Rząd podjął uchwałę w sprawie podpisania deklaracji z rządem Federacji Rosyjskiej o współpracy w dziedzinie dostaw ropy naftowej z Federacji Rosyjskiej do Polski - podało we wtorek w komunikacie Centrum Informacyjne Rządu.
"W deklaracji stwierdzono, że rządy - polski i rosyjski (...) oświadczają, że będą dążyć do zapewnienia sprzyjających warunków do współpracy w dziedzinie dostaw ropy naftowej z Rosji do Polski, na poziomie odpowiadającym zapotrzebowaniu gospodarki polskiej na ropę naftową z Federacji Rosyjskiej" - czytamy w komunikacie.
Z komunikatu wynika, że dostawy tego surowca będą realizowane na podstawie kontraktów zawieranych między zainteresowanymi podmiotami gospodarczymi z obu krajów.
Na początku marca analitycy ośrodka badawczego Stratfor podali, że potencjalnie duża ilość ropy, którą Polska mogłaby otrzymywać w wyniku wydłużenia obecnego rurociągu Odessa-Brody (do Płocka), mogłaby znacznie zmniejszyć zależność Polski od importu ropy z Rosji. Ropa kaspijska byłaby dla Polski droższa od rosyjskiej zuwagi na wyższe koszty transportu i lepszą jakość.
"Polska zużywa ok. 500 tys. baryłek ropy dziennie, z czego lwia część pochodzi z importu z Rosji. Potencjał rurociągu Odessa-Brody wynoszący od 180-290 tys. baryłek dziennie oznacza, że jego wydłużenie do Płocka umożliwiłoby Polsce zaspokojenie blisko połowy potrzeb energetycznych z innych źródeł niż rosyjskie. Po raz pierwszy w historii Polska byłaby krajem energetycznie bezpiecznym" - napisali wówczas analitycy.
"Gdyby rurociąg zaczął w pełni funkcjonować, przepompowując ok. 900 tys. baryłek dziennie, Polska nie tylko byłaby całkowicie niezależna od rosyjskich dostaw, ale mogłaby eksportować ropę na Słowację, a być może również do Niemiec" - podkreślili.
Niedawno na temat przeciągnięcia rurociągu do Płocka rozmawiali w Kijowie premierzy Marek Belka i Julia Tymoszenko.
Rurociąg Odessa-Brody został oddany do użytku w 2004 r. i obecnie jest włączony do rosyjskiego systemu pompując rosyjską ropę z północy na południe, ale kierunek może zostać zmieniony.