Rząd powinien bardziej dbać o przedsiębiorców
Przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) nie oczekują, że władze będą robić coś dla każdego z nich z osobna. Wystarczy, że nastąpi poprawa warunków dla wszystkich firm. Zdaniem pracodawców, do władz należy zapewnienie odpowiedniej edukacji pracowników, ograniczenie kosztów działalności firm oraz biurokracji, która przeszkadza w inwestycjach.
Interesom małych i średnich firm w Polsce najbardziej zagrażają nieuczciwa konkurencja, wysokie składki na ZUS i niestabilność prawa i podatków. Wymienione przez pracodawców zagrożenia nie zmieniły się od 10 lat.
Początek zmian
Jeremi Mordasewicz, wiceprezes Business Centre Club, twierdzi, że początek lat 90. był trudny dla sektora MSP.
— Polscy przedsiębiorcy wystartowali praktycznie bez wiedzy i doświadczenia w działaniu na wolnym rynku. Mieli ogromne braki w umiejętnościach zarządzania. Brakowało im kapitału i zabezpieczeń na kredyty — mówi Jeremi Mordasewicz.
Wysoka inflacja utrudniała planowanie inwestycji i czyniła je bardzo ryzykownymi. Banki były chętne do współpracy tylko z dużymi podmiotami. Brakowało im pracowników, którzy mogliby ocenić ryzyko kredytowe.
— To było błędne koło. Kredyty były drogie, a ponieważ banki miały kłopoty ze ściąganiem należności, stawały się jeszcze droższe. Jednak najbardziej utrudniał życie przedsiębiorcom brak możliwości posiadania kont dewizowych — mówi Jeremi Mordasewicz.
Kredyty nadal są za drogie, a różnica między oprocentowaniem depozytów i kredytów jest zbyt wysoka.
— Usługi telefoniczne i paliwa w Polsce i w Europie są droższe niż w USA. Nic dziwnego, że euro leci w dół, bo jak w takich warunkach można konkurować z gospodarką amerykańską — wylicza Jeremi Mordasewicz.
Podkreśla, że w Polsce nadal rynek pracy nie jest w pełni rozwinięty, nie najlepiej funkcjonuje też system pośrednictwa pracy. Ciągle brak stabilnego prawa, przedsiębiorcy marzą o sytuacji, gdy przepisy nie będą ciągle zmieniane.
— Uważam, że w ostatniej dekadzie na naszym rynku zaszły ogromne zmiany. Jednak system edukacji zmienia się zbyt wolno i wymaga dogłębnej reformy — twierdzi wiceprezes BCC.
Co trzeba zrobić
Według BCC, polscy przedsiębiorcy zmiany powinni zacząć od siebie. Nadal wielu z nich ma niedostateczne kwalifikacje. Kolejna kwestia to kształcenie pracowników. Istotna jest uczciwość w biznesie — im mniej zagrożeń i zabezpieczeń, tym mniejsze koszty działalności. Zdaniem przedstawicieli BCC, niezbędna jest współpraca przedsiębiorstw. Polscy przedsiębiorcy są raczej indywidualistami, a powinni tworzyć regionalne izby gospodarcze.
Najwięcej oczekiwań przedsiębiorców wiąże się obecnie z liberalizacją obowiązujących przepisów.
— To środowisko potrzebuje przede wszystkim elastycznego kodeksu pracy i ograniczenia kosztów pracy. Pracodawca powinien mieć możliwość szybkiego zatrudniania ludzi, kiedy ich potrzebuje, i zwalniania, gdy nie są potrzebni. Oczekujemy, że rząd będzie dbał o stabilność pieniądza. Rada Polityki Pieniężnej robi co może, ale ma do dyspozycji tylko jeden instrument, czyli stopy procentowe. Czekamy na obniżenie podatków, ale nie kosztem zwiększania deficytu budżetowego — dodaje Jeremi Mordasewicz.
Henryka Bochniarz, prezes Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, także zwraca uwagę, że w ciągu ostatnich 10 lat rosły obciążenia przedsiębiorstw z tytułu zmieniającego się prawa pracy.
— Wzrosły składki na ZUS i PFRON. To wpływa na koszt pracy, a w efekcie zwiększa bezrobocie. Dziś sięga ono 14 proc., w I kwartale 2001 roku może osiągnąć 18 proc. Radykalne zmiany w prawie pracy powinny być wprowadzone natychmiast, bo ich skutek możemy odczuć dopiero za rok lub dwa — twierdzi Henryka Bochniarz.
Unia Wolności złożyła w Sejmie projekt nowelizacji kodeksu pracy. Popierają ją m.in. BCC, PKPP, KIG, PRB i Konfederacja Pracodawców Polskich.
Leszek Balcerowicz uważa, że prawo pracy jest złe. Jego zdaniem cierpią na tym zarówno przedsiębiorcy, których nie stać na zwiększenie zatrudnienia, jak i pracownicy.
— Projekt nowelizacji kodeksu pracy znosi bariery, przed którymi stają pracodawcy — mówi Leszek Balcerowicz.
Po zapoznaniu się z wynikami przeprowadzanych wśród przedsiębiorców ankiet można odnieść wrażenie, że więcej jest utrudnień niż zachęt do prowadzenia biznesu. Wysokie stopy procentowe, nadmierny fiskalizm i zły kodeks pracy to najczęściej wymieniane bariery. Jako plus wskazywana jest nowa ustawa o CIT, która weszła w życie w tym roku.
Plusy i minusy
— Przedsiębiorca nadal nie ma łatwego życia. Jednak w ciągu 10 lat zmieniło się wiele. W każdym z obszarów działalności gospodarczej nastąpiła wyraźna poprawa — uważa Jeremi Mordasewicz.
Raport Fundacji Promocji i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw stwierdza, że w 1999 r. rząd nie zrealizował planowanych działań wspierających MSP. Nadal brakuje ustawy o warunkach dopuszczalności i nadzorowania pomocy publicznej dla przedsiębiorstw. Nie dokonano niezbędnych zmian w kodeksie cywilnym i kodeksie pracy. Nie doszło do planowanego utworzenia Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Według fundacji, pozytywnie należy ocenić działania władz, które doprowadziły do uchwalenia ustawy prawo o działalności gospodarczej, definiującej małe i średnie przedsiębiorstwa, oraz wdrożenie ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne. Wśród instrumentów wspierających MSP w ramach polityki rynku pracy i rozwoju obszarów wiejskich wymieniono ułatwienia w dostępie do kredytu dla przedsiębiorców podejmujących działalność i ułatwienia w zwiększaniu zatrudnienia bez ponoszenia dodatkowych kosztów.


