Rząd po cichu bawi się w Robin Hooda

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 30-10-2014, 00:00

W polskim systemie podatkowym rośnie progresja — tracą bogaci, a zyskują biedni. Zmiany są jednak bardzo powolne.

Choć od początku 2009 r. główne parametry podatku dochodowego od osób fizycznych pozostają właściwie bez zmian, to rząd wprowadza drobne modyfikacje, dzięki którym rośnie progresja podatkowa, czyli najbiedniejszym nieco spadają realne obciążenia, a najbogatszym — nieznacznie rosną.

— Rząd świadomie przesuwa ciężar podatkowy z najsłabiej zarabiających i posiadających dzieci do najwięcej zarabiających bezdzietnych. Od 2009 r. ta polityka jest coraz bardziej wyraźna, choć realizowana jest małymi kroczkami i, z punktu widzenia gospodarstw domowych, zmiany są właściwie niezauważalne — mówi Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA.

Chodzi np. o zamrożenie od 2009 r. progu podatkowego, od którego płaci się drugą, 32-procentową stawkę PIT. Ponieważ wynagrodzenia w gospodarce przez ten czas wzrosły, coraz większa grupa osób wchodzi do drugiej skali podatkowej. Mrożona jest też kwota wolna od podatku czy koszty uzyskania dochodów. Uzyskiwane w ten sposób oszczędności rząd stara się przekazywać przede wszystkim dwóm grupom. Po pierwsze, najuboższym emerytom i rencistom, np. wprowadzając w 2015 r. waloryzację typu „podwyżka nie mniej niż o 36 zł”. Po drugie, beneficjentami są rodziny z przynajmniej trójką dzieci — rząd podnosi im ulgę na dzieci, jednocześnie odbierając ulgę dobrze zarabiającym rodzinom z jednym dzieckiem.

— W tym samym kierunku wspierania mniej zamożnych gospodarstw domowych i rodzicielstwa zmierza polityka podatkowa zapisana w budżecie na 2015 r. Według naszych obliczeń, w przyszłym roku na zamrożeniu progów podatkowych, waloryzacji rent i emerytur oraz zmianach w ulgach na dzieci cały sektor gospodarstw domowych zyska „na czysto” 1,5 mld zł. Skorzysta 6,9 mln rodzin, a straci 5,5 mln — mówi Michał Myck.

Na przykład polska rodzina z dziećmi zarabiająca bardzo słabo (z tzw. pierwszego decyla dochodowego), według szacunków CenEA, w przyszłym roku na zamrożeniu parametrów podatkowych i zmianach w ulgach na dzieci zarobi 3,5 proc. swoich dochodów. Natomiast bardzo dobrze sytuowana rodzina z dziećmi (z dziesiątego decyla) na tych działaniach rządu straci 2,5 proc. Podobnie emeryci i renciści. Najuboższy emeryt (z pierwszego decyla, czyli zarabiający do 844 zł) zarobi na nowej waloryzacji (typu „nie mniej niż 36 zł”) prawie 22 zł w stosunku do tradycyjnej waloryzacji, a dla najbogatszego (z dziesiątego decyla) nic się nie zmieni.

— To nie są duże kwoty i prawdopodobnie nie wpłyną w istotny sposób na sytuację polskich gospodarstw domowych. Jednak samo podejście, zgodnie z którym rząd parametrami podatku PIT chce wspierać dzietność i wyrównywać dochody w społeczeństwie, jest dobre, bo jednocześnie promuje aktywność zawodową. Żeby czerpać korzyści ze zmian w PIT, trzeba mieć dochody z pracy — mówi Michał Myck.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rząd po cichu bawi się w Robin Hooda