Rząd ratuje lekkoduchów

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2018-07-17 22:00

Upadłość ma być ratunkiem nawet dla tych konsumentów, którzy w długi popadli lekkomyślnie lub celowo. Groźne czy słuszne? Zdania są podzielone

Upadłość ma być ratunkiem nawet dla tych konsumentów, którzy w długi popadli lekkomyślnie lub celowo. Groźne czy słuszne? Zdania są podzielone.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Co przewiduje nowelizacja prawa upadłościowego
  • Jakich negatywnych skutków obawia się środowisko finansowe
  • Co dobrego przyniesie nowelizacja

Resort sprawiedliwości pracuje nad projektem nowelizacji prawa upadłościowego, którego głównym celem jest ułatwienie i przyspieszenie postępowań upadłościowych wobec firm i obywateli. Rewolucyjnym rozwiązaniem jest całkowita liberalizacja upadłości konsumenckiej. Ministerstwo proponuje uchylenie przepisów uniemożliwiających obecnie upadłość konsumentom, którzy wpadli w pętlę zadłużenia umyślnie albo w wyniku rażącego niedbalstwa. To oznacza, że praktycznie każdy, kto złoży wniosek, będzie mógł w ten sposób uciec przed wierzycielami, także przed fiskusem i ZUS-em. Obecnie sądy odrzucają ok. 50 proc. wniosków. Resort zastrzega jedynie, że „taki upadły powinien być traktowany surowiej, co oznacza, że powinien przez dłuższy okres być objęty obowiązkiem dokonywania spłat na rzecz wierzycieli [do siedmiu lat — red.]”. Zadłużenie upadłego byłoby umarzane w całości lub części, a ewentualna spłata reszty zobowiązań — rozkładana nawet na siedem lat. Zupełne umorzenie długów ma przysługiwać temu, kogo „osobista sytuacja w oczywisty sposób wskazuje, że jest on trwale niezdolny do dokonywania jakichkolwiek spłat”.

SZYBCIEJ I ŁATWIEJ: Zdaniem Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości pilotującego projekt, proponowane przez resort zmiany usprawnią postępowania dotyczące upadłości konsumenckiej
Fot. Marek Wiśniewski

Konsument nie zadba…

Zdaniem MS, zaproponowane przepisy „stanowią odpowiedź na słabości obowiązującegomodelu upadłości konsumenckiej”. Liberalizacja bardzo niepokoi środowisko bankowe. W jego imieniu ustawę zaopiniował Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich. „Projekt przewiduje odstąpienie od badania umyślności lub rażącego niedbalstwa dłużnika w doprowadzeniu do niewypłacalności, co stanowi wypaczenie systemu bezpieczeństwa finansowego i zagrożenie dla obrotu, a także złamanie zasady odpowiedzialności za zaciągnięte długi. Zaproponowane zmiany dążą do wprowadzenia wyjątkowo łatwej procedury uwolnienia się od długów, co może prowadzić do zwiększenia szarej strefy finansowania. Projektowane zmiany mogą stanowić nadmierną zachętę do nieodpowiedzialnego kredytowania” — napisał Jerzy Bańka. Podobne obawy mają firmy skupione w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF).

„Projekt abstrahuje od reguł uczciwego życia społecznego, w świetle których wywiązywanie się ze zobowiązań, w tym także finansowych, jest jedną z uniwersalnych norm moralnych. Przewidywana prawem możliwość darowania długów daje nadmierną ochronę niewypłacalnym dłużnikom, co powoduje osłabienie etyki płacenia zobowiązań, co w oczywisty sposób pogłębia problem nadmiernego zadłużania się społeczeństwa, zamiast problem ten rozwiązywać” — czytamy w stanowisku Andrzeja Rotera, prezesa KPF.

Instytut Allerhanda twierdzi, że dojdzie wręcz do abolicji zadłużeniowej. „Takie ukształtowanie przesłanek upadłości konsumenckiej narusza w istotny sposób prawa wierzycieli, na których zostanie przerzucone ryzyko nieprzemyślanego i często celowego zaciągania zobowiązań bez możliwości ich spłaty” — czytamy w opinii Instytutu Allerhanda.

Łukasz Lipowicz, sędzia wydziału gospodarczego Sądu Rejonowego Poznań — Stare Miasto, potwierdza, że zmiany spowodują „bardzo częste ogłaszanie upadłości wobec osób, które świadomie podejmowały skrajnie nieodpowiedzialne decyzje finansowe”.

…muszą zadbać banki

Zdaniem Jarosława Ryby, prezesa Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych (PZIP), część przedstawionych rozwiązań będzie miała pozytywne efekty.

— Należy pamiętać, że upadłość konsumencka jest prawem obywatela, który powinien mieć możliwość jej uzyskania niezależnie od przyczyny, która do tego doprowadziła. Bankructwo osobiste nie jest niczym przyjemnym i raczej większość ludzi czyni starania, aby go uniknąć. Niestety, niekiedy jest ono konieczne, dlatego rozpatrywanie, czy dana osoba zachowała się racjonalnie, czy nie, ma drugorzędne znaczenie — zwłaszcza że upadłość konsumencka nie chroni przed odpowiedzialnością za wyłudzenie — mówi Jarosław Ryba.

Podkreśla, że planowane zmiany wymuszą większą dbałość o jakość portfela kredytowego i pożyczkowego.

— Może pojawić się konieczność zwiększenia nakładów sektora finansowego na bardziej szczegółową ocenę zdolności klientów do spłaty zaciąganych zobowiązań. Wzrost liczby upadłości konsumenckich w przyszłości na skutek liberalizacji przepisów prawdopodobnie doprowadzi do opracowania lepszych instrumentów analitycznych, pozwalających ocenić ryzyko — mówi Jarosław Ryba.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich (RPO), przywołuje konkluzje zorganizowanego przez siebie w maju 2018 r. spotkania naukowców, sędziów, doradców restrukturyzacyjnych, podczas którego oceniano propozycje MS. „Uczestnicy w większości pozytywnie odnieśli się do możliwości ogłoszenia upadłościkonsumenta nawet w przypadku, gdy do stanu niewypłacalności doprowadziła jego umyślność czy rażące niedbalstwo” — czytamy w piśmie RPO.

Wręcz entuzjastycznie pomysł MS ocenia Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej. Jego zdaniem, słuszna jest rezygnacja z badania przyczyn bankructwa konsumenta. „Osoby, które popadły w pętlę zadłużenia, mają 20-30 zobowiązań, które były zaciągnięte z obawy przed podjęciem działań windykacyjnych wierzycieli” — czytamy w opinii stowarzyszenia, podpisanej przez Piotr Tokarczyka, jego specjalistę ds. prawnych.