRZEGORZ NAWACKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Rząd nie słucha, obywatele tracą