Fiskus będzie sprawę podatkową zawieszał i przekazywał prokuraturze tylko w razie wykrycia fałszowania dokumentów.
Nie będzie lawiny spraw podatkowych w prokuraturach. Dzięki wprowadzonym przez rząd zmianom do nowelizacji ordynacji podatkowej zmaleje też zagrożenie dla budżetu. Także podatnicy nie będą pod byle pretekstem trafiać w ręce organów ścigania.
Faktury do prokuratury
30 czerwca w artykule „Fiskus dostanie ostrą amunicję” opisaliśmy prawny bubel w projekcie zmian ordynacji podatkowej. Felerny przepis nakładał na urzędników obowiązek zawieszania sprawy podatkowej i kierowania do prokuratury w razie podejrzenia jakiegokolwiek przestępstwa, nawet drobnego wykroczenia skarbowego.
Eksperci alarmowali, że doprowadzi to do zatkania prokuratur sprawami podatkowymi i zagrozi dochodom budżetu w rezultacie odwlekania decyzji o domiarze podatkowym. Takie prawo uderzyłoby także w podatników, bo zawieszenie sprawy zatrzymywałoby bieg przedawnienia.
Nasz artykuł przyniósł skutek. Rząd zmienił projekt Ministerstwa Finansów (MF).
— Po tej zmianie mniej będzie przypadków obowiązkowego zawieszania spraw podatkowych i kierowania ich do organów ścigania. Zawieszenie będzie obligatoryjne tylko wtedy, gdy urzędnik skarbowy złoży w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przeciwko dokumentom, czyli zazwyczaj w razie podejrzenia, że faktury są „lewe” — mówi prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.
„Wystawienie faktury, która nie dokumentuje prawdziwej operacji gospodarczej powinno znaleźć się w kręgu zainteresowania organów ścigania” — czytamy w uzasadnieniu decyzji rządu.
Zdaniem Arkadiusza Michaliszyna, doradcy podat- kowego z CMS Cameron McKenna, dobrze się stało, że rząd poprawił bubel prawny.
— Urzędnicy skarbowi nie będą pochopnie kierować spraw do prokuratury. Sprawy podatkowe będą się toczyć normalnie, a terminy przedawnienia nie będą wstrzymywane. A w przypadkach, gdy podejrzenie sfałszowania faktury nie będzie jednoznaczne, postępowanie prokuratorskie czy sądowe może dawać podatnikowi znacznie większe szanse na wygraną niż postępowanie przed fiskusem — mówi Arkadiusz Michaliszyn.
Zmiana dobra, ale...
Profesor Modzelewski uważa jednak, że fiskus i tak sobie strzela samobója.
— Przyjęty mechanizm nadal będzie groził dezorganizacją pracy administracji podatkowej. Doprowadzi do ograniczenia liczby decyzji domiarowych, a przez to do zmniejszenia wpływów budżetu. Może się przecież zdarzyć, że niektórzy podatnicy będą chcieli wykazać jakiekolwiek nieprawidłowości w dokumentacji tylko po to, aby odsunąć w czasie wydanie decyzji domiarowej. Należałoby więc skreślić obowiązek zawieszania sprawy w każdym przypadku skierowania sprawy do prokuratury — mówi były wiceminister finansów.