We wczorajszym „PB” opisaliśmy problemy najbogatszych osób, zobowiązanych do zapłacenia za 2019 r. tzw. daniny solidarnościowej, czyli 4 proc. podatku PIT od nadwyżki dochodów powyżej 1 mln zł rocznie (ponad 87 tys. zł miesięcznie). Obecny stan prawny jest taki, że czwartek 30 kwietnia jest dla nich ostatnim dniem na złożenie deklaracji podatkowej i rozliczenie z urzędem skarbowym. Kto się spóźni, zostanie obciążony odsetkami od zaległości podatkowych.
W grę wchodzą też konsekwencje karnoskarbowe. Dyskryminuje to solidarnościowych płatników, bo reszcie podatników PIT jakiś czas temu rząd przesunął termin rozliczenia na 1 czerwca. O najlepiej zarabiających Polakach przypomniał sobie w ostatniej chwili. W przyjętym wczoraj przez Radę Ministrów projekcie tarczy antykryzysowej 3.0. znalazła się delegacja ustawowa do wydania rozporządzenia wydłużającego milionerom do 1 czerwca czas na złożenie deklaracji podatkowej i zapłatę podatku. To jednak nie rozwiązuje problemu.
— Projekt tarczy antykryzysowej 3.0. dopiero trafił do Sejmu. Nawet jeśli uchwali on ustawę w ekspresowym tempie, trudno przewidzieć, kiedy zajmie się nią Senat. Jeżeli wprowadzi poprawki, ustawa wróci do Sejmu. Na cały proces legislacyjny potrzeba więc czasu, a według obowiązujących przepisów czwartek to ostatni dzień na złożenie deklaracji i zapłacenie daniny solidarnościowej. Nawet jeśli ustawa wejdzie w życie w maju, nie ma pewności, że rząd skorzysta z delegacji i wyda rozporządzenie — wyjaśnia Jacek Matarewicz, ekspert podatkowy Business Centre Clubu.
Co więc powinni zrobić najlepiej zarabiający podatnicy, kwalifikujący się do zapłaty daniny solidarnościowej?
— Z ostrożności zalecałbym złożenie deklaracji i rozliczenie się z fiskusem do końca kwietnia — mówi Jacek Matarewicz.
Gdy w 2018 r. trwały prace nad daniną solidarnościową, rząd szacował, że obciążenie to obejmie ok. 25 tys. osób i przyniesie rocznie 1,15 mld zł. Pieniądze mają wesprzeć niepełnosprawnych i emerytów.