Jak wykazujemy dziś na łamach „PB”, zaproponowany przez ministra Grzegorza Kołodkę tzw. program antykryzysowy ma dwa oblicza. Po pierwsze, jest tworem propagandowym, skleconym na potrzeby zbliżających się wyborów samorządowych. Po drugie — kolejną próbą inwentaryzacji wszystkich zaległości przedsiębiorstw — głównie państwowych — wobec budżetu i ZUS. I to akurat specjalnie nie budzi wielkich emocji.
Program nowego sternika finansów państwa odbiera zapał do pracy wszystkim tym zarządom państwowych i prywatnych firm, które mimo przeciwności i gospodarczej stagnacji potrafiły skutecznie zarządzać, tworzyć miejsca pracy, reinwestować drakońsko oskubane przez fiskusa środki. Oni mają prawo czuć się oszukani.
W czwartkowym "Pulsie Biznesu"przedstawiciele różnych branż i środowisk oceniają propozycje resortu finansów. Zapraszamy do lektury!