Rząd PiS trafiony po koleżeńsku

20-03-2018, 22:00

Potwierdziła się niemożność zebrania w Radzie UE przez wyizolowany polski rząd tzw. mniejszości blokującej.

Jedną z dwóch przyczyn podjęcia przez Jarosława Kaczyńskiego decyzji o zmianie prezesa Rady Ministrów — z Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego — była chęć poprawy międzynarodowej pozycji Polski, szczególnie na forum unijnym. Drugim powodem było skupienie w jednym ręku decyzyjności w obszarze gospodarki. Premier właśnie obchodzi studniówkę przejęcia rządowego steru. Lepiej dzieje się w drugim z wymienionych obszarów, co akurat dla „PB” jest naturalnym powodem do odetchnięcia z ulgą. Obie sfery jednak się zazębiają, dlatego trzeba jednocześnie ubolewać, że z międzynarodowej części planu wychodzi tak niewiele.

Zobacz więcej

Dyrektywę o delegowaniu pracowników uzgodniono w wersji niekorzystnej dla polskich przedsiębiorców, zwłaszcza z branży budowlanej. Fot. Bloomberg

W wigilię premierowskiej studniówki nadeszły kolejne hiobowe wieści z Brukseli. Co bardzo ważne — wcale nie z instytucji ponadnarodowych, czyli Komisji Europejskiej (KE) lub Parlamentu Europejskiego (PE), które obecni władcy kraju zaklasyfikowali jako wraże ideologicznie. Tym razem rząd PiS został trafiony po koleżeńsku przez inne rządy na forum Rady UE. Ten branżowy organ ministerialny — podobnie jak skupiająca prezydentów/premierów Rada Europejska — jest przecież platformą interesów nie eurokracji, lecz państw.

Kilku ministrów skrytykowało tzw. białą księgę, którą Mateusz Morawiecki przekazał 8 marca Jean-Claude’owi Junckerowi. Miała to być odpowiedź na rekomendacje KE w sprawie stanu praworządności w Polsce. Okazało się, że argumenty, iż przeforsowane przez PiS ustawy sądownicze przenoszą rozwiązania z innych państw UE — zawierają błędy lub nieścisłości. Stwierdzili tak europejscy ministrowie z Niemiec, Hiszpanii, Francji i Holandii. To fatalna wiadomość w perspektywie kontynuowania procedury wszczętej przez KE wobec Polski na podstawie art. 7 unijnego traktatu. Właśnie upłynęły trzy miesiące, które rząd miał na konkretne ruchy zmierzające do kompromisu. Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE, wczoraj dał do zrozumienia, że traktuje tzw. białą księgę jako próbę wykrętu. Podparł się opiniami całkowicie niezależnych od eurokracji wspomnianych ministrów.

Również we wtorek bułgarska prezydencja Rady UE osiągnęła porozumienie z PE w sprawie dyrektywy o pracownikach delegowanych. Niestety, przyjęto wersję niekorzystną dla polskich przedsiębiorców, zwłaszcza z branży budowlanej. Musi ona jeszcze zostać zatwierdzona przez Radę UE większością kwalifikowaną, ale jeśli zostaną powtórzone stanowiska rządów z października 2017 r., to takowa się znajdzie. Wtedy przeciwko dyrektywie głosowały Polska, Węgry, Litwa i Łotwa, wstrzymały się zaś Wielka Brytania, Irlandia i Chorwacja. Co ważne, korzystniejsza dla naszych firm była wersja promowana przez PE. Jednak to właśnie na forum ministerialnym większość państw poparła nadrzędną ideę KE — równego wynagradzania za tę samą pracę w tym samym miejscu. Dlatego zdumiewa opinia wiceministra Konrada Szymańskiego: „Niestety, państwa członkowskie nie zebrały w sobie wystarczającej siły, żeby gdzieś postawić granice dla tych pomysłów”. To nie wina jakichś uogólnionych „państw członkowskich”, lecz niemożność zebrania przez wyizolowany w UE rząd naszego państwa tzw. mniejszości blokującej. Źle to prognozuje montowaniu tejże mniejszości w celu uchronienia Polski przed koleżeńskim postawieniem w unijnej klasie do kąta w trybie art. 7…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rząd PiS trafiony po koleżeńsku