Rząd nie zamierza stracić wyborców
Rząd opóźnia przedstawienie szczegółów budżetu 2002. W informacji przedstawionej posłom nie było planu cięć i wzrostu dochodów w przyszłorocznej ustawie. Wszystko wskazuje na to, że fiskalizm wzrośnie, a politycy boją się to ogłosić przed wyborami.
Pisemna informacja rządu o aktualnym stanie finansów publicznych przekazana przez premiera do Sejmu nie zawierała żadnych propozycji cięć wydatków, ani sposobu zwiększenia dochodów budżetu 2002 roku. W dokumencie znalazły się tylko założenia i szacunki.
Bez konkretów
Premier Jerzy Buzek na posiedzeniu Sejmu powtórzył, że konieczna jest konsolidacja finansów publicznych, racjonalizacja systemu transferów społecznych oraz kreowanie dodatkowych dochodów poprzez doskonalenie i upraszczanie systemu podatkowego. Nie podał jednak nic konkretnego. Premier potwierdził wcześniejsze wyliczenia Ministerstwa Finansów. Bez podjęcia działań zmniejszających wydatki i zwiększających dochody deficyt budżetu w 2002 r. wyniesie 88,2 mld zł. Według rządu, w wyniku zawetowania przez prezydenta ustaw prorodzinnych luka budżetowa ograniczy się do 84,8 mld zł.
Dochody na planowanym wcześniej poziomie 128,24 mld zł uwzględniały skutki wejścia w życie nowego systemu finansowania samorządów oraz zwiększenie w 2002 roku składki na kasy chorych do 8 proc. z obecnych 7,75 proc. Ta ustawa została już podpisana. Wydatki wysokości 216,43 mld zł uwzględniają waloryzację i indeksację wynagrodzeń, a także skutki ustaw, które są jeszcze przedmiotem prac parlamentu.
Problem roku 2001
Dokument zawiera również informacje dotyczące wykonania budżetu na ten rok. W niekorzystnych warunkach ekonomicznych dochody budżetu w 2001 roku wyniosą 143,8 mld zł, czyli o 8,64 mld zł mniej, niż zakłada plan po nowelizacji. W związku z tym wstrzymano już podział niektórych rezerw celowych, a w harmonogramie wydatków zablokowano środki na około 5 mld zł. Rząd wstrzymał przekazywanie 3,1 mld zł zaległych składek do OFE, jednak ze względu na konieczność zwiększenia bieżącej dotacji do ZUS, oszczędności wyniosą około 1,1 mld zł. Zwrócono się także do Sejmowej Komisji Finansów Publicznych o nieprzekazywanie oszczędności w kosztach obsługi długu publicznego na cele wykazane w ustawie budżetowej, czyli np. na zwiększenie dotacji do Funduszu Pracy. W I półroczu dało to 0,5 mld zł oszczędności.
Polityka
Wszystkie te liczby były już jednak znane inwestorom. Ekonomiści znów więc zastanawiają się, dlaczego musiał odejść minister finansów Jarosław Bauc. Założenia budżetu na 2002 r. zostały pozytywnie zweryfikowane przez komisję powołaną przez wicepremiera Janusza Steinhoffa. Następczyni Jarosława Bauca Halina Wasilewska- -Trenkner potwierdziła zasadność polityki drastycznych oszczędności. Po posiedzeniu Rady Gabinetowej Jerzy Buzek zaapelował do wszystkich sił politycznych, by budżet nie stał się polem gry wyborczej.
Wszystko wskazuje jednak na to, że dymisja ministra finansów i przekładanie w nieskończoność informacji o planach tego rządu jest decyzją polityczną. Trwają przetargi o skalę oszczędności i prawdopodobnie zwycięża opcja zwiększania dochodów, a nie program cięcia wydatków.
— Rysuje się groźny scenariusz wzrostu fiskalizmu, zamiast cięć w wydatkach. Zrozumiałe jest, że w obliczu wyborów informacja o wzroście podatków, wprowadzaniu nowych obciążeń działa na niekorzyść rządzących. Rząd maksymalnie będzie opóźniał publikację niepopularnych decyzji — tłumaczy Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.