Rząd odda władze, gdy Polacy będą przeciwko UE-premier

Przedsiębiorstwo Eksportu i Importu Kopex Spółka Akcyjna
07-04-2002, 12:24

Marta Karpińska

WARSZAWA (Reuters) - Premier Leszek Miller powiedział w niedzielę Reuterowi, że jego rząd poda się do dymisji, jeżeli w referendum planowanym na przyszły rok Polacy opowiedzą się przeciwko przystąpieniu do Unii Europejskiej.

Miller, którego rząd za priorytet uważa wprowadzenie Polski do UE, stwierdził też że koalicja będzie z determinacją dążyła, by Polska wstąpiła do Unii na początku 2004 roku, pomimo obaw o opóźnienia w najtrudniejszych końcowych etapach negocjacji.

Badania opinii publicznej wskazują, że liczba Polaków popierających przystąpienie do Unii jest w przybliżeniu dwa razy większa niż jej przeciwników.

Jednak analitycy ostrzegają, że niekorzystnie dla Polski warunki członkostwa mogą przycznić się do wzrostu antyeuropejskich tendencji w największym z 10 krajów wymienianych jako kandydaci do wejścia do Unii w 2004 roku.

"To jest dla nas kwestia tak ważna i przesądzająca o przyszłości Polski, że jeżeli referendum byłoby przegrane, to oznaczałoby, że w jakiejś części jest to przegrana rządu, a przegrany rząd powienien podać się do dymisji" - powiedział Miller.

"Ja jestem optymistą, z jednego zasadniczego powodu - jestem głęboko przekonany o mądrości mojego narodu. Dlatego to referendum będzie referendum wygranym" - dodał premier.

Jednak zastrzegł, że nie obawia się, by refendum (które w przypadku przegranej doprowadziłoby do rezygnacji rządu) stało się głosowaniem nad wotum nieufności dla rządu.

Koalicyjny rząd cieszy się coraz mniejszą popularnością ze względu na trudną sytuację gospodarczą i rosnące bezrobocie.

Wynik referendum, podobnie jak i data wstąpienia do Unii oraz przyjęcie przez Polskę euro, mają istotne znaczenie dla inwestorów. Liczą oni na zyski wynikające ze spadku rentowności polskich instrumentów dłużnych, kiedy kraje kandydujące będą dostosowywać się do strefy euro.

"Uważam, że możemy zakończyć negocjacje w tym roku. Ten rok jest jednak trudny z uwagi na wybory w niektórych krajach Piętnastki. Ponadto jest szczególnie ważny, bo zaczyna się najpoważniejsza dyskusja o pieniądzach" - powiedział Miller.

Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Słowenia, Estonia, Litwa, Łotwa, Cypr i Malta muszą zakończyć negocjacje do końca tego roku, by wstąpić do Unii w 2004 roku.

NIEMIECKI GŁOS

Miller powiedział również, że obawia się, by zaplanowane na wrzesień wybory do niemieckiego Bundestagu nie opóźniły decyzji o wielkości dopłat bezpośrednich dla rolnictwa. W Niemczech, podobnie jak i we Francji, gdzie wybory odbędą się w kwietniu, wiele zależy od głosów rolników.

Polska i inne kraje kandydackie są rozczarowane propozycją Brukseli, by dopłaty bezpośrednie dla rolników z krajów aspirujących do UE, po ich przystąpnieniu, wynosiły 25 procent poziomu obowiązującego w krajach członkowskich i by w ciągu 10 lat stopniowo wzrastały.

"Dla Polski bardzo ważna będzie debata dotycząca dopłat bezpośrednich dla rolnictwa i tego czy Unia byłaby gotowa podnieść punkt startu z 25 procent, albo czy byłaby gotowa zmniejszyć okres przejściowy z 10 lat" - powiedział Miller.

"Byłoby fatalnie, gdyby decyzja dotycząca dopłat nie zapadła w czerwcu, jak jest to planowane" - dodał.

Niemcy nie chcą by koszty poszerzenia Unii stały się kwestią wyborczą.

Miller powiedział również, że obawia się tego, by w trakcie zamykania negocjacji z Brukselą nie rozpowszechnił się pogląd o możliwości przesunięcia terminu przyjęcia nowych członków.

"Słyszałem takie opinie kuluarowe, że 2004 rok to jest 1 stycznia, ale i 31 grudnia. Ale dla mnie to jest styczeń, a nie grudzień" - powiedział premier.

Miller dodał również, że jego rząd jest zdeterminowany, aby fundusze pomocowe były właściwie wykorzystywane i by więcej nie doszło do sytuacji, kiedy Unia domaga się od Polski ich zwrotu.

Komisja Europejska zażądała ostatnio, by Polska zwróciła 2,8 milion euro wydanych na stworzenie Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli (IACS). Było to związane z wykryciem wielu nieprawidłowości w budowie systemu, niezbędnego do rozdzielania unijnych subwencji rolnych.

"Przy splocie braku odpowiednio przygotowanej kadry i częstym niedołęstwie władz lokalnych, te pieniądze po prostu przepadają. Według naszych szacunków możemy utracić w granicach 50 milionów euro i teraz chodzi o to, by takich strat nie było w przyszłości" - dodał Miller.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przedsiębiorstwo Eksportu i Importu Kopex Spółka Akcyjna

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Rząd odda władze, gdy Polacy będą przeciwko UE-premier